Ghostpoet

Zeszły Piątek #83: Ghostpoet, Ital Tek, Little Simz i inni

W ramach Zeszłego Piątku przedstawiamy zwięzłe spojrzenie na nowe wydawnictwa, które z rozmaitych powodów uznaliśmy za interesujące. Subiektywny radar premier w (nie)regularnej formule.


Ghostpoet – I Grow Tired But Dare Not Fall Asleep

Wytwórnia: PIAS
Gatunek: trip hop, post-rock
Długość: 45 minut

Szkoda mi Ghostpoeta. Naprawdę. Szkoda mi go, bo nigdy nie otrzymał takiego uznania, na jakie zasłużył całą dotychczasową twórczością. Teraz współczuję mu jeszcze bardziej, bo nagrał prawdopodobnie jeden z najlepszych albumów w karierze, który poza Wielką Brytanią przejdzie totalnie bez echa. No i po co ci to Obaro było? Po co nagrałeś tak samoświadomy, poruszający, ale jednocześnie niepokojący, momentami wręcz klaustrofobiczny i paranoidalny album? Po co sięgałeś po tę całą trip hopową estetykę, obudowując ją post-rockowym czy nawet post-punkowym vibem, dodając do tego te wszystkie smyczki i syntezatory? Po co sięgałeś w głąb siebie, swoich lęków i niepokojów, rysując nam tę dystopijną wizję świata? Nie lepiej było po prostu się nie wychylać, zostać w domu i nie wystawiać się na ten cholerny brak docenienia? – M. Kosmaczewski

Najlepsze utwory: “Humana Second Hand”, “Nowhere To Hide Now”, “When Mouths Collide”


Little Simz – Drop 6 EP

Wytwórnia: AGE 101
Gatunek: UK rap
Długość: 12 min

Fajnie wyszło, bo – nomen omen – drop szóstej części EPkowego cyklu Simbi przypadł tuż po tym, jak Paulina Przybysz nominowała brytyjską raperkę do nagrania swoich wersów w ramach akcji #hot16challenge2. Przypadek? Oczywiście, że tak, ale nic nie szkodzi, bo konwencja zachowana. Luźne wersy i przekminki wlatują równie dobrze, jak w każdym poprzednim epizodzie zapoczątkowanej w 2014 akcji. I robi się z tego bardzo konkretny materiał, polecam odpalić sobie wszystkie Dropy w kolejności chronologicznej. Świetny przelot przez artystyczny rozwój autorki jednego z najlepszych albumów ubiegłego roku. – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: “might bang, might not”, “you should call mum”, “where’s my lighter”


Ital Tek – Outland

Wytwórnia: Planet Mu
Gatunek: IDM
Długość: 43 min

Przedmiot figurujący na okładce najnowszego LP od Ital Teka przywodzi na myśl coś co wygląda jak skamieniały komputerowy czip, albo technologiczny artefakt dawno minionej cywilizacji. Nasza dzisiejsza relacja z technologią jest często pełna sprzeczności – jednocześnie jest ona centralna dla kluczowych aspektów życia społecznego i paradoksalnie izoluje nas od niego. To właśnie dookoła tego poczucia muzycznie oscyluje, w moim odbiorze, całość Outland – muzyczną wyobraźnią wybiegamy w czasie do przyszłości, w której komputerowe czipy są dla ludzi tym, czym dzisiaj dla nas egipskie hieroglify. Promujący wydawnictwo singiel, czyli “Leaving the Grid” od pierwszego przesłuchania skojarzył mi się z aktami takimi jak Rival Consoles, Forest Swords czy Lanark Artefax, ewokując tą samą muzyczną emotywność. Na swoim szóstym długogrającym krążku, Ital Tek tworzy więc muzyczną aurę emocjonalnej intymności, co najbardziej można odczuć w utworach “Open Heart”, wspomnianym już “Leaving The Grid” czy “Reverie”. Nie myślcie sobie jednak, że chodzi tu jakiś utopijny, kojący duszę ambient – o ile są na tym krążku takie momenty, to Ital Tek potrafi jednak też bardzo szybko, a przede wszystkim wyjątkowo sprawnie i nieoczekiwanie wciągnąć nas w mroczniejsze dźwiękowe głębiny. To przede wszystkim (ale nie tylko) w utworach “Bladed Terrain” oraz “Deadhead” – właśnie te brzmienia najbardziej ze mną rezonują. W skrócie, bardzo solidna pozycja z katalogu Planet Mu, której absolutnie nie warto przegapić i którą będę zapewne z lubością katował jeszcze długi czas. – M. Niedzielski

Najlepsze utwory: “Bladed Terrain”, “Leaving The Grid”


Bishop Nehru – Nehruvia: My Disregarded Thoughts

Wytwórnia: Nehruvia LLC
Gatunek: east coast rap
Długość: 48 min

Trochę niespójnie? Owszem. Trochę za duży dysonans pomiędzy własną stylówką a wpływami Franka Oceana, Travisa Scotta i innych dużych graczy? Też. Wszystko to da się jednak wybaczyć, gdy mniej więcej połowa wałków na tej płycie to kwintesencja czystego talentu. Nawet, jeśli pozostała część to wypełniacze, tak jestem przekonany, że od tego gościa kiedyś usłyszymy longplay z gatunku prima sort. A Nehruvii warto dać szansę, choćby dla tych trzech absolutnych sztosów wymienionych poniżej, ostatni z udziałem samego MF DOOMa. – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: “Little Suzy (Be Okay)”, “3:50 in LA”, “MEATHEAD”


serpentwithfeet: Apparition EP

Wytwórnia: Secretly Canadian
Gatunek: Eksperymentalne R&B, art.-pop
Czas trwania: 8 minut

Co można napisać o EP-ce, która trwa w całości niewiele ponad 8 minut? Przecież nawet jak na EP-kowe standardy to zaskakująco niewiele i w zasadzie całość skończy się zanim tak naprawdę na dobre wybrzmią pierwsze dźwięki. Tak przynajmniej myślałem zanim po raz pierwszy odpaliłem Apparition – pierwszy materiał od czasu debiutanckiego soil, którym podzielił się z nami serpentwithfeet. Co mogę powiedzieć poza tym, że byłem w błędzie? To naprawdę świetnie skrojony na miarę materiał. Taki, który dostał dokładnie tyle czasu i przestrzeni ile potrzebował, żeby wybrzmieć idealnie w punkt. Josiah Wise dokładnie wie jak wykorzystać te kilka krótkich chwil i przede wszystkim swój gładki, delikatny, ale jednocześnie niesamowicie silny głos, żeby oprowadzić nas po swoim pełnym emocji i uczuć wnętrzu. Piękna to była przejażdżka, teraz czekam już tylko na kolejną pełnoprawną podróż. – M. Kosmaczewski

Najlepsze utwory: “A Comma”, “This Hill”