Zeszły Piątek #78: Christine and the Queens, PRO8L3M, U.S. Girls i inni

W ramach Zeszłego Piątku przedstawiamy zwięzłe spojrzenie na nowe wydawnictwa, które z rozmaitych powodów uznaliśmy za interesujące. Subiektywny radar premier w (nie)regularnej formule.


Christine and the Queens – La vita nuova

Wytwórnia: Because
Gatunek: synthpop
Długość: 22 min

Nie doczekaliśmy nawet wiosny, a Héloïse Letissier zdążyła zgłosić bardzo mocną kandydaturę do ścisłego szczytu notowania najciekawszych EPek tego roku. Współczesny synthpop w doskonałym wydaniu – mnóstwo ciekawych hooków, świetna produkcja i odpowiednio wyważony balans między nieco teatralną atmosferą, a tanecznymi beatami. Francuska songwriterka nie boi bawić się konwencją, wykorzystywać umiejętności władania wieloma językami, a dodatkowo w duecie z Caroline Polachek serwuje nam jeden z topowych numerów ostatnich tygodni. Najlepszy dotychczas materiał spod szyldu Christine and the Queens, bez dwóch zdań – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: “People, I’ve been sad” , “Je disparais dans tes bras”, “La vita nuova”


Internal Rot – Grieving Birth

Wytwórnia: Iron Lung
Gatunek: grindcore
Długość: 23 minuty

Najgorszym co może trafić się albumowi z zamierzenia agresywnemu jak skurczybyk są pierdołowate interludia. Takie przeszkadzajki, które tną spójną całość na nikomu niepotrzebne etapy i nie podtrzymują in-your-face przesłania. Całe szczęście na nowej płycie Internal Rot żadnych komicznych przerywników nie ma i spokojnie można ją komplementować jako 23 minuty nieustającego walenia słuchacza obuchem w głowę, bez zbędnego tłuszczyku. I choć następczyni kultowego Mental Hygiene nie zniewala jakością w podobny sposób co np. równie rozpędzone Voices Wormrot sprzed czterech lat, wciąż jest to rzecz obowiązkowa dla ludzi niepotrafiących się uspokoić nawet na minutę. Nic tutaj uspokoić się nie pozwala i tak ma właśnie być – P. Ćwikliński

Najlepsze utwory: “Dolor”, ale tak na dobrą sprawę wszystkie brzmią tak samo


Earth Trax – LP1

Wytwórnia: Shall Not Fade
Gatunek: breakbeat
Długość: 72 min

Przyznam się bez bicia, że z tegorocznych projektów Bartosza Kruczyńskiego zdecydowanie najmocniej czekam na Blues pod aliasem Pejzaż, ale nowej muzyczki od tego gościa nigdy za wiele. Bardziej połamana odsłona reprezentanta The Very Polish Cut Outs także dostarcza i umila czas oczekiwania na wcześniej wspomniany materiał, a mimo znacznie gęstszej i bardziej dusznej atmosfery, pozostawia momenty właściwej dla produkcji Kruczyńskiego przestrzeni. Bardzo charakterystyczny sound, który tylko potwierdza i tak bardzo mocną pozycję warszawianina na rodzimej scenie – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: “I’m Not Afraid”, “Pandora’s Box”, “Fade Away”


PRO8L3M – Art Brut 2

Art brut (sztuka marginesu albo ludzi wykluczonych), z franc. brut – czyli pochodząca ze stanu dzikiego, bez okrzesania – w języku polskim oznacza „ prymitywna, instynktowna”. 

Wytwórnia: –
Gatunek: rap
Długość: 43 min

PRO8L3M zaprasza na muzyczno-liryczną podróż w głąb lat 90-tych. Oskar całkiem zręcznie buduje panoramy, które są sentymentalną wycieczką dla ludzi urodzonych w Polsce w okolicach wspomnianej dekady. Brzmi to bardzo przyjemnie, przez jeden, dwa, trzy utwory. Przy czwartym i piątym zaczyna już lekko drażnić, a przy kolejnych aż myszka swędzi, żeby skipnąć. Mixtape wspina się do kilku naprawdę świetnych, oryginalnych momentów, by chwilę później pikować w kierunku przeciętnych zapychaczy. Pierwszy Art Brut płynął niczym nieokrzesany strumień wersów i bitów, który wkręcał się w czaszkę głęboko i na długo. Drugi, przynajmniej lirycznie, odnosi się nie tyle bezpośrednio do surowych emocji ile pośrednio, poprzez sentymentalne odniesienia, które leżą gdzieś głęboko w naszej podświadomości. Czasem wystarczy dosłownie jeden bodziec, aby wywołać całą lawinę wspomnień i uczuć z nimi związanych. Instrumentalnie natomiast mamy dużo tego, co ostatnio w Polsce jest przepisem na sukces, czyli delikatny retro synthpop połączony z nowoczesną połamaną linią basową oraz niestandardowym podejściem do kicków itp. Do tego dokładamy kilka sampli i chwytliwych melodii à la The Very Polish Cut Outs i gotowe.

Ostatecznie i tak dostajemy spójny, miejscami pomysłowy (szczególnie w warstwie instrumentalnej) materiał. Czy to tego oczekiwaliśmy? Nie chciałbym zabrzmieć jak zgorzkniały staruch, bo żadnemu z Panów nie ujmuję umiejętności, ani tym bardziej talentu (Steez już dawno pozostawił resztę producenckiej stawki daleko z tyłu), jednakże nachodzi mnie pytanie: czy naprawdę w polskim rapie dzieje się tak mało ciekawych rzeczy, że rok w rok fani czekają z rękami w gaciach na — z grubsza taki sam — kolejny album duetu? A może to ja stawiam za wysoko poprzeczkę i liczę po cichu, że każdy kolejny będzie przełomowy (przynajmniej po części)? Podobno należy równać do lepszych, right? Nie ma regresu, nie ma progresu. Miało być Art Brut 2, a wyszło raczej Widmo 2. Rozumiem zasadę kuj żelazo, póki gorące, ale czy koniecznie co roku potrzebujemy zupełnie nowego PRO8LEMu? Nie jestem przekonany, a z połączenia najlepszych momentów ostatnich projektów mogłoby wyjść coś niesamowitego — na poziomie legendarnego, pierwszego mixtape’u – M. Ochojski

Najlepsze utwory: “Dym”, “W domach z betonu”, “Noc”


U.S. Girls – Heavy Light

Wytwórnia: 4AD
Gatunek: art pop / psychedelic pop
Długość: 37 min

Dziwna sprawa, bo o najnowszej płycie Meg Remy aka U.S. Girls naczytałem się całe mnóstwo skrajnych opinii, moim zdaniem kompletnie nieuzasadnionych. Okej, zgoda – choć pierwsza połowa albumu broni się zdecydowanie lepiej, niż nieco przydługa końcówka, tak zwłaszcza dwa otwierające Heavy Light numery to kawał autentycznie znakomitego songwritingu, dla którego spokojnie można wybaczyć klika następujących później, niekoniecznie aż tak udanych momentów. Może zresztą właśnie w tym szkopuł? Gdy dostajesz na starcie takie petardy, jak “4 American Dollars” i “Overtime”, to z automatu oczekujesz więcej – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: “4 American Dollars”, “Overtime”, “And Yet It Moves / Y se mueve”


Disclosure – Ecstasy

Wytwórnia: Island
Gatunek: house
Długość: 24 min

Miło się czasami pozytywnie zaskoczyć. Po nowym materiale od braci Lawrence nie oczekiwałem absolutnie niczego, a tu się okazało, że Brytyjczycy wysmażyli totalnie zajebistą EPkę, gdzie ich typowy, house’owy sound miesza się z afrykańskimi wpływami (kapitalne “Tondo” z samplami z Eko Roosevelt!), a na dodatek brzmi świeżo. Oby więcej takich niespodzianek, chętnie przyjmę w każdej ilości – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: “Ecstasy”, “Tondo”, “Expressing What Matters”