Zeszły Piątek #40

a0511298497_10Elsa Hewitt – Peng Variations

Wytwórnia: ERH
Gatunek: electronic / pop
Długość: 39 min

Już na wstępie przyznam, że nie pamiętam nagrania, które w ostatnim czasie zauroczyło mnie tak, jak nowość od panny Hewitt. Peng Variations od samego początku zdało się jasno zaznaczać swój absolutnie wyjątkowy charakter. Warto pamiętać, że to trzeci już krążek, który w tym roku sprezentowała nam Elsa. Trylogia, w skład której weszły także debiutancka Cameras from Mars oraz jej następczyni, Dum Spiro Spero, z początku zapowiadała się być mocno związana z delikatnym, lekko klaustrofobicznym graniem w duchu singer-songwriter. Domysły te zweryfikował drugi krążek. Zadzierając nosa, artystka uporczywie poszukiwała na nim pewnej furtki, która wyprowadziłaby ją na całkiem nowe przestrzenie. O ile na drugim albumie były to próby jednoznacznie elektroniczne, o tyle na Peng Variations widać już pewien konsensus między tym, co żywe a warstwą syntetyczną. By go osiągnąć, Hewitt starannie nakłada na siebie kolejne drobne szkice, które razem tworzą gęste i satysfakcjonujące utwory. Produkcyjna rewela. – M. Rypel [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: “Novemberz”, “Perverse Twist”, “I Wish I Wasn’t Hungover”


tom-rogerson-brian-eno-finding-shoreTom Rogerson & Brian Eno – Finding Shore

Wytwórnia: Dead Oceans
Gatunek: ambient
Długość: 49 min

Okładka wspólnego albumu Toma Rogersona (znany z math-rockowego Three Trapped Tigers) i Briana Eno w subtelny sposób sugeruje, że ten drugi pełni w ramach nowego projektu rolę drugoplanową. Tak też jest w rzeczywistości, bo o ile wkład brytyjskiej legendy zapewne wyrasta ponad zwyczajowe obowiązki producenckie, o tyle to klawiszowy wkład Rogersona jest centralnym elementem. Słuchając Finding Shore stajemy przed albumem ambientowym, jednak nie z gatunku jednolitych, rozlanych plam. Instrumentalnie dzieje się całkiem sporo, raz po raz natrafiamy na minimalistyczne, często improwizowane partie pianina, przeplatane z delikatnymi elektronicznymi ozdobnikami. Latem zapewne by przepadł, zimą warty zauważenia i poświęcenia mu paru godzin. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: “Motion in Field”, “An Iken Loop”, “Idea of Order at Kyson Point”


coma-cinema-loss-memoryComa Cinema – Loss Memory

Wytwórnia: –
Gatunek: indie pop
Długość: 27 min

Jeśli ktoś śledzi na bieżąco dokonania Mathew Lee Cothrana, to w zasadzie wie o tym albumie już wszystko. Pożegnanie z projektem Coma Cinema przebiega na podobnych warunkach, jak wydany na początku tego roku pod prawdziwym nazwiskiem Judas Hung Himself In America, lecz z dużo czystszym miksem i mniej przetworzonymi wokalami, które na poprzedniku momentami uginały się pod ciężarem efektów. Na pewno nie do każdego trafi jednostajne tempo i narracyjna odwaga Mata – teksty są boleśnie introspektywne i bez ogródek opisujące emocjonalny chaos w głowie muzyka, który jednak wydaje się być daleki od przegrania walki z własnym umysłem. Mimo wszystko warto dać mu szansę i posłuchać tej charakterystycznie prowadzonej “spowiedzi”, choćby dla kilku niezręcznych momentów, kiedy naznaczony smutkiem i samotnością tekst staje w opozycji do stosunkowo radośnie wybrzmiewającej kompozycji. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: “Philip”, “Loss Memory”, “Burden”