Primavera Sound 2021

Primavera Sound 2021 wykłada pierwsze karty na stół

Trwająca epidemia zmieniła wiele, ale nie spodziewaliśmy się, że to ona przerwie tradycję festiwalu Primavera Sound – ogłoszeniowe filmy. Tym razem poszło mniej efektownie, bo po prostu za sprawą plakatu, a oberwało się też innemu nawykowi, czyli publikowaniu jego lwiej części za jednym zamachem. I nie, nie ma tu pomyłki, choć właśnie to nasuwa się po spojrzeniu na poniższy plakat. W tej imponującej grupie brakuje przeszło 100 nazw, a znając standardy katalońskiego festiwalu możemy być pewni, że sporo z nich będzie wartych uwagi i mniej więcej w kwietniu-maju 2021 przysporzy nas o ból głowy wynikający z rozpiskowych konfliktów.

Jak można ocenić bilans zysków i strat na pierwszej prostej? Wydaje się, że jest naprawdę dobrze. Spośród nazwisk formatu headlinerskiego zniknęła tylko Lana Del Rey, wątpliwy jest status Massive Attack (pojawiają się tylko w niektórych wersjach plakatu), brakuje też choćby Weyes Blood. Nie oznacza to jednak, że nikt nie zasili składu Primavera Sound w późniejszym terminie, bo od jubileuszowej edycji festiwalu dzieli nas rok i parę dni. Te straty już teraz zostały bardzo solidnie załatane: FKA twigs, Tame Impala, Jorja Smith czy Autechre to tylko parę z nowości. Z line-upu zapowiadanego na 2020 przeszczepieni zostali m.in. The Strokes, Young Thug, Tyler, The Creator, Lorenzo Senni, King Krule, Freddie Gibbs z Madlibem, DIIV, Earl Sweatshirt, 100 gecs czy Brockhampton. Całą listę znajdziecie poniżej, a teraz pozostaje czekać na następne ruchy Barcelony.