JPEGMAFIA: Cutie Pie!

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do roli Peggy’ego jako jednego z największych rapowych oryginałów ostatnich lat. Oryginalność to raz, a dwa, że świeże wydawnictwa opatrzone ksywą JPEGMAFIA regularnie uznajemy po prostu za jedne z lepszych strzałów w nowej muzyce ogólnie. Nie inaczej ma się rzecz z ostatnim rzutem singli z wykrzyknikami w tytułach. Kolejno “Bald!”, “Covered in Money!” oraz “Bodyguard!” wypuszczone w ostatnich tygodniach dostarczały masę przyjemności. Jak ma się sprawa w przypadku “Cutie Pie!“?

Jak zwykle, równie dobrze. Peggy tym razem serwuje nieco inny przelot, dając upust jazz-rapowym inspiracjom. Reinterpretuje je oczywiście na swój sposób, zachowując charakterystyczny styl, przy czym vibe właściwy choćby dla sposobu nawijki Q-Tipa da się wyczuć od samego początku. Podobnie temat wygląda w kontekście beatu, który spokojnie mógłby znaleźć się na którejś z klasycznych płyt A Tribe Called Quest. Całości dopełnia typowy luz i przewózka tak niepodrabialna, że spokojnie zasługuje na zarejestrowanie jako JPEGMAFIA . Oby inicjatywa wydawnicza tego ziomka trwała jak najdłużej, a jeśli miałaby zaowocować kolejnym longplayem, to już w ogóle rewelacja. Co prawda przebić kapitalnego Veterana i jeszcze lepsze All My Heroes Are Cornballs będzie ciężko, ale kto jak nie Peggy. Czekamy z niecierpliwością i zapętlamy to, co dostaliśmy do tej pory.

BILLIE EILISH GOT 4 GRAMMIES, ITS FRIGHTENING