Jamie xx: Idontknow

Nie ukrywam, trochę się cykałem, gdy zobaczyłem wczoraj info o świeżym wałku lidera The xx. Wiadomo, Jamie to fachura pełną gębą (zwłaszcza w wydaniu solowym), no ale parę znaków zapytania było. Raz, że od wydania bardzo udanej płytki In Colour minęło niemal pięć lat. Dwa, że wypuszczony kilkanaście miesięcy później album macierzystej formacji Brytyjczyka, delikatnie mówiąc, nie powalał. Smęty straszne, nie ma co się czarować, wątpliwości mogły się pojawić. A czy były uzasadnione?

No nie, nie były. Jamie xx powrócił ze strzałem w sam środek tarczy. “Idontknow” jest bangerem prima sort, o żadnym przynudzaniu nie ma mowy. Jungle’owy beat robi robotę, sample są wkomponowane jak trzeba, produkcyjnie absolutnie nie ma się do czego doczepić. Rytmika czerpie z dość oczywistego źródła – Untrue kłania się nisko i pozdrawia, ale to żaden zarzut. Sympatyczny koleżka z Londynu wyląduje pewnie gdzieś w górnych rejestrach naszej kolejnej miesięcznej plejki, no i cóż – czekamy na więcej. Longplay w takim klimacie mógłby być znakomitym soundtrackiem do nadchodzącego lata, zwłaszcza w obecnej sytuacji. A że poprzednim, wspomnianym na wstępie wydawnictwem Jamie zawiesił sobie poprzeczkę dość wysoko, tym lepiej. Zwłaszcza, że lokalna konkurencja ze stolicy Anglii od początku roku nie próżnuje i systematycznie prześciga się w wypuszczaniu coraz to ciekawszych i wysokojakościowych rzeczy.