Top 16 Challenge, czyli najciekawsze szesnastki na froncie walki z wirusem

Po pierwsze i najważniejsze: milion pękł, robota zrobiona. Akcja #hot16challenge2, przeprowadzona w wyjątkowych okolicznościach i w wyjątkowym celu, stała się tematem numer jeden nie tylko świata polskiej muzyki, ale ogólnie pojętego showbiznesu. Przebiła tym samym bezapelacyjnie swój pierwowzór sprzed kilku lat, zarówno pod kątem zasięgu, jak i, co interesuje nas najbardziej, artystycznie. Poświęciliśmy ładnych parę godzin życia na przesłuchanie absolutnie wszystkich szesnastek jakie pojawiły się w sieci, po to, by wyselekcjonować dla Was te najlepsze. A skoro hot 16, to w naszym notowaniu pojawi się właśnie tyle pozycji. Sam fakt, że w związku z tym musieliśmy pominąć kilka naprawdę konkretnych przelotów najlepiej świadczy o jakości challenge’u. Jedziemy!

16. Zdechły Osa

Ten fikołek do tyłu jest tak zajebisty, że o uciekanie z wuefu Osy raczej nie podejrzewam. A sama zwrotka też git. PS. Mordo, to #hot16challenge2, a było 12 jak coś. – M. Kosmaczewski

15. Kiełas

Niepodrabialny, również podczas #hot16challenge2, klasycznie. Kiełas lata w swojej lidze, a jak przywali w klawisze, to nie ma co zbierać. Królewna na bank zadowolona, przecież mamy tu romantyka pierwszej wody. – W. Skoczylas

14. Kobik

Zdecydowanie jeden z najbardziej niedocenianych raperów na naszej scenie. Mój ulubiony reprezentant BORu w nieco ponad minutę leci tak mocno i pokazuje tyle stylu, że gdyby zamiast jednej zwrotki nawinął powiedzmy trzy, to mielibyśmy tutaj pewnego kandydata na jedną z największych petard roku. A tak mamy jedynie albo aż jedną z najmocniejszych szesnastek #hot16challenge2. – M. Kosmaczewski

13. OG Olgierd

Do naszego zestawienia wjechał tak naprawdę w ostatniej chwili, ale jestem prostym człowiekiem – widzę nową rzecz od OG Olgierda, więc klikam w link. Jeden z najciekawszych i najbardziej tajemniczych zawodników na scenie, z niepodrabialną przewózką, bezsprzecznie dużymi umiejętnościami składania wersów no i przede wszystkim, najlepszą ksywą w polskim rapie. Mam nadzieję, że na kolejne nagrania nie będziemy musieli znowu czekać kilku miesięcy. – M. Kosmaczewski

12. Łona

Czasy się zmieniają, wirusy mutują, a Łona zawsze swoje. Kiepska zwrotka od tego typa zdarza się mniej więcej tak często, jak mistrzostwo Anglii dla Liverpoolu, teraz też się nie zdarzyła. Klasa, inteligencja, liryczny skill, wszystko się tu zgadza. Big up dla Szczecina. – W. Skoczylas

11. Laikike1

Najlepsza rzecz, jaką Laik wypuścił od długiego czasu? A owszem. Standardowo zajebiście przekminione wersy, jeszcze bardziej standardowo świetny beat Soulpete’a. No i spoko widzieć, że u koleżki już wszystko w porządku, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. – W. Skoczylas

10. Schafter

Trochę się obawiałem szesnastki młodego Wojtka, a okazuje się, że całkowicie niepotrzebnie. Dzieciak dał radę, bardzo dobrze poradził sobie z mrocznym, pulsującym beatem, a dodatkowo dołożył bardzo ciekawy wizual. Jest okejka. – W. Skoczylas

9. Syny

Półtorej minuty skondensowanego primeshitu. Gęsty klimat, ciężki, charakterystyczny bit 88, niepodrabialny kod językowy, błyskotliwość i flow rapera po lobotomii Piernikowskiego. No i dym z Anatri M10 gdzieś tam w tle. Ja naprawdę nie potrzebuję do szczęścia niczego więcej. No, może oprócz tego przydałoby się jakieś nowe gówno od moich ulubionych białasów. – M. Kosmaczewski

8. Paulina Przybysz

O tym, że Paulina czuje temat wie przecież każdy, kto czasami wraca sobie do starych płyt Sistars (ogólnie bardzo polecam, świetnie się ten materiał zestarzał), no i udowodniła to po raz kolejny. Nieco soulowy, bardzo klimatyczny przelocik dostaje kinkowy znak jakości, a za nominację dla Little Simz dorzucamy ostatecznie dodatkowe kilka punktów. – W. Skoczylas

7. Vito Bambino

Największe pozytywne zaskoczenie w całej zabawie? Dla mnie na pewno, bo o ile do bycia fanem Bitaminy jest mi bardzo daleko, tak kreatywność challenge’u Vito ujęła mnie od pierwszego przesłuchania. Motyw z kubkiem – rewelacja, fajne, luźne rymy – obecne, a efekt jest taki, że w moim prywatnym rankingu koleżka spokojnie znalazłby się na podium. – W. Skoczylas

6. Miły ATZ

Kilka osób wyrzuciło Miłemu, że zamiast napisać od zera challengową szesnastkę, odświeżył kawałek, który została kilka lat temu puszczony na FB Mordor Muzik. Tylko co z tego? To przecież zajebiście i świeżo przewinięte linijki, które po prostu szkoda byłoby skazywać na zapomnienie w fejsbukowych odmętach. A że mają już kilka lat? Może pozwoli to szerzej zrozumieć, że Atezeciok nie pojawił się na scenie dopiero w 2020 roku. BASS! – M. Kosmaczewski

5. Hades

Kiedyś nie doceniałem Hadesa, ale od jakiegoś czasu jestem wielkim fanem praktycznie wszystkiego, co ukazuje się z jego udziałem. Challengowa szesnastka to klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Hades świetnie odnajduje się w dusznej przestrzeni, którą wykreował tu 88 (swoją drogą, świetny bit) i możemy mieć tylko nadzieję, że to nie ostatnia współpraca obu utalentowanych przecież panów. A że drogi Hadesa i Synów przecinają się od jakiegoś czasu stosunkowo często, to prawdopodobnie tylko kwestia czasu. – M. Kosmaczewski

4. Coals

#hot16challenge2 Coalsów stanowi kolejny dowód na to, że Kacha i Łukasz wypracowali muzyczną formułę sytuującą ich na pozycji mimo wszystko najciekawszej dreampopowej załogi w tym kraju. Ze wszystkich odchodzących od tradycyjnej formuły szesnastek mamy tu najciekawszą i najoryginalniejszą zabawę konwencją, która z jednej strony mieści się w formule wyzwania, z drugiej stawia na pierwszym planie niepodrabialną stylówkę duetu. – W. Skoczylas

3. Tuzza

Benito i Ricci siedzą na kanapie prawdopodobnie z większą klasą niż ja chciałbym wyglądać na własnym ślubie. 4×4 w przypadku Tuzzy nie oznacza na szczęście monotonnego łupania, tylko zwrotkę (w zasadzie 2 zwrotki), nawiniętą na 4 różnych bitach, w 4 różnych stylach, ze zmianą na mikrofonie co 4 wersy (a czasami nawet co wers). W nieco ponad 2 minuty dostajemy przekrojową przewózkę przez stylowe uniwersum Tuzzy, w które trudno momentalnie nie wsiąknąć. Zdecydowanie jest to więc jedna z najciekawszych i najoryginalniejszych rzeczy tej edycji challengu. – M. Kosmaczewski

2. Borixon

Legenda, no przecież legenda. 43 lata na rekinim karku, siada napisać luźną zwrotkę i wpierdala przy okazji większość obecnej sceny. Mam wrażenie, że wyciągnięty z kieleckich bloków, mimo wszystko hardkorowy Borygo, który po swoim epizodzie z dubstepem (w tym gorszym wydaniu) i bardzo intratnej szopce z Gangiem Albanii, postanowił wyznaczać trapowe trendy na polskiej scenie, stał się w pewnym momencie trochę takim ironicznym memem, ewentualnie guilty pleasure. Teraz trzeba jednak otwarcie sobie powiedzieć – to w tym momencie najważniejszy rapowy weteran w Polsce, który trendy faktycznie wyznacza, dla części młodego pokolenia został trapowym tatusiem, a wszystko robi z takim luzem i na takiej stylówie, że jedyne co nam zostaje, to wrzucić jego kawałki na pętlę. I to samo polecam zrobić z powyższą szesnastką. – M. Kosmaczewski

1. Undadasea

No i mamy miejsce pierwsze, a więc zwycięzców całej zabawy. Unda z Grubym Mielzkym na feacie pierdolnęła takim stylem, że klękajcie narody. Zgadza się tu dosłownie wszystko – letniaczkowy, totalnie zajebisty beat, luźna nawijka z absolutnie niepodrabialnym klimatem, wylewająca się z tego miksu atmosfera letniej imprezki nad morzem, a przede wszystkim taki wskaźnik repeat value, do którego żaden inny #hot16challenge2 nie ma podjazdu. Odkąd to wjechało, to odpalam minimum pięć razy dziennie, a taka częstotliwość o czymś przecież świadczy. Słońca promienie ważna rzecz, elo, a koleżka od poniższego komentarza też zdaje się to czuć w podobny sposób. – W. Skoczylas