Zeszły Piątek 74
grafika: Paweł Ćwikliński

Zeszły Piątek #74: Vampire Weekend, Aldous Harding, Big Thief i inni

W ramach Zeszłego Piątku przedstawiamy zwięzłe spojrzenie na świeże wydawnictwa, które z rozmaitych powodów uznaliśmy za interesujące. Subiektywny radar premier w (nie)regularnej formule.


Vampire Weekend – Father of the Bride

Wytwórnia: Columbia
Gatunek: afro-pop / indie pop
Długość: 58 min

Pierwszy od sześciu lat długograj nowojorczyków przywołuje ciepłe wspomnienia ich debiutanckiego krążka. Bo faktycznie, na Father of the Bride znajdziemy wiele odniesień i inspiracji afro-popowych, które doskonale pamiętamy z dwóch pierwszych albumów Wampirów. Po świetnym, ale znacznie cięższym Modern Vampires of the City Ezra i ekipa brzmią, jakby z ich płuc zdjęto ogromny kamień. Jak gdyby ledwie co wynurzyli się z mrocznych głębin na powierzchnie, zaczerpując zachłannie życiodajnego tlenu. Wyrwani spomiędzy egzystencjalnych wątpliwości odkładają, przynajmniej na moment, trudne pytania i cieszą się prostotą oraz pięknem życia. Udowadniają tym samym, że szczęście może być równie twórczym uczuciem co pragnienie czy smutek, a ciekawe brzmienia nie zawsze muszą wypływać z emocjonalnej pustki. Spełnieni, dowcipni, czarujący i zadowoleni jak nigdy Vampire Weekend nagrali album, który pewnie nigdy nie stanie się najważniejszym dziełem w ich karierze, ale jest bardzo ciekawym kolejnym jej etapem. Długo czekaliśmy na ten powrót, dobrze znów mieć ich z powrotem. – M. Ochojski

Najlepsze utwory: “Sunflower”, “Unbearably White”, “Harmony Hall”


Aldous Harding – Designer

Wytwórnia: 4AD
Gatunek: indie folk / singer-songwriter
Długość: 40 min

Wybaczcie mocne skupienie na krajowym podwórku festiwalowym, ale nie jestem w stanie od tego uciec. Jest takie specyficzne brzmienie, które nazwałbym offcore. Zestaw dźwięków korespondujących z atmosferą muzycznego święta w Dolinie Trzech Stawów tak mocno, jakby powstały właśnie tam i na użytek tego konkretnego wydarzenia. Aldous Harding zapomniała na moment o nieco mroczniejszych kompozycjach zawartych na jej dwóch poprzednich albumach, nagrywając płytę skrojoną pod występ na OFFie. Płytę pełną delikatnego, indiefolkowego songwritingu, który w pełnej krasie powinien wybrzmieć koło północy na Scenie Leśnej. I pewnie wybrzmi, szkoda tylko, że bez Johna Parisha. Ta harmonia wokalna Aldous i wieloletniego współpracownika PJ Harvey w “The Barrel” to chyba najbardziej urokliwy element na Designerze. – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: “Fixture Picture”, “Treasure”, “The Barrel”


Kedr Livanskyi – Your Need

Wytwórnia: 2MR
Gatunek: synthpop / outsider house
Długość: 32 min

Do osiągnięcia statusu jednej z najbardziej rozpoznawalnych i najciekawszych postaci rosyjskiej sceny alternatywnej, wystarczyło Kedr Livanskiy (czyli Yanie Kedrinie) nagranie jednej EP January sun z 2016, oraz długogrającego Ariadna dwa lata później. Krytyka nie szczędziła przy okazji tych płyt ciepłych słów, bo też Kedrina znalazła na siebie całkiem sprytny sposób. Rosjanka połączyła klasyczne electro bity z automatów perkusyjnych z pastelowymi brzmieniami syntezatorów, nieco gotyckim nastrojem, a także delikatnym śpiewem w ojczystym języku, co dało magiczny efekt końcowy.

Teraz wkracza na scenę z drugim LP. Dobrze ten album charakteryzuje okładka. Rosyjska natura miesza się z klubowym szaleństwem. Zmiana jest zauważalna, bo ile poprzednie ilustracje płyt odznaczały się monochromatyczną paletą barw, teraz wizualnie dominuje ożywczy kolor. Słychać to dobrze w muzyce. Kedr porzuca gotycki kostium, na rzecz inspiracji brytyjską i chicagowską scena klubową, tu i ówdzie znajdziemy deepowe akordy czy też garage’owe, zahaczające o grime czy footwork bity – mniej smutku, więcej tańca. Niestety, w ogólnym rozrachunku podjęte przez artystkę muzyczne wątki okazują się mniej zajmujące, niż jej poprzednie dokonania. Jednakże, kiedy ubarwia swoje klubowe miniatury odrobiną hipnozy (sprawdźcie klip do “Kiska”), nawarstwia loopy swoich wokaliz, czy też wprowadza odrobinę romantyzmu, przenosząc nas w obrazek z okładki, wypada to całkiem przekonująco. Summa summarum, na plus, ale czekam na kolejne kroki Yany. – D. Durlak

Najlepsze utwory: “Ivan Kupala (New Day)”, “LED”


Big Thief – U.F.O.F.

Wytwórnia: 4AD
Gatunek: indie folk
Długość: 44 minuty

Adrianne Lenker osiągnęła nowe wyżyny songwriterskich umiejętności na wspaniałym projekcie, jakim okazał się album U.F.O.F. Nie byłem pewien, w jaki sposób zespół może popchnąć swoje dźwięki do przodu, ale Big Thief regularnie udowadnia, że się mylę. Brzmienie jest jeszcze bardziej eteryczne, a gitary drżą niemal fizycznie i namacalnie. Intymność zinterpretowana na większą skalę, tworzy w moim odczuciu pewnego rodzaju duchową głębię, niespotykaną jeszcze na żadnym albumie wydanym w tym roku. Liryczna waga i spójne, jeszcze bogatsze dźwiękowo i głębsze utwory, niż na Capacity czy Masterpiece, ugruntowują pozycję Big Thief jako jednego z najważniejszych aktywnych indie folkowych składów. Mieszanka melodii działających niczym połączone najlepsze dokonania Elliota Smitha i Cat Power wprowadza ich do najwyższej ligi, którą raczej nieprędko opuszczą. – J. Kaźmierczak

Najlepsze utwory: „Jenni”, „Strange”, „Century”


Kevin Abstract – ARIZONA BABY

Wytwórnia: Question Everything / RCA
Gatunek: rap / alternative R&B
Długość: 32 min

ARIZONA BABY to jedna z najbardziej brutalnie szczerych płyt ostatnich miesięcy. Jasno wyznaczonych granic brak, a Kevin otwiera się całkowicie przed odbiorcą, nie szczędząc przy tym światopoglądowych tropów. Otwarta i uczciwa emocjonalność powoduje, że album ten jest w swoim odbiorze wyjątkowy.

Wokal Kevina Abstracta jak zwykle trzyma wysoki poziom, wciąż eksperymentując z formą, zawieszoną gdzieś pomiędzy hip-hopem, soulem a R&B. Produkcyjnie to majstersztyk przez duże M i jedna z lepiej brzmiących płyt z obozu Brockhampton. Każdy numer na płycie posiada wiele nieoczywistych warstw, jednocześnie nie tracąc nic z naturalnej chwytliwości. ARIZONA BABY to kolejny ważny krok artystycznego rozwoju Kevina i czas pokaże, czy stanie się on pamiętnym fenomenem na współczesnej scenie queerowego hip-hopu. – J. Kaźmierczak

Najlepsze utwory: „Joyride”, „Baby Boy”, „Boyer”

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed