julie-brneJulie Byrne – Not Even Happiness

Wytwórnia: Basin Rock
Gatunek: folk
Długość: 32 min

Żeńskie folkowe głosy, choć rzadziej doceniane, często biją na głowę te męskie. I choć panowie opowiadają historie piękne i zapierające dech, to właśnie kobiety zamieniają je w baśnie. Ich pierwiastek stanowi zwykle o całej magii, która to przecież, na równi z pewną surowością, stanowi o wielkości utworu folkowego. Julie Byrne zdecydowała się na swoim drugim albumie przechylić szalę w stronę miękkich, magicznych brzmień, zamiast pozostawać w sferze chropowatych melodii, jakie mogliśmy słyszeć na debiutanckim Rooms With Walls And Windows. Proste, ale sprytnie wyeksponowane gitarowe arpeggia tworzą przed słuchaczem czarujące pejzaże, po których porusza się głęboki i wiarygodny głos artystki. Julie dzieli się z nami pełnymi emocji utworami pokroju „Natural Blue”, „I Live Now as a Singer” czy „Morning Dove”, ale również i bardziej przaśnymi, jak „Sleepwalker” albo „All the Land Glimmered Beneath”. Zebrane razem, raczą nas mąconą raz po raz sielanką, która właśnie w takiej nieoczywistej postaci daje się rozumieć i budzi naszą empatię. Materiał dedykowany zapewne tym wszystkim, którzy mają ochotę na parę chwil wytchnienia na łonie natury. – M. Rypel [Posłuchaj w Spotify]

richard-pinhas-reverseRichard Pinhas – Reverse

Wytwórnia: Bureau B
Gatunek: experimental
Długość: 49 min

65-letni dziś Richard Pinhas mimo potężnej dyskografii i niezwykle intensywnej działalności muzycznej wciąż zaskakuje innowacyjnymi projektami i kolaboracjami z najbardziej wartościowymi nazwiskami nurtów eksperymentalnych. Założyciel pionierskiej dla francuskiego niekonwencjonalnego rocka i elektroniki grupy Heldon, do stworzenia nowego materiału zaprosił m.in. Orena Ambarchiego (gitara), natomiast za oprawę elektroniczną zabrał się sam Merzbow. Reverse, pozornie ujawniający kilka równoległych, opartych na improwizowanych partiach, brzmieniowych światków, stanowi złożoną, intensywnie pobudzającą przestrzeń, w której industrialne noise’owe ściany dźwięku i gitarowe scenerie owijają się wokół starannie zakreślonego rdzenia perkusji. Wydawnictwo składa się z czterech stylistycznie współpracujących ze sobą kompozycji, tak tytularnie jak i gatunkowo nawiązujących do pojęcia dronów. Album zachwyca skrupulatnie skonstruowaną chronologią, w której otwierający „Ketter” jawiący się jako agresywne, zanurzone w napastliwych riffach i bębnach intro, przechodzi w jazzujący „End”, surrealistycznie sportretowany przez Merzbowa „Nefesh”, a kończy krzykliwym, dającym wyraz egzystencjalnego bólu „V2”. Znakomita podróż przez emocje i zarazem obowiązkowa pozycja dla miłośników wyrafinowanego hałasu. – J. Kurek [Posłuchaj w Spotify] 

cloud nothings life without soundCloud Nothings – Life Without Sound

Wytwórnia: Carpark Records
Gatunek: indie rock/post-hardcore
Długość: 38 min

Nie ukrywam, że pierwsze dwa utwory promujące Life Without Sound postawiły mnie w stan wzmożonej czujności. „Modern Act” i „Internal World” wybrzmiały czystszą produkcją, bardziej klasyczną strukturą i dość leniwym wokalem Dylana Baldiego. Proporcje w kierunku Attack on Memory i Here and Nowhere Else wyrównał „Enter Entirely”, mający potencjał na singlowe top 5 grupy z Cleveland. W skali całego albumu dominuje jednak odświeżone podejście, w którym agresja i chaos zostały zrównoważone przez większą świadomość i „piosenkowość” w stylu Weezera. Śmiało można ten krążek uznać za najbardziej przemyślane dzieło, do jakiego Baldi przyłożył rękę, a jednocześnie nadal neurotyczne i pełne młodzieńczego gniewu. Cloud Nothings suchą nogą przeszli drogę od solowego, powstającego w piwnicy projektu do pełnoprawnego, czteroosobowego zespołu, który wie o czym i jak chce grać. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]