Zeszły Piątek #67

You Won't Get What You WantDaughters – You Won’t Get What You Want

Wytwórnia: Ipecac
Gatunek: Hmmm… hmmm. No wave / post-hardcore?
Długość: 48 min

Publikujemy to ZP tydzień po premierze nowej płyty Daughters. Jesteśmy porządnie spóźnieni. W ciągu tygodnia wokół powyższego dzieła zdążyło się zadziać tyle niesamowitych rzeczy, że aż (follow-upując do naszej notki na temat „Satan in the Wait”) czerep pęka – niepokojąca okładka zaczęła coraz częściej pojawiać się na forach muzycznych, ranking Rate Your Music sfiksował po przeliczeniu pozytywnych ocen wystawionych temu albumowi, jakiś typ w żółto-czarnej koszuli wystawił zaś You Won’t Get What You Want drugą dychę w tym roku… świat oszalał. I dosłownie, i na punkcie Daughters. A my, biedni redaktorzy portalu Kinkyowl, próbujemy jeszcze to szaleństwo w jakiś sposób skomentować. Tylko co tu dodać? Powielać banały o apokaliptyczności tej muzyki i, o zgrozo, produkować kolejne? A w życiu Warszawy. Wytknąć płycie błędy w niej zawarte? Z jednej strony wypadałoby, z drugiej – szkoda miejsca i czasu na takie bzdety. Konstruować względnie ładne zdania mające za zadanie obrazowe opisa… nie, myślę, że wszyscy zgodzimy się co do tego, że nie jest to potrzebne. Drodzy, jedyne co możemy (i chcemy) sensownego zrobić, to zachęcić was do odsłuchania You Won’t Get What You Want. Mnóstwo wartych uwagi premier w tym roku już mieliśmy, ale ta płyta… Ta płyta jest po prostu wyjątkowa i jej wyjątkowość, nie apokaliptyczność, zamierzamy podkreślać. Nieważne, czy tydzień, czy dziesięć lat, czy bóg wie ile jeszcze czasu po premierze. – P. Ćwikliński

Najlepsze utwory: „Guest House”, „Daughter”, „Satan in the Wait”


julia-holter-aviaryJulia Holter – Aviary

Wytwórnia: Domino
Gatunek: art pop
Długość: 89 min

„Bird’s got something to teach us all about bein’ free”, śpiewał lata temu Gil Scott-Heron. Ptasia estetyka zaproponowana przez artystkę przy okazji jej nowego albumu wpisuje się niejako w ten wers – Amerykanka uwolniła pełnię twórczej wolności. Wielowątkowe, pełne smaczków, a zarazem udanych melodii kompozycje sprawiły, że za sprawą Aviary Julia Holter podtrzymała nieprawdopodobną passę świetnych albumów z rzędu, nieprzerwaną jakąkolwiek wpadką. Absolutna artpopowa ekstraklasa. – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: „Chaitius”, „Underneath the Moon”, „Words I Heard”


UsEmpress Of – Us

Wytwórnia: Terrible Records
Gatunek: electropop
Długość: 32 min

Długogrający debiut Empress Of ustawił ją w bardzo niekorzystnej pozycji przed następną szarżą. Przebicie albumu tak buzującego pomysłami, pełnego eksperymentalnego podejścia do popowego wokalu i melodyjnej precyzji wydawało się zadaniem karkołomnym, no i cóż, udało się uniknąć poważniejszych urazów, ale widocznych otarć niestety nie. Nowe dzieło Lorely Rodriguez skręca w bezpieczniejsze rejony, tracąc sporo charakteru i wyrazistości, ciągle jednak broniąc się najpoważniejszymi argumentami Amerykanki, czyli zręcznym popowym songwritingiem i nietypowym wokalem. Żeby nie zrobiło się zbyt kolorowo – w tym samym czasie atakuje też powtarzalnością motywów, która byłaby do zniesienia na dystansie pięciu-sześciu utworów, ale przy dyszce robi się męcząca. Jest po prostu nieźle, tylko czy takich efektów oczekiwaliśmy? W obliczu p o t ę ż n y c h premier ostatnich tygodni – album do zapomnienia po paru przesłuchaniach. – M. Drohobycki

Najlepsze utwory: “When I’m With Him”, “Everything To Me”, “I’ve Got Love”


Antypody umysłuPsychocukier ‎– Antypody umysłu

Wytwórnia: Nowe Nagrania
Gatunek: garage rock / rock psychodeliczny
Długość: 32 min

Piąta płyta w pewnych kręgach kultowego, łódzkiego zespołu zaskakuje twórczym chaosem, wyluzowaniem i brakiem jakiegokolwiek nadęcia. Ostre jak brzytwa gitarowe riffy przeplatane są tu dowcipnymi barowymi pogaduszkami („na czym będziesz grał? Na Tauronie? To jest trudny instrument!”) a psychodeliczne eksperymenty („Klin”) płynnie przechodzą w chwytliwe, rockandrollowe melodie, których nie sposób wyrzucić z głowy jeszcze długo po przesłuchaniu krążka („Horyzont”). Kiedy trzeba, album potrafi też zwolnić, czego świetnym przykładem jest melancholijne „Sad&Pretty”. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić w Antypodach umysłu, byłaby to długość tego albumu. Po pięciu latach oczekiwania na nowe wydawnictwo, chciałoby się jednak zanurzyć w Psychocukrowym świecie na trochę dłużej niż te pół godziny. Tym bardziej, że ostatnimi czasy odczuwam niedosyt dobrego gitarowego grania z naszego rodzimego podwórka. Wychodzę jednak z założenia, że nie liczy się ilość, ale jakość, a tej drugiej zespół na swoim nowym krążku jak najbardziej dostarcza. – Z. Słodkowski

Najlepsze utwory: „Horyzont”, „Sad&Pretty”


boygenius-boygeniusboygenius – boygenius EP

Wytwórnia: Matador
Gatunek: indie pop
Długość: 21 min

Przy okazji zapowiedzi wspólnej EP-ki Julien Baker, Phoebe Bridgers i Lucy Dacus zastanawiałem się, czy podobna estetyka proponowana przez każdą z nich nie sprawi, że którejś po prostu zabraknie przestrzeni. Nic takiego na szczęście nie ma miejsca – tu po prostu czuć, że współpraca bangla, a dziewczyny świetnie się nawzajem uzupełniają. W efekcie dostajemy zestaw bezpretensjonalnych, wzruszających, gitarowych piosenek, a końcówka „Salt in the Wound” sprawia, że aż chce się więcej. Oby to nie była ostatnia inkarnacja projektu boygenius. – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: „Me & My Dog”, „Stay Down”, „Salt in the Wound”


Last Building BurningCloud Nothings – Last Building Burning

Wytwórnia: Carpark Records
Gatunek: indie rock/noise rock
Długość: 35 min

Piąty album długogrający Cloud Nothings to bodaj najbardziej agresywna płyta w dorobku ekipy z Cleveland, i bardzo dobrze. Nieco ponad pół godziny materiału wypełnione jest energetycznymi numerami, w których Dylan Baldi i jego ziomale zachowali odpowiedni balans między charakterystycznymi dla siebie, chwytliwymi melodiami, a noise’owym wkurwem. Przy okazji odejścia LeBrona Jamesa z Cavaliers przejmują tytuł największych gwiazd swojego miasta, zasłużenie zresztą – Last Building Burning to jedna z lepszych gitarowych propozycji tego roku, stojąca zaledwie półkę niżej od Idles czy Daughters. – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: „Leave Him Now”, „Dissolution”, „So Right, So Clean”

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed