gas-rauschGAS – Rausch

Wytwórnia: Kompakt
Gatunek: ambient techno
Długość: 120 min

Brzmienie większości albumów Wolfganga “Gasa” Voigta można odgadnąć już po samych ich okładkach, do których świetnie pasuje określenie “ambientowe” – zazwyczaj przedstawiają jakieś ładne ujęcie leśnej flory, przefiltrowane przez oniryczne (jak kompozycje na Zauberberg), lecz zarazem stonowane (jak przytłumiona produkcja Königsforst) barwy. Rausch, czyli druga po zeszłorocznym Narkopop część powrotu Niemca do tworzenia muzyki, jest jednak przypadkiem, który należy rozpatrywać osobno. Zdobi go przedziwny graficzny miszmasz, kolorystycznie bury i, przez użycie tego samego zdjęcia kilkanaście razy, nasuwający na myśl nieudolnie rozmieszczone tekstury na trójwymiarowych obiektach. Muzycznie jest to produkt bardziej uporządkowany, mimo to potrafiący porządnie zaniepokoić i, tak jak jego okładka, prowokować do pytania: czy misją Voigta jest połączyć nas z naturą, jak niegdyś, czy raczej chce on odwzorować jej majestat, przed którym powinniśmy czuć lęk? Na to odpowiedzi nie potrafię udzielić, ale mogę Rausch polecić, bo to naprawdę dobry ambient. Intensywny i nieszablonowy, a także, co znamienne dla muzyki Gasa, stawiający na “organiczne”, przypominające odgłosy przyrody dźwięki. – P. Ćwikliński

Najlepsze utwory: “Rausch 1”, “Rausch 5”, “Rausch 7”


parquet-courts-wide-awakeParquet Courts – Wide Awake!

Wytwórnia: Rough Trade
Gatunek: post-punk/indie rock
Długość: 38 min

Nuda, panie. Jeden z najsolidniejszych post-punkowych składów w grze zabrał się do pracy i znowu nie zawiódł? Another day in the office tym razem ma jednak szczególny posmak, bo DOSZŁO DO PRZEBUDZENIA. Andrew Savage i reszta ekipy poświęcili większość lo-fi’owych smug na rzecz doszlifowanej produkcji Danger Mouse’a. Lepiej wyeksponowana jest połamana linia basu, pulsująca perkusja i roztańczona gitara, dostarczająca co rusz kolejne zastrzyki funkowej energii. Polityczno-społeczne zaangażowanie (yep, kolejni do listy) błyskotliwych, choć momentami pretensjonalnych tekstów nie zabiło na szczęście melodii, które wybrzmiewają z całą mocą zarówno w singalongowych petardach jak otwierający “Total Football”, ale też w nieśpiesznie zmierzającym do konkluzji “Before The Water Gets Too High”. Nie ma się co obrażać na mniej loureedowych i wyraźnie mniej ziarnistych Parquet Courts, bo to wziąż jedna z błyskotliwych gitarowych pereł, o które obecnie tak trudno – łatka mutacji Pavement już w zasadzie oderwana. – M. Drohobycki

Najlepsze utwory: “Total Football”, “Violence”, “Wide Awake”


courtney-barnett-tell-me-how-you-really-feelCourtney Barnett – Tell Me How You Really Feel

Wytwórnia: Marathon Artists
Gatunek: indie rock
Długość: 37 min

Balans. To słowo najlepiej oddaje efekt, jaki charyzmatyczna australijska songwriterka osiągnęła na swoim najnowszym wydawnictwie. Tell Me How You Really Feel jest bowiem idealnym pomostem pomiędzy jej pierwszym, momentami wściekłym i zbuntowanym longplejem, a ubiegłoroczną, bardziej wyciszoną kolaboracją z Kurtem Vilem. Co najważniejsze, z obu tych – momentami skrajnie różnych – muzycznych twarzy udało się wysunąć na pierwszy plan to, co najlepsze. Zróżnicowanie gitarowych kompozycji nie pozwala się nudzić, a warstwa liryczna po raz kolejny jawi się jako najmocniejsza strona wokalistki z Melbourne. Courtney jest mistrzynią bon motów i prostych, trafiających w punkt wersów – sam fakt, że przed napisaniem tych słów znalazłem takich około 25, a nadal nie mogę się zdecydować, który z nich wybrać jako okraszający tę opinię fragment, świadczy najlepiej. Zamiast zabawy w cytowanie, lepiej więc chyba zaprosić do odsłuchu tej świetnej, chwytającej za serce płyty. Znakomita robota, po raz kolejny. – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: “Need a Little Time”, “I’m Not Your Mother, I’m Not Your Bitch”, “Sunday Roast”


skee-mask-comproSkee Mask – Compro

Wytwórnia: Ilian Tape
Gatunek: IDM / ambient / techno / breakbeat
Długość: 64 min

Dojrzał nam Bryan Müller. Niemiecki poszukiwacz spod Monachium zawsze miał w sobie sporo odwagi w łączeniu przeróżnych inspiracji, ale Compro pod względem dojrzałego balansu już na wstępie dystansuje Shred. Na wierzch w końcu wypełzła miłość do złotych momentów najntisowego IDM-u, jungle i atmosferycznego, ambientalnego techno, spychając breakbeatowe podwaliny stylu Müllera na drugi, momentami trzeci plan. Spod hipnotyzujących ambientowych tekstur co chwilę przebija się hołd dla kultury rave’u, a podskórnie tłoczony jest klubowy puls. Niezmiernie imponuje też fakt, że w żadnym momencie nie można zarzucić Compro taniego grania nostalgią; każde oczko puszczone w kierunku przeszłości jest ograne według zasad odświeżająco klarownej muzycznej wyobraźni jednej ze wschodzących gwiazd Ilian Tape. Aphex Twin czy LTJ Bukem mogliby uronić łzę wzruszenia, widząc jak obchodzi się on z ich spuścizną odpowiednio w “Session Add” i “Kozmic Flush”. To już nie młodzieńcza fantazja, a świadoma wizja z niewyobrażalnym potencjałem. – M. Drohobycki

Najlepsze utwory: “Dial 274”, “50 Euro to Break Boost”, “Flyby Vfr”