kedyf-patrze-obserwujeKedyf – Patrzę, obserwuję

Wytwórnia: Hugiz Records
Gatunek: rap
Długość: 39 min

Gdy Kedyf był w moim wieku, można było u niego nabyć wódkę – i każdy, kto poświęcił trochę czasu rodzimej scenie hip-hopowej jest z tym faktem doskonale zaznajomiony. Jako, że reprezentant Słubic nigdy nadgorliwością w tworzeniu kolejnych pozycji swojej dyskografii nie grzeszył, trochę z przyczajki wrócił wiosną 2018 roku, a następnie pozamiatał.

No co, zdziwieni? Ja też, ale mniejsza o to. Powrót byłego członka Smagalaz jest zresztą dobrze opisany przez trafnie dobrany tytuł płyty. Mamy tu do czynienia z masą obserwacji i rozkmin dojrzałego faceta, któremu mimo ojcostwa i – zakładam – szczęśliwego życia rodzinnego zdecydowanie daleko do włożenia pantofli i przyjęcia stereotypowej roli tatusia sprzed telewizora. Kedyf, zamiast tego, woli dać nam zarapowany z werwą materiał na świetnych, różnorodnych podkładach, dołożyć kilka kozackich patentów z rymami, a na koniec przekuć to w słodko-gorzki, niejednoznaczny (i całe szczęście!) obraz świata gościa, któremu cały czas się chce. To naprawdę świetna sprawa, że w dobie liczenia plików i palenia bulbasaurów, raz na jakiś czas ta scena jest w stanie spłodzić materiał z charakterem. – W. Skoczylas

Najlepsze utwory: „Ma być fajnie!”, „To się musiało stać”, „Quiet Nights”


grouper-grid-of-pointsGrouper – Grid of Points

Wytwórnia: yellow electric
Gatunek: ambient pop
Długość: 21 min

Liz Harris w poszukiwaniu twórczej inspiracji wybrała się samotnie do Wyoming, zaszywając się w bliżej nieokreślonej lokalizacji na niecałe dwa tygodnie. Okazuje się, że dla jednej z czołowych eksperymentalnych songwriterek ten czas był zupełnie wystarczający do stworzenia kolejnego urzekającego dzieła, opartego w zasadzie wyłącznie na trzech elementach: eterycznym wokalu, pogłosie i pianinie. Tak, zgodnie z tym co zwiastował singlowy “Parking Lot”, Grid of Points to kontynuacja okresu dominacji wspomnianego instrumentu, tym razem nieco wyraźniej zaakcentowanego w miksie. Osoby dobrze zaznajomione z poprzedzającym go Ruins od razu wyłapią, że choć forma zanadto się nie zmieniła, tak utwory “opuściły” tymczasowe studio, zyskując niebywałą lekkość, zawisając w przestrzeni jak gęsta, mleczna mgła. Poruszająca (i zwięzła) esencja Grouper. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: “Parking Lot”, “Birthday Song”


janelle-monae-dirty-computerJanelle Monáe – Dirty Computer

Wytwórnia: Warner Music
Gatunek: R&B / art pop
Długość: 48 min

Pięć lat przerwy to spory czas, który z pewnością pozwala stwierdzić z jakim artystą mamy do czynienia. Czy jest to odcinanie kuponów czy przemyślany, innowacyjny, dopracowany w każdym szczególe materiał. Po obiecujących singlach, na czele z wyraźnie hołdującym dorobkowi Prince’a “Make Me Feel”, przyszedł czas, by zaprezentować całokształt pracy (z dodatkiem w postaci 46-minutowego filmu) całemu światu.

Na Dirty Computer usłyszymy między innymi Zoë Kravitz, Grimes, Pharella Williamsa czy Briana Wilsona. Wokalistka zdradziła także, że swoją cegiełkę jeszcze przed śmiercią dołożył wspomniany już Prince, który współpracował z Monae już przy produkcji jej poprzedniego krążka, The Electric Lady. Jak sama mówi: “Prince pracował ze mną nad albumem, zanim przeszedł na inną częstotliwość, i pomógł mi wymyślić kilka dźwięków, a ja naprawdę za nim tęsknię, no wiesz, to dla mnie trudne mówić o nim, ale tęsknię za nim, a jego duch nigdy mnie nie opuści”. Uważa też Dirty Computer za” hołd dla kobiet i spektrum tożsamości seksualnych”. Majówka wydaje się być idealnym momentem na zaprzyjaźnienie się z nowym materiałem Janelle, która już od czerwca rusza w trasę promującą jej najmłodsze dziecko. – M. Ochojski [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: “Make Me Feel”, “I Like That”, “Django Jane”