who-built-the-moon

Noel Gallagher’s High Flying Birds – Who Built the Moon?

Label: Sony
Gatunek: rock
Długość: 48 min

Starszy z braci Gallagherów podjął podczas prac nad najnowszym krążkiem jego wysoko latających ptaków jedyną słuszną decyzję – chcąc pozostać w grze musiał stworzyć coś innego, co nie byłoby traktowane jako mało zgrabna kalka Oasis. Za samo wejście na tę niewygodną dla artysty o takiej renomie ścieżkę należy mu się mały plusik, do którego śmiało możemy dorzucić drugi, już za efekt. Nie ma tutaj nachalnie melodyjnych zabiegów, nie ma też specjalnego parcia na przebojowość. Od pierwszych dźwięków przestrzennego „Fort Knox” zaczyna się przygoda, której pojedyncze przystanki nie męczą, ale dodatkowo wzmagają zainteresowanie słuchacza. Ciężko ostatecznie uciec od porównywania do siebie płyt skłóconych braci (Liam wydał swoje As You Were niecałe dwa miesiące temu), ale przy pierwszych odsłuchach Noel przyciąga do siebie bardziej, głównie nieoczywistością materiału.- I. Knapczyk [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „Be Careful Waht You Wish For”, „Fort Knox”


bjork-utopiaBjörk – Utopia

Label: One Little Indian
Gatunek: art pop
Długość: 71 min

Utopia wywołuje spory ból głowy, bynajmniej jednak za sprawą brzmienia, bo to jest w dużej mierze miękkie i kojące. Björk niestety nieco powinęła się noga w zakresie songwriterskim, bo powtarzalność motywów i niepotrzebne przeciąganie niektórych kompozycji zaczyna mocno doskwierać w drugiej połówce. Z czym zostajemy, jeśli przełkniemy ten, spory przecież, mankament? Przede wszystkim z niemal doskonałym początkiem – pierwsze cztery utwory to przepiękne, odrealnione efekty duetu Islandki z Arcą, pełne dźwięków harfy i fletów. Całość jest po mistrzowsku utkana w nieregularną dźwiękową pajęczynę. Mniej więcej od indeksu szóstego zaczynają się wspomniane wcześniej problemy, wokalne pasaże Björk zaczynają być nużące, a magia nieco ulatuje, wracając co chwilę w postaci „Courtship” czy „Tabula Rasa”. Propozycja bardzo nierówna, ale w swoich najlepszych momentach wkraczająca na poziom mistrzowski. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „Blissing Me”, „Courtship”, „Arisen My Senses”


min-t-assemblageMIN t – Assemblage

Label: regime brigade
Gatunek: neo soul
Długość: 51 min

Na swoim debiutanckim materiale MIN t stawia na szeroko pojęty kolaż, odnoszący się nie tylko do tytułu czy elementów art worku, ale przede wszystkim do bardziej swobodnego podejścia w tworzeniu. Tutaj nie ma miejsca na myślenie gatunkowe z jednego prostego powodu – dzieje się zbyt dużo. Rap zderza się z wokalami, żywe instrumenty zostają połączone z elektroniką: przez 50 minut wsłuchujemy się w neo soul, R&B, pop i jazz spięte pojęciem rzeczywistej alternatywy. Bo Assemblage to rzeczywiście coś nowego, stworzonego według autorskiej i odważnej wizji, z potencjałem i radiowym, i klubowym, i koncertowym, jako efektem sugerowanej wielowarstwowości. Takiej odwagi polska scena potrzebuje. – M. Staniszewska [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „Her Story”, „Mousetrap”, „Gates”


lotto-vvLotto – VV

Label: Instant Classic
Gatunek: post-rock
Długość: 44 min

Jedna rzecz wymaga odnotowania już na wstępie – znakomite polskie trio drugi rok z rzędu dystansuje konkurencję. Czy rok przerwy wystarczył, żebyśmy nie zostali poczęstowani odgrzewanym kotletem? Tak i nie, a w zasadzie nie i tak, w takiej kolejności. Nie, bo założenia punktu wyjściowego są niemal identyczne. Tak, bo panowie Majkowski, Rychlicki i Szpura nie tylko pomnożyli ilość utworów, ale też wcisnęli weń dużo więcej pomysłów i dźwięków, machając tym samym na do widzenia łatce minimalistów. W stosunku do Elite Feline brzmienie się rozrosło, dużo więcej dzieje się w sferze produkcyjnej, a grające „obok siebie” instrumenty stały się hałaśliwą, bardziej agresywną zbitką. Fantastyczna, urzekająca robota. – M. Drohobycki [Posłuchaj na YouTube]

Najlepsze utwory: „Heel”, „Ote”, „Soil”


mick-jenkins-or-more-the-anxiousMick Jenkins – or more; the anxious

Label: mixtape
Gatunek: rap
Długość: 20 min

Liryczny maestro po cichu pracuje nad kolejnym długograjem, którego możemy spodziewać się w przyszłym roku, a w międzyczasie karmi nas nowym mixtapem. 20-minutowy materiał jest fantastycznym powrotem do formy i potrzebnym oddechem, o który po premierze The Healing Component aż się prosiło. Mick porzucił balansującą na granicy śmieszności „oświeconą” kreację z w.w. albumu i wrócił na grunt znanych już, klasycznych motywów. Jenkins płynnie zmienia flow, doskonale odnajdując się na nieco zabrudzonych, niedoskonałych bitach od THEMpeople, Origamiego czy GreenSLLIME’a. Można oczekiwać na nowy LP z dużo większym spokojem. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Soundcloudzie]

Najlepsze utwory: „C Is For CashMoney”, „Happy Gilmore”, „A Layover”