a1976700605_10Liima – 1982

Wytwórnia: City Slang
Gatunek: indie/elektronika
Długość: 49 min

Bardzo podoba mi się kierunek, w jakim zmierzają panowie z Efterklang oraz Tatu Rönkkö działając pod postacią projektu Liima. Gdy spoglądam nie tak daleko w przeszłość, na wydany rok temu, przebojowy i wykręcony do granic ii, zdaję sobie sprawę, że w tym całym nieokrzesaniu grupa w końcu odnalazła własny charakter, zidentyfikowała punkty zaczepienia. Dzięki temu dziś możemy cieszyć się dużo bardziej spójnym i tylko trochę mniej fantazyjnym wydawnictwem, odmieniającym znacznie wizerunek duńsko-fińskiego kolektywu. O ile ostatnim razem mogliśmy mówić o przestrzennie otwartym i odświeżającym brzmieniu, o tyle dziś mamy do czynienia z miejscami cięższym, ale równocześnie znacznie ocieplonym materiałem, gdzie dużo większą rolę odgrywa praca Tatu jako perkusisty. Mimo to, nadal świetnie sprawdza się wypracowane już do perfekcji połączenie skromnych, zamglonych syntezatorów z masywnym głosem Caspera. Może 1982 nie jest tak efektowne jak jego poprzednik, ale to już kwestia dziewiczego charakteru debiutu, nie wtórności nowego krążka. – M. Rypel [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „People Like You”, „Jonathan, I Can’t Tell You”


converge-the-dusk-in-usConverge – The Dusk In Us

Wytwórnia: Epitaph
Gatunek: metalcore
Długość: 44 min

Znalezienie śmiałka, który byłby w stanie podważyć wartość muzycznego dorobku Converge, to zadanie z grona tych graniczących z niewykonalnością. Tym bardziej imponuje fakt, że Amerykanie porwali się w tym roku na atak na swój opus, Jane Doe, i… wcale nie przestrzelili. Pięcioletnia przerwa pozwoliła Jacobowi Bannonowi wyciągnąć ze swoich wyeksploatowanych już strun głosowych absolutne maksimum i ugruntować jego pozycję wśród wokalistów, których paletę zagrań trudno przebić. W jednej sekundzie potrafi on śpiewać melodyjnie i czysto jak nigdy wcześniej, by za chwilę opętańczo wypluwać z siebie mocarny growl czy penetrujący czaszkę wrzask. Magia dzieje się w momentach, w których Converge wypada najlepiej – Kurt Ballou znowu sprawił, że galopująca perkusja i cholernie soczyste riffy brzmią doskonale. Na esencję trafiamy już na starcie za sprawą wybitnego „A Single Tear”, ale nie oznacza to nudy w dalszej części – co chwilę wpadamy na płynne zmiany tempa, poruszając się od całkowitego chaosu do melodyjnych, atmosferycznych fragmentów. Jeden z poważnych kandydatów do topki tego roku. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „A Single Tear”, „The Dusk In Us”, „Trigger”


bibio-phantom-brickworksBibio – Phantom Brickworks

Wytwórnia: Warp Records
Gatunek: ambient
Długość: 73 min

Szkoda, że tak miłe zaskoczenia nie zdarzają się z większą częstotliwością. Po małej katastrofie w postaci kompletnie bezbarwnego A Mineral Love, Stephen Wilkinson potrzebował naprawdę niewiele czasu na przemyślenie błędów. Raptem rok później, zamiast wzorem ostatnich lat miotać się między gatunkami i na siłę szukać między nimi punktu wspólnego, usiadł i uformował z dźwięków spójną, urzekającą wizję. Phantom Brickworks w pierwszym momencie nie brzmi jak album Bibio, bo wyssane zostało całe ciepło, jakim otoczona była większość jego dorobku. Wilkinson w ciągu tych nieco ponad 70 minut osiąga swój szczytowy punkt w zakresie kreowania atmosfery, a robi to za pomocą nieregularnych, wytrąconych z rytmu, medytacyjnych form. Chłodne ambientowe plamy zabierają niemal w sam środek jego sesji field recordings, formując rozmytą wizję wiejskiego krajobrazu gdzieś w Anglii. Potencjalny towarzysz zimowych wieczorów. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: całość


yaeji-ep2Yaeji – EP2

Wytwórnia: Godmode Records
Gatunek: ambient house
Długość: 18 min

Sympatyczny bonus tego naprawdę udanego piątku zaserwowała koreańsko-amerykańska producentka Yaeji. Jej druga tegoroczna EP-ka obraca się wokół podobnych ambient/deep house’owych patentów i nie odkrywa koła na nowo, ale w 3/5 poświadcza, że jej postępy warto śledzić. Szepczącego wokalu i dynamicznych zmian języka słucha się z dużą przyjemnością, przy czym eksperymenty typu coveru „Passionfruit” Drake’a okazują się być tylko zbędnym zapychaczem. Można pobujać się do „raingurl”, wtopić w „drink i’m sippin on” i oczekiwać na zrealizowanie potencjału w przyszłości. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „drink i’m sippin on”, „raingurl”, „after that”