METZ_StrangePeace_COVERMETZ – Strange Peace

Wytwórnia: Sub Pop
Gatunek: noise rock
Długość: 36 min

Debiut METZ w nieco uśpionym i mniej ryzykownym katalogu Sub Popu był jak gwałtowne zejście lawiny i w głowach fanów gitarowego hałasu zapisał się na długie lata. Efekt ten jednak okazał się krótkotrwały i przy jednoczesnej niechęci zespołu do eksperymentowania z formułą sprowadził longplayowego następcę do roli raptem poprawnej kontynuacji. Strange Peace pokazuje jednak, że Kanadyjczycy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Nowy krążek powstał we współpracy ze Stevem Albinim, a charakterystyczne dla nich miażdżące ściany gitar i uderzająca jak młot perkusja brzmią potężniej niż kiedykolwiek wcześniej. W końcu też do brzmienia wkradło się coś ciekawego, nie zabijając przy tym tożsamości METZ – to muzyka, która powoduje drżenie całego ciała, ale w „Cellophane” czy „Dig a Hole” udało się ulokować bardziej melodyjne momenty. Przywracający wiarę wybuch wściekłości w dość zwięzłej formie. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]


a3153531170_10Omni – Multi-Task

Wytwórnia: Trouble In Mind Records
Gatunek: post-punk, indie
Długość: 28 min

Nie powinno dziwić, że tylko rok wystarczył, by duet Omni powrócił z kolejnym albumem. Ponownie otrzymujemy bowiem stosunkowo krótki, zbity materiał. Niecałe pół godziny wystarcza jednak spokojnie, żeby zaczarować pewnością siebie, twardym stąpaniem po ziemi, a jednocześnie sporą frywolnością. Multi-Task to zuchwały skok na współczesność. Frankie Broyles (gitara, perkusja) i Philip Frobos (wokal, gitara basowa) w pełen namiętności, a z drugiej strony wyrachowany sposób wyznaczają nowe trendy, grając na nosie wszystkim tym, którzy tego rodzaju granie kojarzą albo z bezdennym workiem pełnym półprofesjonalnych małych kapel, albo z hipsterską stagnacją. Wbrew temu, co mogą sugerować pojedyncze dźwięki czy nawet okładka, dwójce z Atlanty udaje się porządnie zamieszać w kanciastym świecie post-muzycznego świata. W ich wykonaniu gitarowe linie składają się nie w prostokąty, a oktagony i całą masę przecinających się krzywych, napędzanych rzutką perkusją. To jak granat wrzucony laboratorium – źródło chaosu w sterylnym otoczeniu. – M. Rypel [Posłuchaj w Spotify]


83206-vThe Horrors – V

Wytwórnia: Wolf Tone
Gatunek: indie rock, psychodela
Długość: 54 min

V znaczy 5, i V znaczy Victoria. Piąty album Horrorsów to ich zdecydowanie najlepsze dotąd dzieło, idealnie wyważone między surowością bliskiego wciąż tej ekipie garażu, a rozbudowanymi formatami psychodelicznego shoegazu. Najbardziej ujmująca w tym wszystkim jest eklektyczność materiału, który mimo tej cechy, nie tylko nie ucieka ze skrupulatnie zaprojektowanej przez Paula Epwortha (współpracownika m.in. Adele czy FKA twigs) ramy, ale też imponuje kompozycyjną różnorodnością na naprawdę długich dystansach (tylko dwa kawałki z płyty trwają krócej niż 5 minut). Dobrą formę zespołu widać tutaj już od otwierającego, surowego Hologramu, który zapowiada mocno industrialny charakter, jak się okazuję, pierwszej części płyty. Z biegiem tracków, dźwięki łagodnieją, by w finale wystrzelić pysznym, pulsującym niczym klasyczne New Order Something To Remember Me By. – I. Knapczyk [Posłuchaj w Spotify]