af1209f26db88d5e0db19285df55acd9-1000x1000x1The National – Sleep Well Beast

Wytwórnia: 4AD
Gatunek: indie rock
Długość: 57 min

Wszystkie nagrania The National kojarzyły mi się zawsze z telefonicznymi monologami Matta Berningera, dzwoniącego w środku nocy do mniej lub bardziej znajomych osób. Jego głos, a przede wszystkim słowa, które przekazuje są tak bardzo sugestywne, że sam narzucam sobie rolę tej czy innej postaci, do której tym razem dzwoni artysta. Sleep Well Beast to, ponownie, bardzo długi, gorzki telefon, w trakcie którego najpoważniejszy wymiar zyskuje słowo dystans; czy to między nieznajomymi, dawnymi przyjaciółmi, kochankami, czy między obywatelem i państwem albo oprawcą i ofiarą. W tej mierze nic się nie zmieniło – linijki są błyskotliwe, pełne głębokiej wrażliwości. Duży progres widać natomiast jeżeli chodzi o muzykę: wstrząsające gitary, na zmianę pędzące i zdyszane bębny oraz pojawiające się miejscami syntezatorowe ozdobniki. Warto po raz kolejny podnieść słuchawkę, choć po takiej rozmowie nie śpi się dobrze. – M. Rypel [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „Born to Beg”, „The System Only Dreams In Total Darkness”, „Dark Side of the Gym”


susanne-sundfor-music-for-people-in-trouble

Susanne Sundfør – Music for People in Trouble

Wytwórnia: Bella Union
Gatunek: art pop
Długość: 44 min

Niewiarygodnie równą formę utrzymuje wszechstronna Norweżka. Jeżeli po międzynarodowym sukcesie Ten Love Songs ktoś spodziewał się tak gwałtownej zmiany kursu, to zasługuje na miano wizjonera. W 2015 roku Sundfør udowodniła jak naturalnie i dobrze czuje się w środowisku bezczelnie tanecznego electropopu, strzelając wówczas jedną zaraźliwą melodią za drugą, a raptem dwa lata później wykonuje zwrot o 180 stopni i odsłania swoje emocje wyraźniej niż kiedykolwiek. W dodatku ta intymna podróż w głąb jej myśli to rzecz okraszona paletą barw raczej bliższą okładce omawianego albumu, niż radosnej tęczy. Artystka opowiada o goryczy rozstania, bólu i zniechęceniu przy wsparciu swojego pięknego, bogatego w naturalne vibrato głosu i bardzo oszczędnego instrumentarium – zazwyczaj towarzyszy jej tylko pianino, gitara akustyczna, okazjonalnie dęciak czy subtelne elektroniczne ozdobniki. Nie poprawi to nastroju, ale wsiąknijcie w ponurą część jej świata, bo naprawdę warto. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „Nadir”, „Sickness”


zola-jesus-okoviZola Jesus – Okovi

Wytwórnia: Sacred Bones Records
Gatunek: art pop
Długość: 39 min

Po latach mniej (Taiga) lub bardziej (Conatus) udanych poszukiwań, Zola Jesus dociera być może do punktu zwrotnego.  Okovi to chyba najbardziej udana próba Amerykanki, która krok po kroku zbliża się do mainstreamowego sukcesu. Nieco rozczarowujący jest jednak fakt, że przewijający się od wielu flirt artystki z motywem śmierci jest kontynuowany, ba, tutaj zajął pozycję absolutnie dominującą. Większość historii opowiadanych przez nią w trakcie tych 39 minut to nadużywane klisze i aż prosi się o nieco tematycznej świeżości. Na szczęście część z nich została dość ciekawie ograna, a w gotyckim, coldwave’owym opakowaniu zbudowanym głównie z posępnych smyczków i mrocznych, mięsistych synthów nieźle się broni. Czas jednak na opuszczenie bezpiecznego gruntu, bo formuła niebezpiecznie zbliża się do wyczerpania. – M. Drohobycki [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „Remains”, „Exhumed”, „Ash to Bone”