52301262-1Aimee Mann – Mental Illness

Wytwórnia: Super Ego
Gatunek: folk
Długość: 38 min

Podobno istnieje coś takiego jak dobrze opowiedziana historia w piosence. Niezależnie, czy jest to folk, czy blues, czy rap, aspekt sprawnego opowiadania zawsze wpływa pozytywnie na mój odbiór materiału. Aimee Mann ma za sobą już niemal ćwierć dekady solowej kariery, poświęconej głównie pop – rockowi, folkowi i country, co zapewne nie pozostaje bez znaczenia dla umiejętności tekściarskich i samego wyczucia w aranżowaniu intymnej, bajkowej przestrzeni, w końcu gdzie szukać lepszych okoliczności do opowiadania niesamowitych historii niż w country? Na swoim najnowszym wydawnictwie, pt. Mental Illness, Amerykanka korzysta nie tylko ze zwiewnych jak piórko aranżacji, ale i swojego talentu wokalnego, idealnie wyśrodkowanego między wyrazistością a miękkością, by lekko spryskać tylko najważniejszą część przedsięwzięcia – słowa. Dobierane z rozwagą, choć wcale nie cedzone, składają się na lotne opowieści, pełne znanych uczuć, ujmowanych przez Aimee na całkiem nowe sposoby. – M. Rypel [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „Goose Snow Cone”, „Good for Me”, „Simple Fix”

goldfrapp-silver-eyeGoldfrapp – Silver Eye

Wytwórnia: Mute Records
Gatunek: synth-pop
Długość: 44 min

Goldfrapp opanowali do perfekcji umiejętność przeskakiwania z jednej konwencji do drugiej. Hybryda kojącej melancholii i zelektryzowanego synthu to ich znak rozpoznawczy i wciąż całkiem łatwa przepustka do nakreślania nowych, śmiałych pomysłów. Najnowsze wydawnictwo Brytyjczyków jest zresztą kolejnym dowodem na bezczelne porzucenie minionej stylistyki i pozbawioną skrupułów eksplorację odrębnego terytorium. Przesłanki o pojawieniu się Supernature w wersji 2.0 okazały się na szczęście chybione, a dość odtwórczy początek płyty z podniesionymi rękami ustąpił miejsca nieschematycznie wykreowanej estetyce. Zanurzony w istotnych wizualnych wątkach Silver Eye zgrabnie wypełniono paletą pozornie trudnych do skonfrontowania inspiracji spod znaku minimalistycznej ciężkości brzmienia Bobby’ego Krlica i karykaturalnej maniery Johna Congletona. Efektownie naszkicowane role pierwszoplanowe to niezmiennie uroczo zawieszona między smutkiem i beztroską Alison oraz najpewniej stęskniony za pokrętłami syntezatora Will Gregory. – J. Kurek [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „Zodiac Black”, „Moon In Your Mouth”, „Ocean”

freddie-gibbs-you-only-live-2wiceFreddie Gibbs – You Only Live 2wice

Wytwórnia: Empire / ESGN
Gatunek: rap
Długość: 31 min

You only live twice, mówi nam Freddie Gibbs, adekwatnie przekładając całą metafyczność stwierdzenia na historię swojego życia. Nowy mixtape oferuje dwa refklety przeszłości – strzelaninę, w której raper otarł się o śmierć oraz zeszłoroczne oskarżenia i proces sądowy dotyczące domniemanego gwałtu na terenie Austrii. Te same elementy, z innymi finałami, znajdziemy w historii 2Paca, dlatego pewna inspiracja, przekładająca się nawet na ekspresję Gibbsa, nie powinna nikogo dziwić. W jego przypadku uniewinnienie skutkowało możliwością stworzenia artystycznego obrazu człowieka, który zwyciężył – na słodko-gorzkiej ścieżce otrzymał kolejną szansę, a następnie przerodził je w wypełniony szczerą agresją rap. Swojej gangsterskości nie wyraża w pochwale dilerki i problemów z prawem, wprost przeciwnie – „The realest niggas I know ain’t never sellin dope”, mówi w Alexys, bezbłędnie osiadając na producenckiej rozmowie Kaytranady i Badbadnotgood. W YOL2 Gibbs prezentuje swoje słabości, siłę, przeszłość i oczekiwania względem przyszłości, dobitnie zaznaczajac, że wrócił i nigdzie się nie wybiera. Tym, co ostatecznie wciąga w jego flow jest charakterystyczna wokalna paranoja, słyszalne zalamania głosu, przywodzące na myśl wspomnianą wcześniej legendę West Coastu. – M. Staniszewska [Posłuchaj w Spotify]

Najlepsze utwory: „Alexys”, „Homesick”, „Amnesia”