Jedną z najbardziej męczących rzeczy w znaczącej części polskiego rapu zawsze była dla mnie spina. Niezależnie, czy chodziło o prawilną nawijkę z ośki, czy zbędne moralizowanie w wersach, czy wspominanie o robieniu hajsu i biznesu 148 razy podczas utworu – nevermind, za każdym razem kij w dupie niemiłosierny (paradoksalnie, im bardziej “wyluzowany” miał być w zamierzeniu numer, tak często wychodziło na odwrót). Tym bardziej cieszą zjawiska typu kolektyw UNDADASEA, gdzie w każdym kolejnym wałku czuć taką wyjebkę i zajawkę zarazem, że aż miło. Tym razem Yung Nadinka i Taifun jako Young Shoe$ nawinęły chyba najfajniejszego letniaczka na rodzimej scenie w tym roku, słońce jest wszędzie, o to w takich numerach chodzi. Plus beat to jakiś inny poziom, Marcel Pers props. Ludzie stęsknieni za luzem Ortegi odpalą zarówno ten numer, jak i wszystkie poprzednie, nie raz, nie dwa.