O mającym gdańsko-OFFowe korzenie trio Lotto zrobiło się głośno w 2016 roku, a to za sprawą drugiej płyty grupy, Elite Feline (album zdobył chociażby tytuł płyty roku Gazety Wyborczej i… trzecie miejsce na podium naszego podsumowania). Muzyka zespołu, z pozoru mało przystępna, jest jednak na tyle magnetyczna, że przyciąga coraz więcej słuchaczy. Zaledwie kilka dni przed występem grupy na wrocławskim Avant Art Festivalu, miałem okazję zadać parę pytań Łukaszowi Rychlickiemu – gitarzyście Lotto. Wywiad możecie przeczytać poniżej:

Czego słuchasz? Jacy artyści wywarli największy wpływ na brzmienie Lotto?

Trudno powiedzieć kto miał na nas największy wpływ. Wywodzimy się z różnych tradycji muzycznych, każdy z nas przeszedł inną drogę i pewnie w jakiejś mierze właśnie to ma największe znaczenie dla brzmienia zespołu. Pojawiają się oczywiście jakieś punkty wspólne dla nas wszystkich, takie jak Morton Feldman, Lee Scratch Perry, Jimi Hendrix, Charles Mingus czy Mika Vainio, ale czy to akurat oni wpływają na to jak brzmi Lotto – ciężko powiedzieć.

W swojej muzyce poruszacie się po bardzo różnych obszarach – od free-jazzującego Ask the Dust, przez rozmyte, pulsujące Elite Feline, aż po bardzo pierwotny i surowy minimalizm na VV. Skąd pomysły na takie wolty?

To nie są jakieś wykalkulowane pomysły, po prostu staramy się podążać za muzyką, stąd się to wszystko bierze. Ask The Dust jest spontaniczna, w większości improwizowana, Elite Feline wzięła się z prób bezpośrednio przed sesją. Nie było tak, że w pewnym momencie postanowiliśmy nagrać koncepcyjną płytę z dwiema długimi kompozycjami. To wszystko bierze się z muzyki. Po prostu gramy, patrzymy w którą stronę to zmierza i łapiemy to, co dla nas wydaje się wartościowe. Podobnie było z VV.

Czy zgodziłbyś się ze stwierdzeniem, że Elite Feline to najbardziej przystępna płyta w dorobku Lotto?

Można tak powiedzieć, choć ja w ogóle nie postrzegam naszej muzyki jako trudnej. Elite Feline jest przede wszystkim dość klarowna w brzmieniu, nie ma tego kurzu który jest na VV, pewnie stąd takie wrażenie. Być może też było tak, że gdzieś to podświadomie czuliśmy i staraliśmy się na ostatnim albumie zrobić pewne rzeczy mniej oczywistymi, przykrytymi, żeby nie iść na łatwiznę. Ta płyta ma w sobie pewną wartość, którą dostrzegasz po pewnym czasie, z tego jestem zadowolony, bo lubię jak się tak dzieje. Może dlatego niektórym wydaje się trudniejsza.

Osobiście odnoszę wrażenie, że materiał z VV jest znacznie bardziej wyrazisty i oszczędny od waszych wcześniejszych dokonań. To zamierzony efekt?

Nie czuję, żeby VV była bardziej oszczędna, wydaje mi się, że dużo rzeczy się tu dzieje. Na pewno na specyficzne brzmienie wpływ ma użycie dwóch basów, być może to dodaje tej wspomnianej przez ciebie wyrazistości.

Czy po fenomenie jakim okazało się zewsząd oklaskiwane Elite Feline zmieniło się coś w waszym podejściu do tworzenia muzyki? Pojawiło się wrażenie, że wysoko postawiliście sobie poprzeczkę, czy nie wpłynęło to w żaden sposób na wasz proces twórczy?

Muszę szczerze powiedzieć, że w ogóle to nie miało dla nas znaczenia. Nie patrzymy w ten sposób na muzykę, nie postrzegamy jej tak. Staramy się robić rzeczy jak najlepiej, ale nie po to, żeby szukać uznania, tylko żeby samemu być z tego zadowolonym. Także nie siedziało to z tyłu naszych głów. Zresztą gdyby tak było, nie nagralibyśmy takiej płyty jak VV.

Wasza muzyka roztacza wokół siebie bardzo hipnotyczną, transową aurę. Czy w trakcie tworzenia utworów zastanawiacie się nad tym, w jaki stan chcielibyście wprowadzić nimi waszych słuchaczy?

Oczywiście zastanawiamy się jak pewne rzeczy zostaną odebrane. Od samego początku staramy się też budować nasze płyty w taki sposób, aby w jakimś sensie były ciekawe dla nas samych, a tym samym i dla innych. Mają one pewną strukturę, dramaturgię, formę nad którą pracujemy. Nie puszczamy tego na żywioł, staramy się to zmontować jak film. Pod tym względem bierzemy pod uwagę słuchacza.

Od ostatniej premiery z obozu Lotto minął już prawie rok, wypada więc spytać o plany na przyszłość. Kiedy możemy spodziewać się nowej muzyki od waszej trójki?

Trudno powiedzieć. Cały czas myślimy nad nową muzyką, ale jest jeszcze za wcześnie, żeby przekazać coś konkretnego. Na pewno nie w tym roku, a znając długość całego procesu – nie wcześniej niż w połowie 2019 roku.

Przypominamy, że już 2 października Lotto zagrają swój drugi koncert w ramach tegorocznego Avant Art Festival. Bilety złapiecie w tym miejscu, a naszą zapowiedź tej części festiwalu znajdziecie o tu.