Unsound Festival z pierwszym rzutem artystów

W obfitości i atrakcyjności ogłoszeń krakowski Unsound Festival nie ma sobie równych – przynajmniej w pewnych kręgach, śmiało sięgających do tego, co zaskakujące, niebanalne i często przełamujące dyktujące mainstreamem schematy. W tym roku artystyczna kreacja wydarzenia opiera się na motywie “Flower Power“, a w zrozumieniu obranego przez organizatorów kierunku ma pomóc nam pierwszy imponujący zestaw nazw.

Z racji świetnego ostatniego wydawnictwa z ogromną radością powitamy Jlin, która wróci do Krakowa po genialnym występie w 2015 roku – ba, zrodzona na festiwalu Unsound współpraca z indiańską tancerką i aktywistką, Avril Stormy Unger, zainspirowała artystkę przy tworzeniu Black Origami. 

Mianem stałego bywalca polskich imprez możemy określić Kevina Martina, znanego z takich projektów jak The Bug czy King Midas Sound. Tym razem zaprezentuje materiał powstały we współpracy z Justinem Broadrickiem. Mowa o duecie Zonal – ten na krakowskiej scenie zostanie wsparty przez Moor Mother, która na festiwalu wystąpi również solo.

Kolejną z wielu wisienek na unsoundowym torcie jest GAS, legenda ambientowych brzmień – ostatnie dzieło Wolfganga Voigta, album Narkopop, rekomendowaliśmy w ramach cyklu Zeszły Piątek. Na drugim elektronicznym biegunie pojawia się Nina Kraviz, postać, która na światowej scenie techno zdobyła rangę jednej z najważniejszych oraz DJ Bone i DJ Stingray w przepełnionym klimacie Detroit unikalnym b2b.

Oprócz tego czekają nas koncerty czy sety od DJ Sprinklesa, reprezentantów Niemiec i brzmieniowego brudu Einstürzende Neubauten, Juliany Huxtable, Moondog for Gamelan (with Iwan Gunawan and Stefan Lakatos), NIVHEK, Nkisi (zapowiedziana jako połączenie podgatunków hardcore’u z afrykańską muzyką klubową), Noncompliant, Pharmakon, PTU, Umfang, Robina Foxa (prezentującego „Single Origin”), Visible Cloaks (duet Spencera Dorana i Ryana Carlile jawi się jako kolejna fascynująca w przekraczaniu ambientowych granic propozycja), a także Ewy Justki.

Jak to przy Unsoudzie bywa – zarówno karnety tygodniowe, jak i weekendowe, zniknęły tak szybko, jak tylko się pojawiły, jednak bez zająknięcia zalecamy przemyślenie choć jednodniowego wypadu do miejsca, w którym dźwięk potrafi zaskoczyć niejednego tropiciela nowych brzmień.