Po serii zamachów na dobry smak, których dokonało kilka katastrofalnych premier wydanych na przestrzeni paru miesięcy wstecz (czytaj: albumy takich tuzów jak Lil Xan, Famous Dex i 6ix9ine), wyraźnie czułem potrzebę doświadczenia czegoś, co da mi nadzieję na lepsze jutro dla tegorocznego rapu. Doczekałem się ratunku – najpierw przyszło przepyszne “Nice For What” Drake’a, o którym pisaliśmy jakiś czas temu, a teraz pojawiło się “Watch”. Nowy singiel Travisa Scotta, zapowiadający longplay Astroworld, to opakowany w diabelnie dobrze wysmażony beat (ten sampel, ten synth, słodki Jezu!) tryptyk wyrazistych osobowości. Mastermind stojący za bestsellerowym Rodeo na feat zaprosił Lil Uzi Verta, jednego z najbardziej utalentowanych wśród tzw. soundcloudowych raperów, a także bohatera ostatnich tygodni, Kanye Westa. Choć słychać, że ten ostatni lekko odstaje od znacznie młodszych kolegów po fachu, ciężko zaprzeczyć, że cała trójka podołała misji nagrania zabójczo dobrych partii wokalnych – sprawdźcie tylko ten nielichy refren prowadzony przez Uziego, jakie to cholerstwo jest potężne, a zarazem jak prędko wpadające w ucho. Takich kół ratunkowych życzę wam i sobie rzucanych jak najwięcej.