off festival

#ThrowbackThursday: OFF Festival

Sześć lat to kawał czasu. Na tyle spory, że wracając z tegorocznej edycji OFF Festival dotarło do mnie, że jedną z nielicznych stałości w życiu jest właśnie coroczna wizyta w Katowicach na początku sierpnia. Przy mnogości oferty koncertowo-festiwalowej w Polsce, coraz większych możliwości muzycznych podróży poza granice kraju, cóż – taka wierność to coś całkiem wyjątkowego. Nie wiem, czy to kwestia magii Doliny Trzech Stawów, czy ogarniętej publiki, czy wreszcie lineupowych wyborów Artura Rojka – pewnie wszystkiego po trochu. Fakty są takie, że od 2014 roku jeżdżę tam nieprzerwanie, a jeśli zdrówko pozwoli, to mam nadzieję robić to przez następne kilka dekad. No, ale skoro #ThrowbackThursday, to nie w przyszłość, a w przeszłość się zagłębimy. Poukładałem chronologicznie w głowie to, co najbardziej zapadło mi w pamięć podczas poprzednich sześciu edycji. I jak zobaczyłem efekt, to aż się ciepło zrobiło na sercu.



A zaraz potem doszedłem do wniosku, że takich plejek mógłbym zrobić jeszcze kilka, tyle na OFFach było dobra. I do tego takich specyficznych “off moments” wszelkiej maści, które zapadają w pamięć. Oskar z PRO8L3Mu rzucający płytami z dzikiej sceny. Confetti na koncercie samego Rojka. Wreszcie “Beautiful Ones” na końcówce tegorocznego Suede. I tak dalej, i tak dalej. Panie Arturze, prosimy o ogień na przyszłorocznym jubileuszu. Jeśli nadal będzie tak dobrze, to wybaczamy wszystkie zajumane korki. Aha, i jedna ważna rzecz. Butelkowe Grolsche w strefie gastro przy głównej scenie to był ważny, sentymentalny element. Będziemy bardzo wdzięczni, jeśli na następnych edycjach one wrócą, wiecie jak jest. Tak czy inaczej – OFF Festival, we luv ya. Widzimy się za rok.

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed