Dzisiejsza premiera “Leave It in My Dreams” może być rozczarowaniem dla obu odłamów fanbase’u Juliana Casablancasa – zarówno tego związanego z The Voidz, jak i The Strokes. Dla pierwszych dlatego, że singiel z majączącego na horyzoncie albumu Virtue w niczym nie przypomina eksperymentalnego Tyranny, witając nas słonecznym, letnim vibem i cieplejszym wokalem, przywołując od razu erę Angles i Comedown Machine. Dla drugich – skoro Julian może tak brzmieć z nową grupą, to coraz bardziej wątpliwy staje się (kolejny) reunion kultowego nowojorskiego składu. Pozostałym rekomendujemy przyjęcie go z otwartymi ramionami.