Rosalía: Yo x Ti, Tu x Mi (feat. Ozuna)

Jakiś czas temu jeden z wrocławskich lokali gastronomicznych oferujący bułeczki bao zareklamował swoje otwarcie kreatywnym hasłem pt. “wyjeBao”. Niezależnie od jakości oferowanych tam produktów jestem przekonany, że do tego, co od jakiegoś czasu wyprawia Rosalía wymienione wcześniej określenie pasuje bardziej. No bo spójrzcie – wyjebao przepotężnie. Zaczęło się od obiecujących, ale mało viralowych interpretacji flamenco. Następnie przerodziło w kilka kapitalnych singli, wreszcie jedną z bezapelacyjnie najlepszych płyt ubiegłego roku. Później przyszedł czas na próby z reggaetonem, pozycja gwiazdy numer jeden tegorocznej Primavery (gdzie jak nie w domu), pieprzony pieniężny człowiek, i tak dalej. Co mamy tym razem? “Yo x Ti, Tu x Mi” to urokliwy, ciepły, po raz kolejny utrzymany w reggaetonowej stylówce strzał. Rosalía zresztą znów udowadnia, że takie brzmienie siedzi jej równie dobrze jak łączenie flamenco z R&B. Dobór współpracowników? Poza stałym kompanem El Guincho mamy Ozunę, który wiadomo – na takim beacie jak ryba w wodzie. Oprócz mającego spory potencjał przebojowy latino lovesongu dostajemy klip, jak zwykle będący wartością dodaną. W tym aspekcie katalońska wokalistka dawno wbiła się do światowej ekstraklasy, więc nie ma się co dziwić.

Wyjebao? Ano wyjebao. Nie mam pewności, gdzie sięgają granice potencjału tej dziewczyny, ale stawiam, że są gdzieś w okolicach Saturna. I cieszę się niezmiernie, że ta droga tak naprawdę dopiero się rozpoczyna. Przyjemnie to obserwować i czekać na następne kroki.