Rosalía: Juro Que

Oho! Zdążyliśmy się już nieco odzwyczaić od podobnych rzeczy, ale Rosalía po bardzo udanej, rocznej przygodzie z popem/reggaetonem postanowiła – przynajmniej na chwilę – powrócić do brzmień, za sprawą których wbiła się do światowego mainstreamu. Charakterystyczna gitara na samym początku “Juro Que” nie pozostawia wątpliwości. Mamy tu do czynienia z kolejną wariacją na temat flamenco nuevo, choć nieco różniącą się od koncepcyjnego charakteru El Mal Querer. Tak czy inaczej, jest – klasycznie – bardzo dobrze. Swoją drogą, ciekawe, czy w najbliższym czasie doczekamy się ze strony Hiszpanki jakiegoś dłuższego materiału. O ile singlowe strzały z ubiegłego roku były naprawdę świetne, tak laureatka Grammy z pewnością ma do powiedzenia jeszcze więcej.

Nie bez kozery uznaliśmy jej ostatni album długogrający za jedno z najciekawszych nagrań od wielu miesięcy. I w sumie nie wiem, czy bardziej czekam na kolejny solowy projekt, czy na zapowiadaną kolaborację z Billie Eilish. Prawdopodobnie i na jedno, i na drugie. A dziwnym trafem mam wrażenie, że dostaniemy niedługo coś jeszcze innego. I za to chyba najbardziej lubię artystkę rodem z Katalonii, tak mi się wydaje. Odpalajcie “Juro Que”, a gdyby jakimś cudem umknęło Wam, co Rosalía jest w stanie zrobić z dłuższą formą, to cóż. Nadrabiajcie najszybciej, jak się da, podobnie jak epizod z ubiegłorocznymi numerami. Służymy elegancką przypominajką o tu poniżej: