Rico Nasty: Time Flies

Bardzo fajnie jest lubić muzykę, z wielu powodów. Jednym z nich, choć nie najbardziej znaczącym, jest prawdopodobieństwo, że jakiś artysta może zrobić Ci fajny prezent urodzinowy. I uwierzcie, to działa, w moim przypadku kolejny raz z rzędu. W ubiegłym roku dostałem taki od Rosalíi, która tego konkretnego dnia wypuściła przecudne “Pienso en tu mirá”. A w tym mam konkretną dokładkę. Nowy numer Rico Nasty, bo o nim mowa, to banger prima sort. W swoim najlepszym dotychczas tracku (a co) dziewczyna nie wlatuje w bit – ona się w niego wpierdala, adekwatne sformułowanie. “Time Flies” jest niejako połączeniem letniaka z bangerem, a gdy wrzucam to na słuchawki, to czuję vibe porównywalny do tego z czasów wczesnego Maca Millera. “I bring the heat like the summer”, nawija Tacobella. True that. A cała branżowa podjarka tym numerem, z pitchforkowym Best New Music na czele, jest w tym przypadku absolutnie i stuprocentowo zasłużona.

(jak rednacz pozwoli, to Rico Nasty otwiera nam lipcowy Kinky Mixtape, trzymajcie kciuki. 34 odtworzenia na repeacie po poznaniu tego numeru nie wzięły się znikąd, a mam wrażenie, że to dopiero początek, bo repeat value jest naprawdę konkretny. to lato musi być fantastyczne, skoro na starcie dostaje tak godny soundtrack, c’nie?)

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed