Fala młodych, odwołujących się do klasyki soulu i jazzu wykonawców zalicza w ostatnich latach spektakularne sukcesy. Taki stan rzeczy cieszy, wszak pięknych melodii nigdy za wiele. Gdy dołożymy do nich trochę kreatywności, to już w ogóle miód, toteż ucieszyła nas wiadomość o wizycie Masego w Warszawie. Jak się okazuje, nie tylko nas – Smolna, w której pierwotnie miał wystąpić Amerykanin z jamajskimi korzeniami, szybko okazała się zbyt mała w kontekście zainteresowania koncertem. Gig przeniesiono zatem do Proximy, gdzie Micah Davies po raz pierwszy zaprezentuje się przed polską publicznością.

O co tak naprawdę cały hałas? 25-letni artysta proponuje słuchaczom stylówkę, którą sam określa jako trap house jazz. Brzmienia saksofonu, klawiszy (Davies jest multiinstrumentalistą) mieszają się tutaj z elektronicznymi beatami, rap z soulowym wokalem o takiej barwie, że klękajcie narody, a wszystko na dodatek jest po prostu cholernie przebojowe. Pierwszy viral, jaki osiągnął Masego brzmiał następująco…

… i z miejsca wskoczył do topki ulubionych utworów 2017 roku wyżej podpisanego. Wcześniej wydarzyły się choćby takie rzeczy, jak świetny występ na kanale Colors, gdzie urodzony w Kingston muzyk wykonał płynące, chwytliwe “Navajo“, które najlepiej określa słowo smooth.

Występ w ramach Lady Lady Tour w Proximie odbędzie się 29 września, a bilety – zarówno normalne, jak i vipowskie, wciąż dostępne są tutaj.