Język polski stawia przed tekściarzami nieco inne wymagania – nie toleruje on wszystkiego tego, co po angielsku zabrzmiałoby dobrze, prowokuje muzykę do innych dźwięków, a słowa do większej liryczności. W jednym z wywiadów Kari Amirian przyznała, że podczas gdy w języku angielskim pisze teksty bardziej prozą, to po polsku przybierają one formę wierszy. I coś w tym jest. Bohaterami trzeciej części cyklu “Nastrój się na wieczór” są właśnie utwory wyłącznie po polsku. Dzisiaj wyjątkowo jedna propozycja więcej. A więc nastrajajmy się!

Mela Koteluk – Stale płynne

Urzeka mnie precyzja, z jaką Mela wyśpiewuje kolejne słowa, a także spokój tej piosenki, niespieszne tempo, harmonia. I to ciepło w głosie. “Stale płynne” przywodzi na myśl coś dobrego i przytulnego. A to był dopiero debiut Meli, jakże udany.

Mikromusic – Śmierć pięknych saren

Kiedy w 2013 roku ukazał się nowy album Mikromusic pod tytułem “Piękny koniec”, to właśnie ten utwór stał się tym, do którego najczęściej wracałam. Brzmienia smyków przeplatają się tutaj z trip hopowym rytmem, a dookoła roztacza się przejmujący smutek. Piękne.

Dawid Podsiadło – Nieznajomy

Niewiele jest języka polskiego na debiutanckiej płycie Dawida, ale “Nieznajomy” naprawdę wystarcza; rozbraja szczerością, skłania do szukania w tekście własnego odbicia. Wydaje mi się, że debiut Podsiadło był trudny do przegapienia, ale jeśli nadal nie słuchaliście albumu “Comfort And Happiness”, to gorąco polecam.

Sistars – Skąd ja cię mam

Nie podzielałam entuzjazmu, z jakim swego czasu przyjmowany był zespół Sistars. Dopiero po kilku latach zaczęłam wracać do tych piosenek i przyglądać im się na nowo, z szerszym umysłem. Najwidoczniej tak było trzeba, bo dopiero niedawno odnalazłam u sióstr dźwięki, które mnie kołyszą i bardzo nastrajają. Odnalazłam swój soul i swoje r&b.

Natu – Gwiazdy

Losy sióstr Sistars z czasem jednak się rozdzieliły i każda z nich poszła własną drogą. Mnie od dłuższego już czasu bliżej jest do Natalii Przybysz i to do niej mnie ciągnie. Na koniec zeszłego roku Natalia wydała świetny album zatytułowany “Prąd”. Był jednak czas, kiedy tworzyła pod szyldem Natu i właśnie wtedy powstały “Gwiazdy” – minimalistyczna kompozycja, eksponująca głównie wokal, ale z bardzo intrygującym tłem muzycznym.

Fisz Emade Towarzystwo – Ślady

“Ślady” tworzą bardzo intymny, kameralny klimat. Zetknięcie ze sobą prostego męskiego śpiewu ze zmysłowo brzmiącą jazzową aranżacją zaiskrzyło. To moja ulubiona piosenka na płycie “Mamut”.

Marcelina – Znikam

Niektórzy mogą powiedzieć, że maniera Marceliny naśladuje tę Brodki. Po części się zgodzę, choć sama barwa tej pierwszej brzmi bardziej dziewczęco, nieśmiało i niewinnie. W “Znikam” zachwycają przede wszystkim piękne chórki i subtelne nucenia w towarzystwie gitary akustycznej i bębnów.

Soniamiki – Jesień na Hawajach

Do tego utworu należy podejść z pewnym dystansem, bo i sama artystka go sobie nie szczędziła. “Jesień na Hawajach” jest tak cudnie niedzisiejsze, a zarazem sięga nieśmiało po współczesność. Najprawdziwsze brzmienie retro. Soniamiki to genialny projekt Zosi Mikuckiej, a poniższa piosenka pochodzi z płyty “SNMK”.

Skubas – Mgła

Przyznam, że niewielu jest artystów na polskiej scenie muzycznej, których śledzę, a ta mniejszość męskich głosów jest dzisiaj wyraźnie zauważalna. Skubasa obserwuję od czasów debiutu. To, co u niego cenię, to prawdziwość, prostota i bezpretensjonalność.

Mikromusic – Zasypiam

Ta grupa nie ma sobie równych w budowaniu nastroju. Tym razem sięgnęłam do starszej płyty, bo z 2008 roku, a także o zdecydowanie wyraźniejszych inspiracjach jazzowych. “Zasypiam” jest podbite jakimś trudnym do uchwycenia niepokojem, stanem między jawą a snem. Niezwykłe.

Kasia Moś – Zatracam się

Kasia Moś nagrała jedną z najpiękniejszych ballad ostatnich lat, jakich miałam możliwość posłuchać. Dosyć nieoczywista gatunkowo, czerpiąca po trosze z różnych stylistyk. Wszystko jest tam w punkt; dojrzałość, szczerość, emocje. I wspaniały wokal Kasi. Czekam na płytę, mam nadzieję, że w tym roku będę ją już trzymać w swoich rękach.