Podsumowanie - Polska 2018

Najlepsze polskie albumy i EP-ki 2018 roku

Druga część podsumowania 2018 roku cieszy nas prawdopodobnie najbardziej ze wszystkich. Fakt, że mimo rozszerzenia listy do trzydziestu pozycji mieliśmy spory ból głowy przy selekcji, najlepiej świadczy o tym, jak dobry czas przeżyła w ostatnich miesiącach krajowa scena. Niech za kolejny przykład posłuży rozstrzał gatunkowy, bo stylistyk i brzmień mamy tu pełną paletę. Brakuje chyba tylko death metalu, a – o ironio – to właśnie ten nurt reprezentowała płyta (nietrudno się domyślić, czyja), która w wewnętrzym głosowaniu uplasowała się na miejscu numer 31. Dla wszystkich wyszczególnionych poniżej wykonawców serdeczne chapeau bas, a was zapraszamy do zapoznania się z ich nagraniami, bo to samo dobro. Od bezkompromisowego powrotu legend rodzimego rapu, przez mainstreamowy pop, aż do najświeższych zjawisk szeroko rozumianej elektroniki – każdy znajdzie coś dla siebie.


Adonis – Wiosenna ofensywa nie trwa dłużej niż do letnich wakacji

Label: Trzy Szóstki

Dużo dobrego działu się w tym roku w polskim hypnagogicznym popie, choć trzeba przyznać, że te najlepsze strzały pochodziły z jednego obozu. Na dobre otwarcie proponujemy EP-kę zwięzłą, ale nabitą muzyczną treścią do granic wytrzymałości. Bogata tradycja polskiego synthpopu z lat 80. stapia się tu z gitarowymi smugami w romantyczną, impresjonistyczną wizję, która z perspektywy stycznia sprawia niemal fizyczny ból. Czemu? A no temu, że chciałoby się znowu przeżywać ciepłe, letnie wieczory. Najlepiej w towarzystwie tak nostalgicznych dźwięków. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


Alameda 4 – Czarna woda

Label: Instant Classic / Milieu L’Acephale

Ciężko Czarną wodę jednoznacznie zaszufladkować, album kwartetu łączy post-rock z psychodelią, noisem i muzyką improwizowaną, dając w efekcie coś jedynego w swoim rodzaju. Co prawda Jakub Ziołek przyzwyczaił już słuchaczy do różnorakich eksperymentów (patrz: Stara Rzeka czy Zimpel/Ziołek), natomiast w towarzystwie Tomasza Popowskiego, Krzysztofa Kaliskiego i Mikołaja Zielińskiego stworzył album zdominowany hałaśliwymi gitarami – różnorodny i eksperymentalny, a jednocześnie bardzo spójny i przyswajalny. I myślę, że w tej sprzeczności tkwi właśnie piękno tej płyty. – Z. Słodkowski

Posłuchaj w YouTube


Borixon – Mołotow

Label: New Bad Label

Co za ironia losu, że wśród rzeszy nestorów rodzimego rapu to właśnie Borygo odnalazł się w nowej rzeczywistości najlepiej. Bywało lepiej, bywało gorzej, ale w 2018 roku reprezentant Kielc mógł spokojnie odpalić skuna i na pełnym luzie spojrzeć przez plecy, gdzie w oddali próbowała dorównać mu kroku konkurencja – zarówno rówieśnicy, jak i freshmani. Mołotow z gracją łączy oldskulową, klasyczną nawijkę z całkowicie świeżymi podkładami, a wyczucie i styl Boryckiego stawiają go na pozycji jednego z najbardziej świadomych graczy na scenie. Klimatyczne, spowite dymem storytellingi? Nic dziwnego, że zgarnął za nie tytułowe djengi. Bangerowy refren roku? Obecny, w końcu chłop doskonale wie, co ostatnie, a co pierwsze. Był na scenie od zawsze, a jeśli ma utrzymać taką formę, to niech zostanie jak najdłużej i szlifuje talenty. Jeśli zdrówko pozwoli, naturalnie. – W. Skoczylas

Posłuchaj w Spotify


Ćpaj Stajl ‎– Lato w Ghettcie

Label: GrubeProdukcje

Czas zapierdala, jak nawijał Lee Majors. Smarki Smark wiedział, co mówi – jeszcze kilka miesięcy temu Ćpaj Stajl byli dla nas kompletnymi noname’ami, a dziś za sprawą Lata w Ghettcie wbijają się ze swoją niebiorącą jeńców stylówką do końcoworocznych podsumowań. Zasłużenie, bo to dobitny, trafiający w punkt, momentami psychodeliczny i niepokojący materiał. Połączenie osobowości i flow reprezentantów ekipy tworzy mieszankę niemal wybuchową, a mimo to najmocniejszą stroną materiału jest zróżnicowana warstwa instrumentalna. Cenię tych wariatów z krakowskiego podziemia za ciekawe eksperymenty, nieoczywiste rozwiązania, kozackie bity i ogólny vibe stworzony wokół tego release’u. Świetnych wałków jest tu mnóstwo, a my jesteśmy ogromnie ciekawi, co chłopaki pokażą nam w 2019 roku i które spośród licznie obecnych na płycie ksywek zapamiętamy na trochę dłużej. – M. Ochojski

Posłuchaj w Spotify


Dawid Podsiadło – Małomiasteczkowy

Label: Sony Music Entertainment Poland

Trzeci album artysty z Dąbrowy Górniczej to całkiem duży odskok od tego, do czego przyzwyczaiła nas do tej pory jego twórczość. Napisanie wszystkich dziesięciu piosenek w języku polskim i stricte popowy charakter płyty wyszły Dawidowi na dobre – słychać, że w takich klimatach czuje się jak ryba w wodzie. Małomiasteczkowy to płyta czysto rozrywkowa – bez maniery, bez zbędnego nadęcia, ale za to z kilkoma naprawdę chwytliwymi przebojami, które bez cienia zażenowania można sobie pośpiewać pod prysznicem. –- Z. Słodkowski

Posłuchaj w Spotify


DJ Wielki Huj – Summer Hits 2018

Label: self-release

Kolejne lato z hitami Wielkiego Huja to, mam nadzieję, nowa tradycja w polskiej muzyce. Memiczne mashupy łączą chorą, ciężką do zdefiniowania jazdę bez trzymanki z reinkarnacją klasyków rodzimego rapu, wśród których choćby Bosski Roman (jak on leci pod ten bit w „JSJP100”!) i, podobnie jak w ubiegłym roku, wjeżdżający na białym koniu Ryszard z Poznania. Co tu dużo mówić – jest to Huj, na którego może nie zasługiwaliśmy, ale którego potrzebujemy. – W. Skoczylas

Posłuchaj w Spotify


ehh hahah – netia genialna rozmowa z klientem

Label: Audile Snow

Czas uruchomić wyobraźnię. Załóżmy, że nie macie wielkiego pojęcia o młodej polskiej elektronice, a ehh hahah to dla was kompletna nowość. Czego oczekujecie po przeczytaniu tytułu i pseudonimu? A no pewnie pewnie post-internetowego kolażu, napędzanego paliwem z altmemicznego, wielowarstwowego absurdu. Jak to się ma do faktycznego obrazu? Idealnie, bo autor w.w. siedzi w tym klimacie po uszy. Niech jednak was to nie zwodzi – netia genialna rozmowa z klientem to jeden z ciekawszych eksperymentów roku, wypluwający niemal organiczny ambient, dokarmiany glitchami i stłumionym hałasem. Pyszna rzecz. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


Entropia – Vacuum

Label: Arachnophobia / Unquiet

Behold, przed wami jedna z ważniejszych propozycji polskiej muzyki gitarowej tego roku. Chłopaki z Entropii robią co mogą, żeby odciąć już powracające jak bumerang (i w zasadzie nobilitujące) porównanie do Oranssi Pazuzu, ale nie da się ukryć, że Dolnoślązacy, świadomie bądź nie, wycisnęli z twórczości tego fińskiego giganta najlepsze elementy, umiejętnie nadając im oryginalny charakter. Vacuum brzmi jak nieustanne starcie kilku światów – blackowej surowości, narkotycznej transowości, krautowych rytmów i jazzowej improwizacji. Droga od metalowej wściekłości do niemal tanecznego groove’u jest tu wyjątkowo krótka, podobnie jak ta, którą Entropia pokonała od nieco niezgrabnej post-metalowej ciekawostki do poszukującego zespołu z krwi i kości. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


Fertile Hump – Kiss Kiss or Bang Bang

Label: self-release

Pisałem w którymś Zeszłym Piątku, że Fertile Hump to mój ulubiony polski zespół, a Kiss Kiss or Bang Bang stanowi po prostu zestaw zajebistych, przebojowych numerów balansujących gdzieś pomiędzy punkiem a bluesem. Nikt tu prochu nie wymyśla, bo nie ma takiej potrzeby, a mimo to niemal pół roku po premierze słucha się tego tak samo dobrze, jak na początku. Magda, Tomek i Maciek zarażają obecną w swojej muzyce pozytywną wyjebką na wszystko dookoła, a wymiana merchu z legendami wrocławskiego hip-hopowego podziemia po koncercie zdaje się to potwierdzać. Niezależnie od tego, czy jesteście z ekipy kiss kiss, czy bang bang, doceniajcie ludzie f a j n e p i o s e n k i. – W. Skoczylas

Posłuchaj w Spotify


Good Night Chicken – You Like The Taste, Don’t You

Label: Music Is the Weapon

Czy Bydgoszcz to polska Kalifornia? Tego nie wiem, ale słuchając najnowszej płyty duetu z tego miasta, można odnieść takie wrażenie. You Like The Taste, Don’t You to zestaw chwytliwych, gitarowych piosenek oscylujących gdzieś pomiędzy zepsutym surf a wyluzowanym garage-rockiem, okraszanym bogato delayami i reverbami. Słychać w tym trochę Pixies, słychać Man or Astro-Man?, ale przede wszystkim słychać bardzo dużo pasji, zaangażowania i radości z tworzenia muzyki. – Z. Słodkowski

Posłuchaj w Spotify


Hubert Zemler – groove 8

Label: outlines

Nasz perkusyjny przekozak tym razem wziął na warsztat footworkowe tempo i elektronikę, no i… Panie Hubercie, szapoba. Znowu udało uniknąć się fałszywego kroku, a w zamian pojawił się rozkrok – ósma odsłona outlinesowej serii groove prezentuje nam się gdzieś pomiędzy Chicago i afrykańską spuścizną rytmiczną, która w ostatnich latach z sukcesami zalewa “zachodnią cywylizację”. Warszawski wirtuoz brzmi tu, jakby jednocześnie operował trzema parami rąk i tyloma sprzężonymi mózgami, a my po prostu próbujemy ogarnąć to w pojedynkę. Na deser – wątróbkowo-cebulkowy Lem. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Soundcloudzie


julek ploski – Tesco

Label: BAS.Kolektyw

pachnie jak tesco
wygląda jak piotr i paweł

~~ pharafjnovitsh, RYM

W zasadzie już w marcu julek ploski zamknął drogę do pierwszego miejsca w kategorii eksperymentalnej. To dławiące, nafaszerowane niepokojem i dyskomfortem ambientowe cudo penetruje umysł słuchającego już od pierwszej sekundy, wciągając w świat skrajnie przetworzonych sampli i kontrolowanej niedoskonałości. Post-industrialny miód na uszy poszukiwacza nieoczywistych wrażeń, wypływających z jednego z najważniejszych kreatywnych umysłów młodej polskiej sceny. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


kIRk – Ich dzikie serca

Label: Fundacja Kaisera Söze

W zestawieniu z większością bohaterów tego wpisu, kIRk można postrzegać jako zaprawionych w bojach weteranów. Doświadczenie i muzyczny warsztat Pawła Bartnika, Olgierda Dokalskiego, Filipa Kalinowskiego i Antoniny Nowackiej przebijają się na każdym kroku tej podróży w nieznane, spinającej album w koncept. Oparty na drone’owym fundamencie popis indywidualnych umiejętności żyje jednak jako jeden organizm; wszystko to zazębia się w mniej transowy, ale podobnie fascynujący sposób co na Elite Feline LOTTO. Ich dzikie serca zdominowane są przez gęstą, wręcz kleistą psychodeliczną aurę, od której trudno się oderwać. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


Lemiszewski/Olter – Post Refference

Label: Trzy Szóstki

Wszędobylski Jakub Lemiszewski ma za sobą doskonały rok, a jego aktywność wskazuje na zaawansowany pracoholizm. Czemu z najświeższego dorobku wyróżniamy akurat post-rockowy Post Refference? Zaczarowała nas przestrzenno-hałaśliwa harmonia, jaką Lemiszewski i Teo Olter wyczarowali przy wykorzystaniu dość ograniczonych instrumentalnych środków. Stopniowo rosnący w siłę superbohaterowie naszej sceny niezależnej wyraźnie czują się dobrze u swojego boku, bawiąc się formą i improwizując w najlepsze. Gitarowo-perkusyjny dialog ze świeżym spojrzeniem. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


Lonker See – One Eye Sees Red

Label: Instant Classic

Mistyczna muzyka na One Eye Sees Red płynie powoli, napędzana pulsującym basem i zmysłowym saksofonem, by po czasie przejść w szaleńczy post-rock i powalić znienacka słuchacza na ziemię. To trochę tak, jakbyście sączyli spokojnie drinka w zadymionym barze, by po chwili wdać się w nim w bójkę. Aha, i zapomniałem dodać, że bar ten znajduje się na innej planecie. Nie wiem czy David Lynch zdaje sobie sprawę z istnienia Lonker See, ale mam nadzieję, że niedługo zapozna się z muzyką gdyńskiej formacji, bo jej muzyka idealnie sprawdziłaby się w filmie tego reżysera. – Z. Słodkowski

Posłuchaj w Spotify


Nagrobki – Portret trumienny

Label: T.A.P.

Może przez szokująco mały nakład (20 egzemplarzy na winylu), może przez nieoczywistą formułę – fakty są takie, że tegoroczny materiał Nagrobków zgarnął niewspółmiernie małe względem swojej jakości zainteresowanie. Album, będący de facto muzyczną ilustracją spektaklu “Słowo o Jakóbie Szeli” z Teatru Śląskiego, to trochę post-punka, trochę echa proto-black metalu i trochę oka puszczanego do słuchaczy. W tle teksty Bruno Jasieńskiego i nagroda od publiczności za wspaniały tytuł utworu numer 5. – W. Skoczylas

Posłuchaj w YouTube


Nanook of the North – Nanook of the North

Label: Denovali

Współpraca Piotra Kalińskiego, znanego z elektronicznego projektu Hatti Vatti, i kompozytora Stefana Wesołowskiego zrodziła album przepełniony brudnym, atmosferycznym ambientem przechodzącym miejscami w minimalistyczne, pulsujące techno. Debiut gdańskiego duetu to płyta zimna, oszczędna i melancholijna – bardziej do rozmyślań nad sensem istnienia niż do tańczenia. – Z. Słodkowski

Posłuchaj w Spotify


Naphta and The Shamans – Naphta and The Shamans

Label: Astigmatic

Astigmatic Records ostatnimi czasy staje się synonimem sukcesu. Przypomnijmy, że to właśnie z tej stajni pochodzi znakomity, zdaniem wielu najlepszy, zeszłoroczny krążek kolektywu EABS. Z równie dobrym materiałem mamy do czynienia w tym przypadku. Sesje studyjne Pawła Klimczaka, wrocławskiego muzyka, producenta i DJa z przeróżnymi artystami obrodziły w niezwykle zróżnicowany, egzotyczny materiał. Naphta to muzyczny podróżnik – wie to każdy, kto śledzi jego radiową audycję Purpurowe Rejsy, słychać to również na opisywanej płycie. Po dalekowschodnich wojażach na debiucie, tym razem wyruszamy wraz z jego szamańskim plemieniem wprost do dzikiej Afryki. Plemienna elektronika to tylko czubek góry lodowej, którą znajdziecie opakowaną w to bardzo schludne i estetyczne wydawnictwo. Eklektyzm i synkretyzm gatunkowy, a także zachowana przy tym spójność rytmu oraz idei charakteryzuje ten fantastyczny materiał. – M. Ochojski

Posłuchaj w Spotify


P.Unity – Pulp

Label: U Know Me

W Polsce od lat prym w krzewieniu funku (uściślając: g-funku) odgrywała wytwórnia Alkopoligamii i związani z nią artyści (w przypadku “mainstreamu” dorzucić można jeszcze wpływ orkiestry Mitch & Mitch). Oba przykłady pokazują, że znamienną rolę dla tego gatunku odgrywają kolektywy. Z takowym mamy do czynienia również w tym przypadku – ekipę tworzy dziesięciu muzyków, których spoiwem jest czysty funk. Poza nim mamy tutaj całą masę rapu, soulu, swingujące, bassujące i jazzujące partie, a nawet gospelowe momenty. No i goście, goście. Najciekawiej wypada chyba Kuba Knap, nadający swoim wokalem indywidualny i nieco odstający od reszty charakter. Album niezwykle przystępny, z którym wystarczy dosłownie jeden kontakt by zostać fanem. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich pozytywnych, funkowych głów. – M. Ochojski

Posłuchaj w Spotify


Panowie – Full Automatik

Label: Trzy Szóstki

Żałujcie wszyscy wy, którzy publikujecie podsumowania roku na miesiąc przed jego zakończeniem. Pod koniec grudnia pojawiła się pozycja, która szturmem wzięła wszystkie pozostałe. Jeśli ktoś miał przebić wspomnianą wcześniej EP-kę Adonisa w kategorii hypnagogicznego popu, to kto inny, jak nie… sam Adonis i jego koledzy z grupy Panowie. Ich pierwszy longplay to wysmażone z wyczuciem ejtisowe danie (swoją drogą, ciekawie kiedy ten nurt okaże się przebrzmiały), podane w formie nieostrej, zamglonej i marzycielsko odległej. Zeszłoroczny katalog Trzech Szóstek nie mógł zostać zamknięty bardziej dosadnym statementem. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Bandcampie


Pejzaż – Ostatni dzień lata

Label: The Very Polish Cut-Outs

O takiej muzyce trzeba pisać emocjami, a skoro wizualne skojarzenia narzuca sam tytuł projektu, to wyobraźcie sobie następującą scenkę. Wczesny wieczór, zachód słońca, samotny powrót pociągiem z wakacji nad polskim morzem/znanego festiwalu nad polskim morzem/wherever. Do tego delikatny, ciepły wiatr zza otwartego (jedziemy TLK) okna, leniwie sączone, na pół ciepłe piwo i tony nostalgii w tle. Choć nazywanie tego materiału polskim Since I Left You męczy, tak Bartek Kruczyński po raz kolejny pokazał kunszt w zabawie samplingiem, tworząc na bazie wycinek z ogromu rodzimych nagrań materiał jeszcze lepszy niż to, czego doświadczyliśmy z jego strony w ramach Ptaków. Przepiękna, wzruszająca, polska płyta roku. – W. Skoczylas

Posłuchaj w YouTube


Antypody umysłu

Psychocukier – Antypody umysłu

Label: Nowe Nagrania

Piąta płyta łódzkiego zespołu, z pozoru chaotyczna, jest bezpretensjonalna, swojska i zaskakuje na każdym kroku. Garażowo-gitarowe utwory wzbogacane są psychodelicznymi wstawkami, a barowe pogawędki, które przeplatają się na płycie dodają całości kolorytu i sprawiają, że mamy czas na oddech przed kolejną porcją gitar. Brakowało w Polsce takiego grania. – Z. Słodkowski

Posłuchaj w Spotify


Rosalie. – Flashback

Label: Alkopoligamia

Chociaż w światowym rankingu Rosalii reprezentantka Alkopoligamii musiała uznać wyższość hiszpańskiej koleżanki, tak nad jej debiutanckim LP warto się pochylić. Brzmień oscylujących wokół współczesnego R&B w Polsce ze świecą szukać, więc fajnie, że jak już jakieś się pojawiły, to zawierają: sensowne, niekłujące w uszy teksty (zarówno polsko, jak i anglojęzyczne), ciepłą, miękką produkcję (bo taka tu ma być) i melodie ze – zrealizowanym zresztą – radiowym potencjałem. Jest naprawdę obiecująco, a jak dojdzie do tego więcej odwagi, to może być świetnie. – W. Skoczylas

Posłuchaj w Spotify


Rycerzyki – Kalarnali

Label: Thin Man

I znalazło się w podsumowaniu miejsce na ładne piosenki. Krakowskie Rycerzyki dostarczyły zbiór lekkich, nieco zamglonych numerów, prowadzonych rozmarzonym głosem Gosi Zielińskiej. Materiał zainspirowany został krajobrazami i klimatem Islandii, ale tego w zasadzie nie muszę pisać, bo kraj ten jest właściwie pierwszym skojarzeniem w trakcie odsłuchu Kalarnali. Efekt wygląda tak, że mamy kolejne udane wydawnictwo Thin Man Records w 2018 roku, stanowiące zresztą flagowy przykład brzmienia tej wytwórni. – W. Skoczylas

Posłuchaj w Spotify


schafter – hors d’oeuvre

Label: Restaurant Posse

Młody raper na hors d’oeuvre eksploruje rozmaite tereny, a jego jazzujące, klimatyczne i przestrzenne bity to jedna z najlepszych rzeczy jakie słyszałem w tym roku w polskim hip-hopie. Operując w mocno zakorzenionej w internecie kulturze, nawiązując do stylistyki vaporwave, schafter porusza się na granicy kiczu. Tekstowo również nie jest najgorzej, muzyk sprawnie wplata w teksty angielskie wyrażenia, nie robiąc przy tym zbytniej krzywdy językowi Szekspira. Co krok odnosi się też do świata popkultury, faszerując każdy wers mnóstwem ciekawych smaczków. Bardzo udany mixtape i niezwykle potrzebny powiew świeżości na polskiej scenie rapowej. – Z. Słodkowski

Posłuchaj w Spotify


Syny – Sen

Label: Latarnia

Sen to czwarta część Synowskiej serii – po Oriencie, solowym No Fun Piernikowskiego oraz Grudzie 1988. Tym dwóm panom udało się stworzyć własne uniwersum, w którym każda część idealnie współgra z innymi, a nawet posiada własny zestaw wyrażeń i symboli przewijających się we wszystkich wspomnianych dziełach: białasy, bluzy kangury czy dymiarka Antari M-10 to tylko kilka przykładów. Atmosfera mistycyzmu i melancholii panująca w muzyce duetu, w połączeniu z charakterystycznym, mamroczącym flow Piernikowskiego tworzy coś niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju. Na uwagę zasługują również przybrudzone, synthowe instrumentale 1988, które w połączeniu z pozoru chaotycznymi i niepoukładanymi tekstami Piernikowskiego budują atmosferę przygnębienia i szarości osiedlowego życia. – Z. Słodkowski

Posłuchaj w Spotify


VA – Paide & Fischerle presents Doubts 2

Label: Pawlacz Perski

Na groove 8 nie kończy się obecność footworku w tej części podsumowania. Druga część kompilacji Doubts zostawia dub techno na rzecz wspomnianego wyżej nurtu spod znaku 160 BPM. Jeśli do tej pory nie było wam po drodze ze składankami, to przygotujcie się mentalnie na kolejne podejście i łapcie Doubts 2, nadzorowane artystycznie przez duet Fischerle i Paide. Zamiast rozpisywać się o każdym punkcie tracklisty z osobna, po prostu wymienię zawodników stojących za projektem: wspominany wcześniej Zemler, Mchy i Porosty, Sarmacja, Maciej Maciągowski, Mech, Freeze, Genetics & Windsurfing, Ceglarek & Dybała i Micromelancolié. Dla Roberta Skrzyńskiego szczególne propsy za intensywną, kosmiczną końcówkę. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Bandcampie


Wczasy – Zawody

Label: Thin Man Records

Nowy album tego duetu to swoista retro podróż do lat 80-tych i wszystkiego dobrego, co z nimi związane. Jej podstawą są autentyczne teksty traktujące o codzienności, refleksjach millenialsa, czy podstawowych, acz najważniejszych uczuciach. Do tego dołóżmy chwytliwe riffy, niezwykle bująjące melodie i elektronikę w stylu nowej fali. Przepis na rozmarzenie. Wczasy pojawiły się w świadomości słuchaczy po wydaniu nieźle przyjętej EP-ki 1000 Problemów, jednak dopiero to wydawnictwo zdaje się w pełnej skali ukazywać ich możliwości. Zawody mogłyby bez problemu stać się soundtrackiem życia, przekazując uniwersalne treści i łącząc fanów przeróżnych gatunków. Tak jakbyśmy wszyscy wracali w myślach do korzeni. I wiecie co? Miałem sen, że nie musimy tam pracować. – M. Ochojski

Posłuchaj w Spotify


Wojciech Bąkowski ‎– Jazz Duo

Label: DUNNO

Muzykę tworzoną przez Bąkowskiego trudno jednoznacznie zaklasyfikować do jakiegokolwiek gatunku. Chaotyczne i ciężkie w odbiorze kolaże dźwiękowe, jakby posklejane bez ładu i składu, w połączeniu z melodeklamacją tworzą muzykę bardzo trudno przyswajalną, ale jednocześnie, w jakiś dziwaczny sposób, niezwykle satysfakcjonującą. Złośliwcy mawiają, że twórczość tego Pana sprawdzić się może jedynie w przestrzeniach galerii sztuki współczesnej przed garstką studentów z ASP. Ja jednak, pod płaszczykiem tego artystycznego, zblazowanego stylu dostrzegam niezwykle celne i pełne gorzkiego poczucia humoru spostrzeżenia muzyka na temat otaczającej go rzeczywistości. – Z. Słodkowski

Posłuchaj w Spotify


Zaumne – Emo dub

Label: Czaszka

Bardziej emo niż dub, ale wciąż w zgodzie z tytułem. Następca bardzo udanych Przeżyć jest jednocześnie pierwszym wydawnictwem Zaumne po transferze z MAGII do Czaszki. Emo dub to kolejna płyta w tym zestawieniu wyrosła na internetowych wojażach – Mateusz Olszewski tym razem eksploruje ciągle dość młode i egzotyczne zagadnienie, jakim jest ASMR. Festiwal sugestywnych szeptów, szumów i innych wyeksponowanych dźwięków osadzony jest na ambientowym tle i sporadycznie pojawiającym się, subtelnym pulsie. Nienachalna i intymna rzecz, która w moim prywatnym rankingu zadomowiła się czołówce. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed