W dobie albumów wizualnych obrazowanie muzyki staje się właściwie równorzędnym brzmieniu składnikiem końcowego sukcesu całej produkcji. Muzycy coraz częściej zapraszają do współpracy klasowych reżyserów, tworząc wspólnie teledyski będące w stanie funkcjonować w kulturze jako zupełnie samodzielne dzieła. W wyniku redakcyjnego głosowania wybraliśmy dla Was dwadzieścia najlepszych klipów, które pojawiły się na rynku w 2016 roku.

znaczek

20. The xx – On Hold

Reżyseria: Alasdair McLellan

Melancholia w kontekście działalności The xx to po prostu oczywistość. Nie wiadomo, czy wypada mówić o tej sferze w kontekście muzyki prezentowanej przez to trio, bo została już przez fanów jednoznacznie określona i trudno w tym temacie powiedzieć coś nowego. Takie rozterki można było snuć do czasu, gdy do sieci trafił film stworzony na potrzeby singla „On Hold”. To oficjalne: grupa osiągnęła w tamtym momencie kolejny poziom wrażliwości, mieszając uczucia z pogranicza tęsknoty i pożądania; euforii i rozczarowania. Choć teledysk w otwarty sposób sięga do utartych zabiegów, nie jest w tym pretensjonalny i pozwala po prostu na chwilę się zatrzymać i rozmarzyć. Chwała mu za to. – M. Rypel


19. Death Grips – Eh

Reżyseria: Sean Metelerkamp

O ile tytuł singla Death Grips sugerować może co najmniej brak jakiejkolwiek refleksji, o tyle obok tego, jak zobrazowano „Eh” nie da się przejść obojętnie. Bottomless Pit wydało bowiem na świat nie tylko ten wspaniały utwór, ale stworzono do niego także niebagatelny klip. Obrazoburcze, pełne niepokoju sceny są nam podawane jakby zza pewnej kurtyny stworzonej przez prowizoryczny wyświetlacz. Zaszumione kadry noszą rzecz jasna znamiona agresji, jednak cały ten groźny klimat potęguje właśnie wibrujący i elektryzujący sposób jego podania. Dzieło niezwykle dynamiczne i najpewniej wymagające wiele pracy od artystów grafików. Czapki z głów. – M. Rypel


18. Bonobo – Kerala

Reżyseria: Dave Bullivant aka Bison

W momencie premiery „Kerala” raczej nie przychodziło nam do głowy słowo „rozczarowanie”, a mimo wszystko w pamięci najbardziej zapadł nam właśnie teledysk. Jedno jest pewne – obrazek w reżyserii doskonale znanego w branży Bisona nikogo nie pozostawia obojętnym. Został w nim zastosowany szereg technik pozwalających na uzyskanie efektu zapętlonego, zglitchowanego filmu, bezbłędnie zgrywającego się z kreacją Gemmy Arterton. Grana przez nią postać przeżywa atak skrajnej paniki, prowokującej jej mózg do projekcji absurdalnych, zaprzeczających prawom fizyki wizji, które znikają (wraz ze wspomnianym efektem) gdy ta tylko zamyka oczy. Interesujący, wypychający ze strefy komfortu eksperyment. – M. Drohobycki


17. Grimes – Kill V. Maim

Reżyseria: Claire Boucher

Nie mamy pojęcia, dlaczego stacje metra cieszyły się w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy taką popularnością, ale tego motywu nie pominęła także Grimes. Jedną z jej ostatnich filmowych wizji ciężko zamknąć w logiczne ramy – w klipie do „Kill V. Maim” dominuje absurd i zabawą konwencją, w wyniku których różne popkulturowe inspiracje zostały potraktowane mikserem. Efektem nie jest jednak niezjadliwa masa, a jedna z najciekawszych pozycji w wizualnym portfolio Boucher. Przejażdżka różowym, zdekonstruowanym samochodem po rozświetlonym neonami, przypominającym futurystyczne Tokio mieście? Checked. Mnóstwo przemyconych cyberpunkowych elementów? Checked. Wampiryczna impreza zakończona (dosłownie) kąpielą we krwi? Checked. I jak tu nie kochać Claire? – M. Drohobycki


16. The Weeknd – False Alarm

Reżyseria: Ilya Naishuller

Konwencja Point of View kojarzona jest przede wszystkim z grami komputerowymi, ale jak widać na załączonym powyżej obrazku, rewelacyjnie może sprawdzić się również w muzycznym klipie. Ilya Naishuller, rosyjski artysta wizualny odpowiedzialny za ten obraz, lubuje się zresztą właśnie w FPSowej konwencji, na której oparł swój najgłośniejszy jak dotąd pełny metraż Hardcore Henry z 2015 roku. Pełna brutalnej akcji historia zaskakuje nie tylko całą paletą dynamicznych ujęć, ale także serią zwrotów akcji. Wszystko w akompaniamencie trzymającego równie wysokie tempo utworu Weeknda, co daje spójny obraz niemal sześciominutowego filmu akcji. – I. Knapczyk


15. Jamie xx – Gosh

Reżyseria: Romain Gavras

Romain Gavras zasłynął w środowisku muzycznym z niestandardowych wizji i stawiania sobie poprzeczki coraz wyżej, z każdym kolejnym projektem. Klipy jego autorstwa przypominają bardziej przemyślane, krótkometrażowe filmy, niż standardowe materiały promujące singiel w Internecie i telewizji – niech za przykład posłużą „Born Free” M.I.A., „No Church In The Wild” Jaya-Z i Kanyego Westa czy „Stress” Justice. Okazuje się jednak, że stanowiły one tylko rozgrzewkę, bo tym razem Gavras wskoczył na inny poziom. Oglądając klip do „Gosh” możemy odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z futurystyczną, post-apokaliptyczną wizją ulokowaną w Paryżu. Nic bardziej mylnego – do jego stworzenia nie została użyta nawet krztyna CGI i efektów specjalnych, a losy albinosa afrykańskiego pochodzenia, Hassana Kone, podziwiamy w… chińskim mieście Tianducheng, będącym dość wierną repliką centrum Paryża. Zdecydowanie najbardziej porażająca rozmachem scena prezentuje ponad setkę podopiecznych chińskiej szkoły sztuk walki Xiaolong w imponującej choreografii, wykonywanej u podnóża kopii Wieży Eiffla. Wszystko to bezbłędnie współgra z niepokojącym, hymnicznym brzmieniem „Gosh”, zostawiając w nas spory dyskomfort – to wymarłe miasto przyszłości istnieje już dzisiaj. M. Drohobycki


14. The Last Shadow Puppets – Aviation

Reżyseria: Saam Farahmand

Tegoroczny powrót The Last Shadow Puppets obrodził nie tylko w parę świetnych, przywołujących na myśl złote czasy brytyjskiego rock’n’rolla utworów, ale również kilka naprawdę wartościowych obrazów. Naszym faworytem jest opowieść o niebezpiecznej miłości i weselu, które w pewnym momencie wymknęło się spod kontroli, co najlepiej obrazuje stan panny młodej. Nadmorski obraz Alexa Turnera i Milesa Kane’a kopiących, jak się okazuje, własną mogiłę w towarzystwie oślepionego sekstetu smyczkowego budzi skojarzenia z esencjonalnymi obrazami gangsterskimi. Cały klip wyreżyserowany został przez Saama Farahmanda, krótkometrażowego reżysera kojarzonego dotąd z produkcjami dla Klaxons, The xx czy Marka Ronsona. – I. Knapczyk


13. Kendrick Lamar – God Is Gangsta

Reżyser: Jack Begert & the little homies

Zaprezentowany przez Lamara w styczniu tego roku teledysk jest kontynuacją świetnej passy, związanej z wizualną promocją To Pimp A Butterfly. Wytwórnia Top Dawg może spokojnie chwalić się rozmachem i swobodą, jakie proponuje podopiecznym przy tworzeniu ekranizacji ich materiałów. Fakt, “God is a Gangsta” to film złożony i trudny do przełknięcia od razu, tym bardziej, że opisujący nie jedną, a dwie, kompozytorsko zróżnicowane pozycje z zeszłorocznego krążka: “u” oraz “For Sale?”. Oczywiste wątki autobiograficzne przecinają się z metaforami, bawią się w chowanego z dosłownością i emanują dużą dozą sprytu. Mimo to, wszyscy jesteśmy w stanie je zrozumieć i podążać krok po kroczku za naszym narratorem. – M. Rypel


12. Danny Brown – Pneumonia

Reżyseria: Simon Cahn

Danny Brown jest raperem, który bez wątpienia potrafi naruszać strefę komfortu słuchacza – pomaga mu w tym charakterystyczne szaleńcze flow, modulacja głosu i szereg świetnych producentów, dostarczających nierzadko niepokojących brzmień. Tę umiejętność artysta przeniósł na obszar wizualny, w czym pomógł mu reżyser Simon Cahn. Klip do wyprodukowanego przez Eviana Christa “Pneumonia” za główny element scenografii obrał sobie łańcuch, do którego przywiązane jest niemalże bezwładne ciało rapera. Zabieg nieco przeraża, szczególnie w momencie upadku Browna na ziemię – jego reakcją jest racjonalnie nieadekwatny śmiech. Chwilę później już nietrudno o skojarzenia z zjawiskiem opętania. Ta gra zyskuje na sile w połączeniu z podbijającą warstwę muzyczną dynamiką obrazu – naprzemiennie z wyżej wymienionym motywem widzimy zarówno klatki w formacie VHS z przemówień Ronalda Reagana, jak i ich imitację, w której były prezydent USA na mównicy zostaje zastąpiony przez samego Browna. – M. Staniszewska


11. Radiohead – Burn The Witch

Reżyseria: Chris Hopewell

Poklatkowa animacja obrazująca pierwszy singiel z A Moon Shaped Pool wzbudziła niewiele mniejsze poruszenie, niż sam muzyczny powrót Radiohead. Obraz autorstwa Chrisa Hopewella jawnie inspirowany jest Kultem – klimatycznym brytyjskim horrorem z początku lat 70. Historia inspektora odwiedzającego wioskę, w której za powszechnym pozwoleniem nadal kultywuje się pierwotne, pogańskie wierzenia i obrzędy, osadzona jest w kukiełkowym świecie przywołującym na myśl brytyjskie produkcje dla dzieci, znane pod szyldem Trumpton Trilogy. Jak przyznała w jednym wywiadzie odpowiedzialna za animację klipu Virpi Kettu, teledysk do „Burn the Witch” miał być w założeniu bardziej pogodny, niż sama ścieżka dźwiękowa, a także powinien zwracać uwagę na bardzo aktualny problem uchodźców i społecznego odrzucenia. Nie da się ukryć, że za obrazem stoi bardzo skrupulatnie zbudowana atmosfera wszechogarniającej niepewności i nieoczywistego strachu. – I. Knapczyk

Prev1 z 2Next
Następna strona