Podsumowanie - EP-ki 2018

Najlepsze EP-ki 2018 roku

Bezkompromisowość i eksperymentalna odwaga to coś, co zawsze przyciągało nas w tych krótszych wydawnictwach, nie zawsze słusznie stawianych w roli przystawki przed daniem głównym. Niejednokrotnie to właśnie w nich przebija się esencja brzmienia artysty, często gubiąca się i ulegająca nadrzędnej koncepcji stojącej za longplayem; to w takiej formie najczęściej zderzamy się też z debiutantami. Sytuacja w tym roku była wyjątkowo ciekawa – obserwowaliśmy swego rodzaju bunt przeciwko rozdmuchanym, dwugodzinnym albumom, pełnym fillerów i powtarzalności (pozdrawiamy Migosów i ich Culture II). Tym tropem podążył Kanye West w przypadku płyt wywodzących się ze słynnych już “Wyoming sessions”, podobnie wyglądało to chociażby u Nine Inch Nails. Być może zmierzamy do zatarcia się granic między EP i LP, ale póki co chcemy zapewnić tym pierwszym własną przestrzeń w naszym podsumowaniu 2018 roku. 25 pozycji rozpoczyna nasze podsumowanie 2018 roku.


2814 – Pillar New Sun

2814 – Pillar / New Sun

Label: Arcola

2814 to wspólny projekt HKE i Telepath, którzy w 2015 swoją płytą Birth of a New Day wydaną przez Dream Catalog (której HKE jest szefem) przedefiniowali gatunek vaporwave. W 2018 powrócili z nowym materiałem po raptem dwóch latach przerwy. Ku zaskoczeniu wielu, tym materiałem okazała się być EP-ka dla Arcoli czyli sublabelu Warpa, dedykowanemu eksperymentalnej muzyce tanecznej – ten został wskrzeszony w zeszłym roku po 14 latach nieaktywności. Wydana na płycie winylowej w limitowanej liczbie 500 sztuk EP-ka jest udaną próbą przetłumaczenia vaporwave’u na język muzyki tanecznej – dużo przestrzeni, pulsująca stopa przywodząca na myśl dub techno w najlepszym wydaniu oraz przyjemne melodie w oddali. Efekt końcowy nieoczywistej fuzji tych dwóch światów to jedno z najciekawszych wydawnictw muzyki tanecznej minionego roku. – B. Bywalec

Posłuchaj w YouTube


Aphex Twin - Collapse

Aphex Twin – Collapse

Label: Warp

Ze świecą szukać kogoś, kto nie docenia wkładu Richarda D. Jamesa w muzykę IDM. W 2018 roku ukazała się jego czwarta EP-ka od czasów pamiętnego powrotu z długograjem Syro. Nowy krążek Aphexa, pomimo krótkiego formatu wydawnictwa, pretenduje do miana jednego z najwspanialszych dzieł w dyskografii Brytyjczyka. Collapse to półgodzinna, futurystyczna podróż, na której odkrywamy coraz to nowe warstwy kompozycyjne, nakładające się w nieoczekiwany, a zarazem przemyślany sposób. Mnogość zawartych w tych utworach pomysłów zadziwia, podobnie jak surowe, lecz niezwykle złożone dźwięki perkusyjne. Znamienny jest także sposób, w jaki producent rozbudowuje swoje kompozycje. Z tego pozornego chaosu formują się niesamowicie interesujące struktury dźwiękowe – czy to oparte o wcześniej wspomniany rytm perkusyjny, czy syntezatorową melodię. Im głębiej zapadamy się w świat Collapse, tym staje się on mroczniejszy i dziwniejszy. Mówi się, że muzyka to matematyka. Jeśli tak, to nikt nie rozumie tego lepiej, niż Aphex Twin. – M. Ochojski

Posłuchaj w Spotify


Barker – Diebiasing

Label: Ostgut Ton

Techno EP-ka dla wytwórni należącej do Berghain i ani grama perkusji? Tak właśnie prezentuje się Diebiasing, czyli solowy debiut Sama Barkera dla Ostgut Ton. Barker w niespełna dwadzieścia minut przekazuje w swojej muzyce więcej emocji niż niektórzy w godzinę, i nie trzeba chyba dodawać, że wychodzi mu to o wiele lepiej. Udowadnia tym samym, że techno nie tylko się nie skończyło, ale że wkracza w nową erę. I tak jak teraz jesteśmy świadkami powrotu electro, tak materiał zawarty na tej EP-ce zwiastuje nadejście wielkiego powrotu trance’u. – B. Bywalec

Posłuchaj w Spotify


Black Thought – Streams of Thought Vol. 1 / Streams of Thought Vol. 2

Label: Human Re Sources

W muzycznej grze lista rozmaitych zajawek jest pewnie jeszcze dłuższa, niż ta przedstawiająca ilość ludzi je realizujących. Niezależnie od tego, Tariq Trotter w ostatnich miesiącach znalazł sobie specyficzne hobby, nawet jak na rapera. Gość zajął się wyjaśnianiem. Najpierw, niewiele ponad rok temu, postanowił wyjaśnić sam hip-hop. Kilka dni później wyjaśnił Jimmy’ego Fallona (od 1:10), a następnie wszedł do studia. Cel? Nie wiem, jaki miał na początku, ale wyszło ciekawie. Lider The Roots do spisu kwestii wyjaśnionych dopisał bowiem kolejną. Pokazał, dlaczego przez ponad dwadzieścia lat działalności dorobił się miana jednego z najwybitniejszych MC’s w historii gatunku, a w trosce o czas słuchaczy zmieścił to w skondensowanej formie. Obie EP-ki to, zgodnie z tytułem, swego rodzaju strumień świadomości, gdzie osobisto-społeczno-polityczne przemyślenia opakowane są w momentami błyskotliwe linijki (I checked in as the monarch of mel-a-nin / The el-a-phant, my body is a shell I’m in – chłoooopie!). Wszystko to podane na staroszkolnej produkcji, za którą wzieli się odpowiednio 9th Wonder i Salaam Remi. Bardzo wysoki poziom liryczny to jedno, udane numery to drugie – tutaj w roli highligtów choćby „Dostoyevsky” z jedynki, wzbogacony gościnką od Rapsody. Najlepsze zostawiono jednak na koniec, bo zamykający drugą część Streams of Thought „Conception” to absolutna topka rapowych numerów roku. Warty uwagi zwłaszcza w wersji live, wykonywanej przez pełną ekipę Rootsów w ich macierzystym programie. – W. Skoczylas

Posłuchaj Vol 1 w Spotify
Posłuchaj Vol 2 w Spotify


boygenius – boygenius

Label: Matador

Na etapie selekcji był moment, w którym pierwszy wspólny materiał tria Baker-Bridgers-Dacus znajdował się blisko tego, żeby go tu zabrakło. Bardzo dobrze, że tak się ostatecznie nie stało, bo wówczas życie zobligowałoby mnie do zakupu wąglika i podrzucenia go potajemnie redakcyjnym kolegom, a przecież naprawdę ich lubię. Boygenius jest, o niebezpiecznych substancjach zapominamy, i płynnie przechodzimy do delektowania się takim songwritingiem, gdzie bezpretensjonalne, rozmarzone melodie ślicznego „Me & My Dog” mieszają się z gitarowym odlotem i siłą bębnów końcówki „Salt in the Wound”. O ile słowo „supergrupa” kojarzy się źle, tak atomówki Matador Records naprawdę są super i mają supermoce. Mariaż indie folku z indie rockiem at it’s best. – W. Skoczylas

Posłuchaj w Spotify


Channel Tres – Channel Tres

Label: Godmode

Hip-house’owa perła, która nie otrzymała tyle uwagi, na ile zasługuje. Producent i wokalista straight from Compton, CA wypłynął z hipnotyzującą EP-ką, aspirującą do miana krótkogrającego debiutu-marzenia. Wypadkowa g-funkowego vibe’u, hip-hipowych inspiracji i house’owego pulsu to zestaw bez wpadek. Choć przebija się tu klasyczne kalifornijskie słońce, to nie jest wyczuwalne na pierwszy rzut ucha – dominuje dość mroczna, seksualna atmosfera, wzmacniana mruczanym wokalem. Kto nie tańczył w tym roku do “Topdown”, ten frajer. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


Donato Dozzy – Mindless Fullness

Label: Eerie

2018 zapisze się w historii jako rok, w którym trance zaczął powracać na dobre – w zeszłym roku Bicep nagrał neotrance’ową płytę, która wyniosła ich na salony, czego najlepszym przykładem jest ich całkowicie wyprzedany koncert w londyńskim Printworks, gdzie w listopadzie bieżącego roku zagrali 3 dni z rzędu. DJ-e techno nagminnie wplatają w sety klasyki trance’owe z początku lat 90. Donato Dozzy zwiastował powrót trance’u już jakiś czas temu, czego wyrazem jest EP-ka nagrana dla wytwórni Eerie Records, należącej do jego bliskiego przyjaciela Marco Shuttle’a. Mindless Fullness to swoisty hołd złożony przez Włocha temu niesławnemu gatunkowi elektroniki i jak w przypadku każdej produkcji, która wychodzi spod jego ręki, mamy do czynienia z dziełem nietuzinkowym. Chociaż na materiał zawarty na płycie składają się jedynie dwa utwory, to sposób w jaki Dozzy zreinterpretował muzykę trance’ową na długo zapada w pamięć. – B. Bywalec

Posłuchaj w Spotify


doon kanda – Luna

Label: Hyperdub

Jesse Kanda, jak się okazuje, w deformacji muzycznej jest niemal równie skuteczny co w deformacji wizualnej. Hipnotycznie „popsute” beaty autorstwa tego znanego ze współpracy z Arcą artysty intrygują, tak samo jak charakterystycznie przeinaczone humanoidy z jego prac graficznych. Brak na Luna jednak krzyczącej z tych powyginanych figur dosadności. Dźwięki są niepokojące, ale delikatne (nawet na rozeźlonym „Burning” sprawiają takie wrażenie), a modne dekonstruowanie klubowych dźwięków służy tutaj raczej jako klamra stylistycznie spajająca całość, nie narzędzie techno-rozróby. Interesujący kierunek obrał Kanda, oby ta krótka EP-ka okazała się zaledwie przedsmakiem tego, co może z jego strony nadejść. – P. Ćwikliński

Posłuchaj w Spotify


Félicia Atkinson – Coyotes

Label: Geographic North

Ostatnio dostałem od znajomego zaproszenie na krakowski ę̴̘͉̱͔̹̯̻̤͋̏̋v̶̲̮͙͕̍͒͊̀̚e̴̤̫͉͍̜̲̗̮͕͙̯̺̝̅̀̌̈́͜͜n̷̡̡̖͔̘̩̗̫̝̞̞͇͓͙̲̎̿̈́̉́̍͛t̸̡̺̱͔̊͒ Uważne leżenie do ambientu vol.2. Próbowałem wyobrazić sobie, jak powinien wyglądać pokój do ambientowej relaksacji – przestronny, niemalże pozbawiony przedmiotów, elegancko wyciemniony? Może, ale C̷̦̟̼̝̤͑ŏ̷̳͈̯͆̃̑̀́̾͛̀̽̋̀͘͜y̴̛͚̮̞̤̥̱̦͉̏̿̑̔͗o̶̢̨͉͙̫̣̥͎̗̼͈̼̫̥͚̅̆̾̒̈̇t̶̢̨͔͙̤́͜e̴̞̹͎̜͕͇͙̳̅̅̀̊́̋͛̒̑̃̐̎̀s̶̡͔̙͇̦̯̯͂̈̿͋̄̐͊͐̿͊̂͐̈́͝ Félicii Atkinson udowodniło mi, że istnieje lepsza alternatywa: pomieszczenie wielkości skromnej kawalerki, wypełnione niewielkimi przedmiotami i, co chyba najistotniejsze, sterylnie białe. Intensywnie rozświetlone niczym synestezyjne dźwięki produkowane przez Atkinson, które, choć przez większość czasu n̸̡̫̳̭͔̥̲̪̪͔͗̊̑̂̈́͝ͅi̸̝̰͚̪͒̐̄̏̑͆̅̀̋̈́̍͛̈́̑͠ȩ̴̡̦̣̺̥̯͈̻͚̝̈̋̈͆̈́̊̈̈́̎̚p̶̻̗͙̩͙͍͉̜͍̺̀͋́̈́̊͌͝͝e̷̩̫͍̱̲̠̦̙̣͝ẁ̸̺̜̪͍͒̎̾̄̅̔n̶̮̮̮̥̯̭̰͈̹͚̖̾̊̀́͆i̸̞̮͈̐͗̍̀͊̎ͅe̷̢̧̨̛̜̮̗͔̩̫̣͖̪͖̘̟͛ ̸̡̱̘̲̟̤̈́̈́̓̐͒̀͂͆̀͠t̶̡͚̘̱̫̗͔͑̔̐̆r̸͉̦̝̬̫̟̟̻̓͗̉̄̏͊̾͒̀̕̚͝͝z̶̡͎͇̜͖͎̼̟̙̈̌̆͋͘ę̷̪͈̣̼͕͓͓͕̫̫̹͍͈͋̉̚͜ş̴̮̪̭̫̩̯͈̏z̸̪̘̟̝͎̏̾̾͌̈̋͒͝͝͠c̶̡̞͍̞̠̰̺̗̬͍̹͈̟̯͍͒̔̏̇͑̕z̷̡̙̣̬͖̖̤̱̲͍̲̠̱̈́̀̎ą̴͉̜͉͖̆̒́̎̄̈̎ç̴̡̠͓̪̙͈̜̙̝͓͆ę̵̠̖̝̟͓̖̟̘̱͈̋̓̒̉́̃̄̚͜͝ ̷̛͖̜̭̗̈̉̆̀̽͌̕ , są jakby przepełnione spokojem, zatrzymane w przestrzeni. Nie wiem, czy to esencja uważnego leżenia do ambientu, ale z pewnością blisko tej muzyce do uważności. – P. Ćwikliński

Posłuchaj w Spotify


Hatchie – Sugar & Spice

Label: Heavenly

Trudno o lepszy tytuł dla takiego zbioru piosenek. Z pięciu kompozycji australijskiej songwriterki cukier się po prostu wylewa, a przyprawienie go przeoraną na wszystkie sposoby dreampopową formułą w teorii mogłoby przyprawić o mdłości. Mogłoby, tylko że tego nie robi, wywołując dokładnie odwrotny efekt. Słucha się tego świetnie, a kluczem do sukcesu jest lekkość, przestrzeń i odrobinę naiwna, liryczna bezpretensjonalność. Ci, dla których ubiegłym rokiem królowała Molly Rankin i jej Alvvays, będą zachwyceni. – W. Skoczylas

Posłuchaj w Spotify


Iglooghost – Clear Tamei / Steel Mogu

Label: Gloo

Dziesięć lat temu mogliśmy sobie gdybać, że w 2018 roku latające samochody trafią pod przysłowiowe strzechy. Tymczasem, zamiast fruwających Volkswagenów, dostaliśmy m.in. dwie niesamowite EP-ki od Iglooghosta. I, bez cienia przesady, możemy być ich obecnością ukontentowani równie mocno co przełomowymi innowacjami w dziedzinie transportu, bo to wydawnictwa wyznaczające nowe trendy, aktualizujące zasady. O ile jednak latające automobile nosiłyby ryzyko szybkiego zepsucia się, o tyle Clear Tamei i Steel Mogu gwarantują doświadczenia niezmącone żadnymi awariami, kompletne, spójne – to dwie skrajnie różne i obłędnie dobre przejażdżki po przeciwnych biegunach najdziwniejszego księżyca, jakiego wasza wyobraźnia jest w stanie ulepić. Zglitchowane melodie, które nie zestarzeją się nawet wtedy, kiedy nikogo nie będzie już dziwić widok przecinającego niebo samochodu. – P. Ćwikliński

Posłuchaj Clear Tamei w Spotify
Posłuchaj Steel Mogu w Spotify


Kamasi Washington – The Choice

Label: Young Turks

Przyznam szczerze, że w swoim prywatnym rankingu postawiłem The Choice ponad takimi highlightami jak Crush Ravyn Lenae i Luna doon kandy głównie dlatego, że bardzo wierzę w Kamasiego Washingtona. Czy ostatecznie jednak żałuję tego podbijania miejsc? Ani trochę! Autor mojego ulubionego wydawnictwa 2017, półgodzinnego Harmony of Difference, swoją nową EP-ką (bonusem do tegorocznej płyty Heaven and Earth), tylko potwierdza, że w DŻEZIK potrafi jak mało kto. Bo to, co się tutaj wyczynia, to jest, moi mili, DŻEZIK jak się patrzy – bogato zaaranżowany, dynamiczny, z wyczuciem poprowadzony i, co się chwali, ujawniający pełnię swego czaru dopiero na sam koniec, bo w czasie przepięknego coveru „O-o-h Child” The Five Stairsteps. Coś czuję, że to jeszcze nie  „złoty okres” tego człowieka, więc… Kamasi, graj! – P. Ćwikliński

Posłuchaj w Spotify


Kero Kero Bonito – TOTEP

Label: Polyvinyl

W szaleństwie czasami jest metoda. Autorzy jednego z ciekawszych gigów OFFa 2016 nie zrezygnowali z glitchowego, nieco popieprzonego brzmienia, aplikując do niego kilka nowych elementów. Na pierwszy plan wysuwa się obecność przesterowanych gitar, które w kontrolowanym kompozycyjnym chaosie dodają brudnego, noise’owego kolorytu, jakże odmiennego od poprzednich dokonań Londyńczyków. TOTEP to udana zapowiedź, jak się później okazało, jednego z ciekawszych długogrających albumów roku, połączona z nim klamrą kompozycyjną w postaci singlowego „Only Acting”. – W. Skoczylas

Posłuchaj w Spotify


Lone – Ambivert Tools Volume Three

Label: R&S

Już na wstępie zachęcam do zapoznania się z całym cyklem Ambivert Tools, liczącego w tym momencie cztery pozycje, ale to jego trzecia odsłona najlepiej robi to, do czego została stworzona. Ambiwertyczny charakter (mowa o osobie, która przejawia cechy zarówno ekstrawertyczne, jak i introwertyczne) w końcu nabrał tu realnego kształtu, zderzając hołd dla rave’owej kultury, lata 90. i skrzące się synthy. Trudno nawet zdecydować co przyciąga bardziej – orientalne inspiracje “Temples” czy bardziej konwencjonalne rytmicznie “Hyper Seconds”. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


MorMor – Heaven’s Only Wishful

Label: Don’t Guess

Heaven’s Only Wishful, wyczekiwana od dnia premiery tytułowego utworu, padła niestety ofiarą trendu pozwalającego na obcowanie z większością materiału na długo przed jego faktyczną premierą. Tym samym nie dowiedzieliśmy się o MorMor niczego nowego – trzy znane wcześniej wycinki to zdecydowanie najlepsze co Seth Nyquist ma na ten moment do zaoferowania. Wszechstronny debiutant z Toronto zdążył już przekonać nas, że operowanie różnymi stylistykami i mocno rozstrzeloną paletą emocji przychodzi mu z naturalną łatwością. Od ejtisowego popu “Waiting on the Warmth” po balladowe ciepło “Whatever Comes to Mind”, robiącego użytek z hipnotyzującego falsetu Nyquista. Wstępna prezentacja wypadła wzorcowo, oby nie skończyło się na obietnicach. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


Petite Noir – La Maison Noir / The Black House

Label: Roya

Tegoroczny materiał Yannicka Ilungi przeszedł stosunkowo bez echa, a szkoda, bo to jedna z ciekawszych mieszanek gatunkowych, jakie w ostatnich miesiącach powstały. Oryginalna stylistyka określana przez Petite Noir jako noirwave w wersji z 2018 roku to blend art popu, post-punku i muzyki południowoafrykańskiej, za sprawą Danny’ego Browna okraszony dodatkowo rapem. Polityczna, panafrykańska liryka dopełnia obrazu artysty, którego w końcu wartałoby przestać identyfikować jako „tego ziomka, który zaśpiewał na Atrocity Exhibition” wspomnianego wcześniej Browna. Bardzo dobry materiał, oby w przypadku następnego hypetrain nie był znów obsługiwany przez PKP Intercity. – W. Skoczylas

Posłuchaj w Spotify


Ravyn Lenae – Crush

Label: Atlantic

Kojarzycie pewnie te podsumowania roczne, które wszystkie streamingi wysyłają na początku grudnia (oni też) do swoich użytkowników. No, to jak dostałem jakiś czas temu „Wrapped” od Spotify, dowiedziałem się, że moim ulubionym gatunkiem w 2018 było indie R&B. Nie wiedziałem za bardzo, co to takiego jest, więc spytałem chłopaków na konwo i dowiedziałem się, że indie R&B to Ravyn Lenae zanim stanie się znana. No i tu zaczynam mieć problem, bo bardzo bym chciał, żeby dziewczyna dostała zasłużone pokłady hajsu i fejmu, ale jej muzyka mogłaby zostać taka, jaka jest. Czyli: mega przebojowa, świetnie, przestrzennie wyprodukowana (Steve Lacy, tyle chyba wystarczy), pełna znakomitych melodii i cieszących ucho harmonii wokalnych (znowu Steve Lacy), a na dodatek dumnie prężąca przed światem absolutną petardę w postaci singlowego „Sticky”. W temacie extended play mamy ekstraklasę, a jak tak dalej pójdzie, to za rok z przyjemnością spotkamy się z Ravyn już w podsumowaniu dłuższych form. – W. Skoczylas

Posłuchaj w Spotify


Rrose – Beware of Shells

Label: Eaux

Od momentu wydania pierwszej EP-ki dla Sandwell District w 2011 roku, Rrose ugruntował swój status jako ekspert od mózgowego techno i projektowania sonicznych przestrzeni, w których trudno się nie zgubić. Beware of Shells wydane w Eaux (labelu należącym do artysty) jest kolejnym rozdziałem tej podróży po muzycznych otchłaniach. Poczynając od pierwszej minuty jesteśmy bezwiedni wsysani przez elektroniczny wir. Dla większości najjaśniejszym punktem będzie zapewne “Sister – Remix”, który jest najbardziej taneczny z całego wydawnictwa. Jednak jak w przypadku każdej EP-ki sygnowanej podwójnym R, to co liczy się najbardziej w tej muzyce to budowanie napięcie, a nie jego natychmiastowe uwalnianie. – B. Bywalec

Posłuchaj w Spotify


Shygirl – Cruel Practice

Label: Nuxxe

W kategorii minialbumów Shygirl rzuciła w maju wyzwanie, któremu mało kto podołał. Dla wielu kapitulacja była jedynym rozsądnym rozwiązaniem, bo bezczelnie dobry materiał przyciąga niemal paranoidalnym napięciem, hipnotycznym głosem Blane i basowo zorientowaną, post-clubową świeżością. Część sukcesu należy bez wątpienia przypisać szorstkiej, intensywnej produkcji duetu pt. Sega Bodega i Dinamarca. Cruel Practice to zaproszenie do obskurnego klubu, w którym każdy chciałby się znaleźć. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


Smerz – Have Fun

Label: XL

Szkice melodyjnego R&B zatopione w zniekształconych bitach i grubej warstwie ziarnistego ambientu – tak można najkrócej opisać drugą, dużo lepszą EP-kę norweskiego duetu. Henriette Motzfeldt i Catharina Stoltenberg porwały się na trudną sztukę operowania kontrastem i chwała im za to. Niejednoznaczność to jeden z największych atutów Have Fun, co chwilę igrającego z naszymi zmysłami – gładkie i subtelne wokale znienacka podbijane są ascetyczną, surową elektroniką. Z północy dotarł do nas kolejny dowód na to, że eksperymentalne podejście do współczesnego R&B to jedno z ciekawszych zjawisk drugiej dekady XXI wieku. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify


Teste – The Box Man

Label: Bite

Kamasiego trochę zawyżyłem, Teste natomiast zaniżyłem. I to nie trochę, a bardzo. Klimatyczna techniawa kanadyjskiego duetu trafiła bowiem w moje serduszko na tyle precyzyjnie, że dokonałem rachunku sumienia i w swoim elektronicznym podsumowaniu 2018 (skromnym, bo też mało elektroniki słuchałem) umieściłem ją mniej więcej na tym samym szczeblu co Nothing Is Still Leona Vynehalla. Czyli wysoko. The Box Man po prostu na wyróżnienia zasługuje, bo drugiej EP-ki, która w podobnie udany sposób operowałaby terminami „gęsta atmosfera” i „sound mroczny jak pieron”, w minionym roku nie było. Krew przelana w fight clubach, ślepe uliczki na mapach cyberpunkowych miast, podskórny niepokój z filmów noir… To wszystko gdzieś w tej muzyce leży, ale pogrzebane grubą warstwą industrialnej smoły. – P. Ćwikliński

Posłuchaj w Spotify


Vril – Haus

Label: Giegling

Chociaż tytułowy utwór z ostatniej EP-ki Vrila dla Giegling usłyszeliśmy po raz pierwszy już w 2015 roku przy okazji jego podcastu dla Resident Advisor, to na jego wydanie musieliśmy czekać aż do tego roku. Jak w przypadku większości produkcji sygnowanych przez Giegling, utwór przez 3 lata krążył po YouTube i Soundcloudzie wśród fanatyków niemieckiego labelu w wersji wyciętej z podcastu, zanim doczekał się oficjalnego wydania na limitowanej ilości winyli. To właśnie w tym czasie, kiedy jeszcze nie było wiadomo, czy utwór się w ogóle kiedykolwiek ukaże, można go było posłuchać na pewnym kanale YouTube pod enigmatycznym tytułem 432Hz Dub. Legenda głosi, że częstotliwość 432 hertzów jest częstotliwością pierwotną i wszystkie dźwięki natury od szumu drzew po brzęczenie owadów zawierają się w niej. Została ona opisana po raz pierwszy w starożytności przez Pitagorasa i nazwana przez niego muzyką sfer, dlatego nazywa się ją również niekiedy częstotliwością kosmiczną i przypisuje się jej właściwości uzdrawiające. Jeśli wątpicie w to, że muzyka taneczna może mieć właściwości lecznicze to załóżcie słuchawki, odpalcie Haus, zamknijcie oczy i przekonajcie się o tym na własnej skórze. – B. Bywalec

Posłuchaj w YouTube


Wata Igarashi – Question and Answer

Label: The Bunker

Chociaż Wata Igarashi konsekwentnie buduje swoją pozycję w świecie techno od 2012 roku, to dopiero 2018 był przełomowy w jego karierze: podcast dla Resident Advisor, trzy EP-ki oraz tour po Europie z wizytą na hiszpańskim Parallel Festival czy rodzimym Up to Date. Japoński sound designer udowadnia na Question and Answer dla The Bunker New York, że jeszcze jest wiele do powiedzenia w temacie techno spod znaku psychodelii, zapoczątkowanym przez takich producentów jak Rrose czy Donato Dozzy. – B. Bywalec

Posłuchaj w Spotify


Wednesday Campanella – Galapagos

Label: Warner Japan

Grono fanów Wednesday Campanella z pewnością poszerzyło się o sporą grupę słuchaczy z Polski po pamiętnym koncercie na tegorocznym OFF Festivalu – no takiej inby to nawet ja się nie spodziewałem, a niby czułem się gotów na wszystko. Na Galapagos próżno jednak szukać tej samej energii, bo to raczej 36 minut z gatunku „hi-fi beats to relax/dance to”. Mimo to, powodów do narzekania nie ma żadnych. Te 36 minut to bardzo solidny zestaw czilujących, nieprzekombinowanych piosenek („Minakata Kumagusu” ftw), będący miłym dodatkiem do dyskografii tria. Muzyka w sam raz do np. przeglądania podsumowań rocznych na Kinkyowl. – P. Ćwikliński

Posłuchaj w Spotify


Westerman – Ark

Label: Blue Flowers Music

Wielka szkoda, że bezlitosny alfabet zepchnął Ark na dno niniejszego podsumowania, bo to rzecz, o której jakości warto krzyczeć. 27-latek z Londynu nie brał w tym roku jeńców, strzelając fantastycznymi singlami, wpadającymi z regularnością podobną co trójki Stepha Curry’ego. Pobrzmiewają w tym echa twórczości Arthura Russella czy Nicka Drake’a, a songwriterska sprawność Willa przejawia się w momentach takich jak zaskakujący, synthowy finał “Albatross” (warto wspomnieć o producenckich zasługach Bulliona). Imponuje też “Outside Sublime” ze świetnym hookiem “Be what you want / I’ll always be your champion” i kojącym, wysokorejestrowym wokalem. Eteryczne, czarujące i… zbyt krótkie dzieło. Czekamy na więcej. – M. Drohobycki

Posłuchaj w Spotify

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed