W twórczości Mitski upatrywaliśmy w ostatnich latach leku na zranione indie rockowe serca, cierpiące na brak świeżości i bolesne odbijanie się od gatunkowych ścian. Japońsko-amerykańska songwriterka była jednym z ożywczych wyjątków pogrążonego w marazmie rynku, a nic nie wskazuje na to, żeby w 2018 roku sytuacja miała się zmienić. O ile jednak opublikowany w maju “Geyser” spokojnie mógłby wylądować między “Your Best American Girlfriend” i “Happy”, tak “Nobody” stanowi dla Mitski eksplorację nowej przestrzeni. Tym razem odczucia związane z rozstaniem i pozostałą po nim pustką zwalczane są przez “disco dla smutnych ludzi” w wydaniu przywołującym lata 70. i utwory Jensa Lekmana. Hi-haty, pogodna gitara i pianino, a w klipie kontrastująca historia o emocjonalnej próżni bez oblicza.