Trzy single za nami i, czego nigdy byśmy się nie spodziewali, wyczekujemy nowego albumu MGMT z wypiekami na twarzy. „Hand It Over” to chyba najmniej interesująca z dotychczasowych zajawek, ale nadal mówimy o dobrze rozpisanej psych-popowej plamie, która wydaje się być typowym growerem. Szczególnie błogo robi w drugiej połowie, kiedy wokal Andrew wsparty zostaje pięknymi, nastrojowymi chórkami, które powoli rozmywają się w tle.