Majid Jordan – Majid Jordan

Kanadyjczycy z pewnością mogą pochwalić się szeroką gamą artystów, w szczególności jeśli chodzi o reprezentantów muzyki R&B. Chociażby The Weeknd, który osiągnął już tak wiele w tak krótkim czasie, pnąc się na wyżyny i zdobywając nagrody, o których wielu może tylko marzyć. Przy mówieniu o przedstawicielach tego miejsca nie można pominąć Drake’a. Każdy zna jego największy hit “Hold On We’re Going Home”, który zdominował listy przebojów oraz powstał we współpracy z członkami duetu Majid Jordan. Kolaboracja sprawiła, że kariera tej dwójki rozwinęła się w zadziwiającym tempie. Z drugiej strony szkoda, że są kojarzeni przeważnie właśnie z tej współpracy, a mniej z indywidualnej twórczości.

Po wydanej w 2014 roku EP-ce A Place Like This skończyli pracę nad najnowszym albumem Majid Jordan, który trafił do odsłuchu 5 lutego.  Chwytliwe refreny, sielankowy klimat oraz dopieszczenie strony producenckiej to najbardziej wyróżniające się detale, które sprawiają, że ten materiał zasługuje na uwagę. Jest to wydawnictwo spokojne, przepełnione erotyzmem, działające na zmysły, jednak zawiera pozycje, które sprawią, że ruszymy na parkiet. Płyty R&B zazwyczaj utrzymywane są w takich klimatach. Na Beauty Behind The Madness The Weeknda również jest podział na dynamiczne piosenki, które stały się międzynarodowymi hitami, jak i te pościelowe, idealne do odsłuchu wieczorową porą. Chociaż znajdą się osoby, które stwierdzą, że jest to kolejny nudny projekt o miłości.

Płytę otwiera „Learn From Each Other”, wyprodukowany przez Illangelo (odpowiedzialnego m. in. za produkcję mixtape’ów The Weeknda z 2011 roku). Jest to numer idealnie pasujący do intro, sensualny, wprowadzający słuchaczy w dalszą podróż. Płynnie przechodzi do „Make It Work”, które jest nieco bardziej dynamiczne. Plusem tego materiału jest fakt, że jest on spójny, dopracowany i od strony wokalnej, za którą odpowiedzialny jest Majid Al Maskati oraz producenckiej (za tym stoi druga połowa, czyli Jordan Ullman).Nie mogło zabraknąć Drake’a, który po raz kolejny udowodnił, że w balladach czuje się świetnie – „My Love” to zdecydowanie jedna z mocniejszych pozycji na liście. Jednak na największe uznanie zasługuje „King City”.  

„One way, driving in the middle of the night/ Speeding, demon, chasing light/ Found me a lady that’ll hold on tight”, Żaden z kawałków na płycie nie wpasowałby się tak dobrze właśnie w taką scenerię. Środek nocy, miasto, światła, podróż samochodem w nieznane miejsca. Przy “Small Talk” można poczuć naprawdę spore dreszcze, natomiast “Shake Shake Shake” niejedną osobę wprawi w taneczny nastrój.
Duet udowodnił, że nie musi być kojarzony tylko ze współpracy z reprezentantem OVO. Już wcześniejszymi piosenkami, „A Place Like This” czy „Her„ pokazali swój talent. Teraz stworzyli harmonijny album, pomimo wspomnianej wcześniej różnorodności. Każdy track przechodzi płynnie do kolejnego, dopieszczając całość, – poprzez szczyptę emocji materiał zapewnia słuchaczom chwile zapomnienia.