Jeśli istnieje model marzenia idealnego dla fanów zarówno estetyki lat 70-tych, jak i niedawnego laureata nagrody Nobla, to takowy zaczyna powoli się spełniać. Włoski reżyser rozpoczął prace nad kolejnym projektem, który zakłada realizację filmu osadzonego właśnie w siódmej dekadzie XX wieku. Jego bazą ma zostać creme de la creme muzyki tamtego okresu, jakim Bob Dylan podzielił się ze światem w 1975 roku – album Blood on the Tracks.

Luca Guadagnino podzielił się tą informacją ze światem w wywiadzie dla New Yorkera, gdzie zdradził kilka szczegółów dotyczących swojego kolejnego przedsięwzięcia. Sam pomysł wziął się nieco z przypadku – okazało się bowiem, że producent ubiegłorocznego Call Me By Your Name posiada prawa do teatralnej aranżacji płyty Dylana, a reszta zadziałała na zasadzie domina. Wiemy również, że gotowy jest już liczący 188 stron scenariusz autorstwa Richarda LaGravenese’a. Między scenarzystą a reżyserem (którzy, jak się okazuje, poznali się dopiero niedawno) wywiązał się charakterystyczny bromance. Oddaje go bodaj najciekawszy fragment wspomnianego na wstępie tekstu:

“The usual stream of Guadagnino’s friends came around, including the screenwriter Richard LaGravenese. Guadagnino calls LaGravenese “this guy that I totally and completely love!,” and LaGravenese calls Guadagnino “the first director who has allowed me to write fully emotional moments.” A producer of “Call Me by Your Name” had acquired the theatrical rights to “Blood on the Tracks,” the album by Bob Dylan, and had asked Guadagnino to make it into a movie. Sure, Guadagnino had said, but only if LaGravenese, whom he had never met, wrote it. (LaGravenese had previously written “The Fisher King,” “The Bridges of Madison County,” and, most exciting to Guadagnino, Demme’s adaptation of “Beloved.”) Somehow, the moon shot landed. LaGravenese cleared his schedule and, between April and July, hunkered down to produce a hundred-and-eighty-eight-page screenplay following characters through a multiyear story, set in the seventies, that he and Guadagnino had invented, drawing on the album’s central themes. “When they’re repressing, we dramatize the repression, and what that does to them,” LaGravenese says. “And we dramatize what happens when you let your passions take over too much.”

Optymizmu dodaje fakt, że Guadagnino notuje ostatnio dobrą passę związaną z filmami zawierającymi mocne, muzyczne podłoże. Za soundtrack do znakomitego Call Me By Your Name odpowiadał Sufjan Stevens, a oprawa dźwiękowa Suspirii to dzieło Thoma Yorke’a. Jeśli ktoś ma zatem podjąć wyzwanie zobrazowania płyty z gatunku 10/10, to chyba trafiło na odpowiedniego człowieka.

znaczek