Polscy fani elektroniki i festiwalowicze w jednym to niemali szczęściarze – mogą skoczyć na Taurona, Audioriver czy Nagle i bez wyraźnej dominacji innych gatunków oddawać się klubowo-plenerowym uciechom. A kiedy kończy się oficjalny sezon, pozostaje jeszcze jedna przyjemność – wycieczka do stolicy Podlasia, miasta, które w świadomości wielu ludzi ciągle zdaje się istnieć na granicy mitu i prawdy. Duże słowa? Być może. Jednak trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że cykliczne kulturalne wydarzenia Białegostoku przyciągają mniej ludzi, niż na to zasługują. Bo daleko, bo podobno tam nieciekawie, bo podobno pusto. Dla przeciętnego – dajmy na to – wrocławianina, dziesięciogodzinna podróż pociągiem może jawić się jako gra niewarta świeczki, nawet w obliczu zachęcającego line-upu, dlatego Up To Date prawdopodobnie tworzą w większości uczestnicy zamieszkujący wschodnią i centralną Polskę.

A gdyby tak częściej mówić o tym, że warto? Że w uptodate’owym pakiecie otrzymacie niepodrabialny industrialny klimat przestrzeni Stadionu Miejskiego, kreatywnie selekcjonowaną taneczną (bądź mniej) elektronikę i ambient dla tych, którzy lubią zagubić się w kreowanej przez dźwięk czasoprzestrzeni? Że Podlasie naprawdę potrafi urzec, a fakt niższych temperatur jedynie bardziej zachęca do wchłonięcia kilku setów i koncertów z rzędu? Siłą Up To Date’a jest jego kameralność i egzystowanie poza główną mapą festiwalowej Polski, prowokujące większe poczucie wspólnoty między uczestnikami i artystami. Gdyby iść za głosami mówiącymi o Białymstoku jako o mieście, w którym nikt nigdy nie był i o którym nikt nic nie wie, wyszłoby techno in the middle of nowhere – ale czy nawet taki finał nie ma swojego uroku?

To kolejna z naszych ofert last minute, którą podpieramy relacją z zeszłorocznej edycji i standardową selekcją najciekawszych nazw tworzących line-up. Czasu niewiele, jednak odpowiednio ukierunkowana spontaniczność zwykle rodzi najlepsze wspomnienia.


Clams Casino

Nawet jeśli ostatni longplay Clamsa Casino nie wywołał ekscytacji proporcjonalnej do renomy nazwiska, nie można uciec przed faktem obcowania z ważną postacią współczesnego instrumentalnego hip-hopu. Zaproszony przez T-Mobile Electronic Beats producent (znany chociażby ze współpracy z nowojorskim kolektywem A$AP Mob) ma szansę na zrobienie jednej z najlepszych imprez tegorocznej edycji – przeplatanej cloud trapem i eklektyczną materią witch house’u.

Dominick Fernow

W tym roku w dwóch odsłonach – jako Prurient w trakcie Centralnego Salonu Ambientu i jako Vatican Shadow w b2b z Ancient Methods. Mroczne techno, metalowe wycieczki i nieprzewidywalność – Fernow zachwycił publiczność już podczas zeszłorocznego wydania UTD, “hipnotyzował, prowokując do dziwnej tanecznej zwierzęcości”. Oczekiwania są spore, jednak nic nie wskazuje na to, żeby artysta miał kogokolwiek zawieść. Piękno jego występów leży w (chyba) kontrolowanym szaleństwie, więc tak długo jak jako VS nie porzuci standardowej dzikości, tak długo nie mamy się czego obawiać. Większą zagadką będzie pierwszy z wymienionych aliasów – przypisane mu dźwięki zahaczają o agresywną interpretację ambientu, noise czy… metal.

Ancient Methods


Skoro już o nim wspomniano, to wypada też wątek rozwinąć. Ancient Methods – niemiecki producent znany z industrialnego, obezwładniającego tańczących techno. A jako że tegoroczny Up To Date to dużo przyjacielskich współprac, nie zabraknie drugiego występu od tego pana. Ugandan Methods – tworzony z przedstawicielem brytyjskiej sceny, Regisem (który debiutuje za polskimi deckami). Bez wątpienia szykuje się jedno z mocniejszych uderzeń.

Lapalux (AV)

Kolejny gość z Wielkiej Brytanii – związany z wytwórnią Brainfeeder Lapalux zdaje się być równie nieprzenikniony, co jego muzyka. Na swoim materiale operuje silnymi emocjami, gatunkowym zróżnicowaniem i charakterystycznym dla UK umiłowaniem do basu. W Białymstoku usłyszymy ostatni z jego longplayów, wydany z tym roku Rumunism – co więcej, całość zostanie zaprezentowana w formie show audiowizualnego. Jeżeli tej sztuki Stuart Howard uczył się od sprawującego pieczę w Brainfeeder Flying Lotusa, możemy wyprzeć myśl o jakimkolwiek zawodzie.

Lorenzo Senni

Jeden z najgorętszych zeszłorocznych transferów na linii Włochy – Wielka Brytania. Swoją ostatnią EP-kę Senni wydał w legendarnej oficynie Warp Records. Taka kolej rzeczy nie dziwi przy uciekających w stronę rave’owej kultury teksturach, porządnej dawce future soundu i nieregularności dźwięków. Sety Lorenzo to niekontrolowana dawka euforii i bezkompromisowości – miejmy nadzieję, że na UTD temperatura zostanie podkręcona do maksimum.


Powyżsi artyści to tylko kropla w elektroniczno-rapowym białostockim morzu – oprócz nich usłyszmy powiązanego z Lobster Theremin nthng, zawsze budzącego dumę reprezentanta polskiej sceny Eltrona Johna czy autentyczne brzmienie Detroit serwowane przez Detroit In Effect. Na bogactwo tej oferty wpływają zarówno kreatywność ekipy Technosoul, jak i otwierająca wiele dróg kontynuacja współpracy z Electronic Beats. Dwa dni (8-9.09) wędrówek między Centralnymi Salonami Ambientu i Stadionem Miejskim na ten moment jawią się jako najciekawsza propozycja września. Pełny line-up wydarzenia znajdziecie na stronie festiwalu, bilety z kolei możecie nabyć za pośrednictwem aplikacji Going.