Już w dniach 19-21 kwietnia zmierzamy do Poznania, gdzie odbędzie się kolejna edycja Enea Spring Break. Rosnący z roku na rok konferencyjno-showcase’owy festiwal nie zmienia formuły i ponownie będzie rozrzucony po niemal wszystkich ważniejszych klubach stolicy Wielkopolski, co dla przyjezdnych stanowi dodatkowy atut – centrum miasta trzeba przemierzyć wzdłuż i wszerz. Co tam odnajdą? Tradycyjnie przegląd polskich i zagranicznych (głównie z państw bliskich nam geograficznie) projektów, które aspirują do miana next big thing, ale też systematycznie powiększa się ta mniej interesująca nas, “sprzedająca karnety” oferta – scenicznych weteranów, czasami już w pozycji odległej o parę susów od najlepszych chwil kariery. Tych raczej nie wesprzemy pod sceną, za to w rozpisce bez większego wysiłku można znaleźć sporo mniej oczywistych wyborów. Dziesięć z nich chcemy Wam w dużym skrócie przybliżyć, a przy okazji zachęcić do udziału i przekonania się jak może brzmieć polska scena w najbliższych latach.


Evvolves

Na pograniczu shoegaze’owej ściany gitar i dream popu nie dzieje się w naszym kraju szczególnie wiele dobrego. Tym bardziej wypada docenić starania Evvolves, którzy dwoma wydawnictwami dla Jasieni udowodnili, że da się to robić w duchu legend gatunku, przy jednoczesnej kompozycyjnej oszczędności. Nienachalna melodyjność przykryta pogłosem i przesterem zapowiada się na jeden z ciekawszych momentów festiwalu, a dwuletni cykl wydawniczy zespołu pozwala wierzyć, że załapiemy się na zajawki nowego materiału.

Gdzie łapać: Klub Dragon, 20.04

Ffrancis

Niektórym ta nazwa może wydawać się znajoma i jest to myśl uzasadniona. Pierwsze wzmianki o wspólnym projekcie Piotra Kalińskiego aka Hatti Vatti i Misi Furtak pojawiły się już w 2015 roku. Trzy lata oczekiwania dobiegły niedawno końca – debiut wydany przez U Know Me Records to subtelny electropop, prowadzony urzekająco elastycznym wokalem, automatem perkusyjnym i mięciutkimi syntezatorami.

Gdzie łapać: Red Bull Music Stage w CK Zamek, 19.04

Ina West

Najświeższy projekt Izy Wróblewskiej, znanej przede wszystkim z Cosovel, to na razie rzecz mocno enigmatyczna. Debiutancka EP-ka Spring sugeruje, że wkracza na terytorium transowej elektroniki, podszytej brennnesselowskim vibem. Sprawdzić warto też z tego względu, że w wydaniu live zapowiadane jest połączenie syntetycznego, tanecznego bitu z tradycyjnym instrumentarium, przy którym pomogą Magdalena Laskowska i Jakob Kiersch.

Gdzie łapać: Tama, 20.04

Jazz Band Młynarski-Masecki

Projekt unikalny nie tylko w skali 2017 roku, ale i całej sceny. Marcin Masecki i Jan Emil Młynarski sięgnęli po niezwykle bogaty i niestety zapomniany dorobek jazzowy okresu dwudziestolecia międzywojennego, wyciągając z dorobku Henryka Warsa i Adama Astona prawdziwe perły. Swingujące kompozycje zostały potraktowane z szacunkiem, jedynie aranżacyjnie i produkcyjnie z wyczuciem dostosowane do czasu, w którym przyszło im funkcjonować. Urzeka ich dbałość o detale, a w szczególności stylizowany, ale nie przerysowany wokal Młynarskiego, przenoszący niemal natychmiast o sto lat wstecz. Jeden z tych “większych” punktów programu, obok których trudno przejść obojętnie.

Gdzie łapać: Agora Showcase na Dziedzińcu Różanym, 20.04

M8N plays The ULSSS

Miron Grzegorkiewicz, znany przede wszystkim z JAAA!, How How czy Daktari, w ramach tajemniczego M8N stworzył sobie eksperymentalną platformę, do której panelu sterującego to właśnie on ma dostęp. The ULSSS to tak naprawdę dzieło kolektywne, ze sporą liczbą gościnnie dołożonych cegiełek, zarówno tych wokalnych, jak i instrumentalnych. Zamknięcie go w ramy to nie lada wyzwanie, a że nie do końca wiemy czego spodziewać się po przełożeniu go na język występu na żywo, to przede wszystkim ciekawość ściągnie nas do Psa Andaluzyjskiego.

Gdzie łapać: Pies Andaluzyjski, 20.04

Nanook of the North

Wydawać by się mogło, że opisywanie płyty inspirowanej wiekowym dokumentem o życiu Inuitów i nagrywanej w studiu Olafura Arnaldsa na Islandii kategoriami niemal nieograniczonej przestrzeni, chłodu i pustelniczego niepokoju trąci banałem. Cóż, nie ma wyjścia, bo taki właśnie jest wspólny materiał Piotra Kalińskiego (występującego na Spring Breaku także w ramach Ffrancis) i Stefana Wesołowskiego (ten za to pojawi się solowo). Nie jest to jednak prosta wypadkowa zderzenia ich muzycznych światów, a raczej przemyślana synteza wizji, składająca się na album nieoczywisty i impresyjny. Jak to się mawia w świecie piłki nożnej – panowie wskoczyli na international level i nie można tego przespać.

Gdzie łapać: Scena na Piętrze (Perła Stage), 21.04

Noże

Powrót Much w oryginalnym składzie i oryginalnej formie (jeśli nie wierzycie, to sprawdźcie “Obok Ulic i Miejsc” z reedycji Terroromansu) obudził uśpione brakiem ruchu w tej materii pragnienie – pojawienia się godnych następców, których będzie się dało słuchać bez nieciekawego grymasu na twarzy. Po cichu liczymy, że zalążek potencjału zaprezentowany przez Noże w “Rekonkwiście marzeń” i “Gniewie” przełoży się na majaczącego na horyzoncie długograja, bo ich zimnofalowa, oparta na poszarpanych, chaotycznych tekstach wizja indie całkiem nieźle rokuje.

Gdzie łapać: W Starym Kinie (Skullcandy Stage), 19.04

Palmer Eldritch

Wspólny producencki projekt Piotrka Markowicza i Rafała Samborskiego ciągle trudno nazwać w pełni ukształtowanym. Zeszły rok przyniósł chyba najciekawszy dotychczas efekt ich wspólnej pracy, ceniony przez nas Natural Disaster. Ich odważna, pełna emocji i intensywna wizja downtempo “robi robotę”: zamiast przezroczystej muzyki tła dostaliśmy rytualno-szamańską zbitkę, która na tyle zgrabnie flirtuje z krautrockiem czy glitch hopem, że nie ma mowy o nudzie i znużeniu.

Gdzie łapać: Tama, 19.04

Sorja Morja

Gdyby chcieć wskazać najmniej pretensjonalny, nieskrępowany stosem wydumanych porównań i inspiracji, a przede wszystkim po prostu FAJNY indie pop po polsku z 2017, to najwięcej argumentów przemawia chyba za nimi. Koncertowy skład Lechowicz x Sadowska x Penkalla w ciemno polecamy jako ten punkt programu, który oszczędnością środków zestawioną z drygiem do niestandardowych, acz piekielnie chwytliwych melodii wprowadzi prawdziwie wiosenną aurę.

Gdzie łapać: Pies Andaluzyjski, 21.04

Stefan Wesołowski

Jak już wspominaliśmy, udział Stefana Wesołowskiego w tegorocznym festiwalu nie kończy się na Nanook of the North. Piekielnie zdolny kompozytor, od lat skutecznie łączący drone’owy ambient ze spuścizną muzyki klasycznej, zapewne skupi się na zeszłorocznym Rite of the End, raczej zgodnie docenionym przez krytyków (1 miejsce w podsumowaniu Beehype nie bierze się z niczego). Jeśli będziecie w nastroju na seans konsekwentnie narastających repetycji, wprowadzających ostatecznie w stan niemal modlitewnego uniesienia, to bez chwili zawahania kierujcie się pod główną scenę.

Gdzie łapać: Red Bull Music Stage w CK Zamek, 21.04