Love, love, love… what is it good for? Absolutely nothing!

Cytat z kultowego dla pokolenia współczesnych dwudziestokilkulatków serialu Skins stanowi całkowite przeciwieństwo tego, jakie emocje przekazuje na swoim debiucie Jorja Smith – mimo, że droga między jej rodzinnym Walsall, a będącym miejscem akcji wspomnianego komediodramatu Bristolem trwa zaledwie dwie godziny podróży samochodem. Lost & Found to bowiem opowieść o miłości. Miłości odmienianej przez wszelkie przypadki, momentami skomplikowanej, prowokującej szeregi trudnych pytań i niekomfortowych refleksji, zawsze pozostającej jednak w centralnym punkcie zainteresowania.

I like love. I love people in love. I love hearing about love. I like rom-coms. Love is like… you can experience love in so many different ways. Love with your friends, love with your parents, love with boys, love with girls, love with so many different ways and it [stays] in my head and I write about it. I feel like I did fall in love, not easily, but, I don’t know, I’m still young, I’m still figuring out how I do feel. I’m quite mature. I feel like I’m an old soul.

Jorja Smith w wywiadzie dla Apple Music

Muzycznie Jorja proponuje słuchaczom brzmienie osadzone w klimacie spotkania między Eryką Badu i Amy Winehouse, późną nocą, gdzieś w londyńskim Brixton. Nie wiem, czy owe rendez-vous na szczycie skończyłoby się wspólną imprezą i tańcem, czy refleksją przy winie, czy połączeniem obu scenariuszy. I to chyba jest w tej płycie najlepsze.

Where did I go? When did the sun rise?
How did I fall? Got lost in the moonlight
Where did I go? When did I realize
My love was on hold? So now this is goodbye
Good, goodbye, goodbye
Good, goodbye, goodbye

Jorja Smith, “Where Did I Go?”

Od strony technicznej, na Lost & Found otrzymujemy kawał świetnie wyprodukowanej, nowoczesnej fuzji neo-soulu z R&B, okraszonej emocjonalnymi, osobistymi i mocno chwytającymi za serce tekstami. Barwa głosu Jorji brzmi jak milion dolarów w wersji audio, toteż naturalna wydaje się jej obecność na pierwszym planie. Stąd minimalizm (rozumiany jednoznacznie pozytywnie) w momentami jazzujących podkładach, które pozwalają 21-letniej Brytyjce na rozwinięcie pełni wokalnej ekspresji.

Did you notice that the feeling ain’t never gone?
Did you notice it’s the feeling you’ve been running from?
You wouldn’t notice if your eyes ain’t falling for me?
Did you open up my heart, just to take it from me?

Jorja Smith, “February 3rd”

Jeśli miałbym się doczepić do czegokolwiek, to do faktu, że połowa numerów z tego albumu hulała w sieci na wiele miesięcy przed jego wydaniem. Chociaż może to i dobrze – zamiast uczucia na zasadzie “wow, dziewczyno, jest świetnie, zrobiłaś to”, prawdopodobnie urwałoby mi wtedy głowę z wrażenia. Z n a k o m i t y debiut.