Jimmy Edgar: Wow

Jimmy Edgar zdecydowanie reprezentuje szkołę producentów, którzy w procesie twórczym bez najmniejszego problemu popuszczają wodze fantazji, konstrukcji i gatunku. To zwykle umysł – i w konsekwencji kompozycje – trudny do usystematyzowania, gwarantujący utwory będące dynamicznymi sytuacyjnymi szkicami.

W niedawno zaprezentowanym “Wow” założyciel Ultramajic podejmuje ryzyko – robotyczne brzmienie zestawia z cieplejszymi sytnhowymi melodiami, finalnie rozbijając utwór na dwa zróżnicowane akty. Wydawać by się mogło, że wszystko – od basu, przez filtrowane wokalne sample, po outro śmiało nawiązujące do “klasycznej siekanki”  – jest zbudowane na “wyczuciu”, a poszczególne warstwy i elementy to bardziej efekt ujmującej spontaniczności niż skrupulatnego planowania konstrukcji.

PS “Wow” – jak na razie – to pobrania za darmo.