Powroty po latach, zwłaszcza w przypadku brytyjskiej sceny indie, częściej kończyły się ostatnio spektakularnymi wpadkami, niż strzałami w dziesiątkę. Całe szczęście, że nowy singiel ekipy z St Albans całkowicie wymyka się z powyższego trendu. Upbeatowy, wskrzeszający erę disco “Heaven Let Me In” to materiał na przebój tej jesieni (chociaż vibe zdecydowanie letni), a zarazem wejście na poziom wyżej względem “Love Like Waves” sprzed kilku miesięcy. Jeśli Friendly Fires utrzymają taką formę, to mocno czekamy na jakiegoś długograja. I nie obrazimy się, jeśli po raz kolejny zaproszą do produkcji chłopaków z Disclosure, bo jak widać współpraca im służy.