Sam wstęp, którym wita nas „Provider” może wskazywać na jego bliski związek z klimatem znanym z Blonde. Im bardziej utwór rozwija się, tym bardziej Frank Ocean przekonuje nas, że jego umiejętności kompozytorskie i wokalne rozwijają się w nowym, intrygującym kierunku, pozostawiając za sobą ubiegłoroczną rewelację. Jak przystało na kolejny numer z ‚gorącego pasma’, do którego zaliczają się poprzednio zaprezentowane „Chanel”, „Biking” i „Lens”, łączy on w sobie bardzo gładkie, niespieszne R&B i odczuwalny dosłownie na końcu języka, swobodny rap. Amerykanin bardzo sprawnie powraca szczególnie do tego aspektu, traktując nas w drugiej zwrotce leniwym flow okraszonym popularnymi obecnie ad-libami i rzucającym odniesieniami m.in. do postaci Aphex Twina czy do „Szczęk” Stevena Spielberga. W całym numerze możemy zresztą natknąć się na popkulturowe wzmianki, takie jak połączenia Stanleya Kubricka i moonwalku czy Goku z animacji Dragon Ball i naturalnych blond włosów. Koniec końców, są to tylko narzędzia uplastyczniające romantyczny list Franka, odziany w skromne szaty, jakich dawniej nie powstydziłby się choćby Craig David.

Poza samym utworem warto sprawdzić także teledysk, który pojawił się na oficjalnej stronie artysty.