FKA twigs: Cellophane

Kilka dni temu za pośrednictwem Instagrama FKA twigs zapowiedziała powrót do gry. Jako zadeklarowany zwolennik twórczości Brytyjki (jedna z najbardziej kreatywnych i oryginalnych postaci w popkulturze ostatnich lat, prove me wrong) w napięciu odczekałem kilkadziesiąt godzin, aż w końcu rzecz wleciała do Internetu. Lecimy z tematem.

Co tu się w ogóle wydarzyło? Bardzo wiele miesięcy czekaliśmy na nową muzykę od FKA twigs, ale wybaczamy. Powrót przerósł oczekiwania, a nie ma co ukrywać, że były one całkiem wygórowane. “Cellophane” to absolutna perła – minimalistyczna, art-popowa kompozycja z wyciągniętym mocno na pierwszy plan (to swego rodzaju nowość) wokalem. Całości dopełnia klip, który – jak zwykle zresztą – udanie koresponduje z warstwą liryczną. No, i przy okazji pokazuje wysoki poziom zaawansowania Tahlilah w poledancingu, a to naprawdę nie jest łatwy sport. Szacunek.

Nie wiemy póki co, czy “Cellophane” to luźny strzał, czy zapowiedź dłuższego materiału. Forma jest jednak na tyle dobra, że aż prosi się o więcej.