Opublikowana niedawno zapowiedź Man of the Woods, kolejnego albumu Justina Timberlake’a, zbijała z tropu w zasadzie wszystkim: tytułem, okładką i promocyjnym wideo (znajdziecie je niżej). Trudno było uwierzyć, że wskoczy on nagle we flanelowe koszule i zacznie nas karmić folktronicą z korzeniami w jego rodzinnym Tennessee. Sugerował to zresztą sam artysta, mówiąc o powrocie do podstawowych, rodzinnych wartości i emocji związanych z miejscem pochodzenia.

Trudno wyrokować jak będzie w przekroju całego albumu, ale już pierwszy utwór pokazuje, że nie ma co oczekiwać drugiego Bon Ivera (całe szczęście). Robotyczny, funkujący singiel „Filthy” staje dokładnie po drugiej stronie barykady i wydaje się dość nieoczywistym wyborem na wiodący singiel. No i na przyszłość – odpuśćmy te sample „seksualnego oddechu”, naprawdę.

Cały longplay zadebiutuje już 2 lutego, a wśród producentów i gości przewijają się The Neptunes, Timbaland, Alicia Keys, Chris Stapleton, James Fauntleroy, Larrance Dopson czy Danja.

justin-timberlake-man-of-the-woods