Uhonorowany złotą płytą mixtape, So Far Gone, przyniósł Drake’owi międzynarodową sławę. Został ciepło przyjęty przez krytyków, podobnie jak kolejne dwa albumy: Nothing Was The Same i If You’re Reading This Is Too Late, które zgarnęły platynę. Nie inaczej jest z najnowszym albumem Aubreya – Views, który status platyny osiągnął już tydzień po premierze. Jedna z linijek w „Grammys” – „Doing plat, plat only” – stała się prorocza, a świeżynka rozeszła się w pierwszych dniach w milionie egzemplarzy, dodatkowo utrzymując się na szczycie listy Billboard. Wynika z tego, że artysta musiał włożyć sporo pracy, aby nowy krążek przebił sukces swoich poprzedników, jednak ile wysiłku faktycznie za nim stoi?

Views z pewnością nie jest przebojową sklejką, którą będzie można usłyszeć w klubach na całym świecie. Oczywiście nie liczę tu „Hotline Bling”, które już prawie rok hula w każdej stacji radiowej i na niejednej imprezie. Na co zwróciłam uwagę, to fakt, że ten longplay jest bogaty w różnorodne, świeże brzmienia. Nie ma mowy o monotonii, zamknięciu się w jednym schemacie. Otrzymaliśmy za to mieszankę rapu, popu, r&b czy dancehallu, z którym Drake już wcześniej kombinował, publikując gorący, emocjonalny letniak „Find Your Love”. Jednym z highlightów płyty jest “Controlla” – wykorzystując sample z „Tear off mi garment” Beenie Mana, daje mu drugie życie, zabierając wszystkich na słoneczną Jamajkę i prowokując do ruchu. Jeśli mowa o utworach wprost stworzonych do tańca, odhaczone zostaje oczywiście „One Dance”, bardzo rytmiczny kawałek. Po tych dwóch linijkach wiadomo co trzeba robić:

 I need one dance, got a Hennessy in my hand.

Wspomnianą wyżej różnorodność można porównać z ciągle obecnym w twórczości rapera Toronto, które jest mocno zakorzenione w multikulturowości. Views stało się poniekąd hołdem, jednocześnie podkreślając ogrom rzeczy, które reprezentant OVO zrobił dla tego miasta, o czym nawija w „9”. Dziewiątka jest odwróconą szóstką, która miała znaleźć się w pierwotnej wersji tytułu i zaznacza wpływ Drake’a, wywracającego to miejsce do góry nogami, poświęcenie i to, jak jego sława zwiększyła zainteresowanie właśnie wokół tej metropolii. Sytuacja powtarza się w „Weston Road Flown”, co wprowadza nieco lirycznej monotonii. Tematy zamykają się na więzi z rodzinnym miastem, relacjach z kobietami i podkreślaniu pozycji w rap grze.

I’m not telling you it’s going to be easy,
I’m telling you it’s going to be worth it

Powracając do intro – „Keep The Family Close” brzmi trochę jak zapowiedź mrocznego filmu, który trzyma w napięciu. Mam nieodparte wrażenie, że Drake bawi się w The Weeknda, uciekając w wysokie rejestry wokalne, jednocześnie delikatnie nudząc słuchacza już na wstępie rozpaczliwymi rozważaniami nad brakiem przyjaciół, którzy byli nimi tylko z nazwy. Nie mogło się obejść bez miłosnych ballad, a to właśnie ta tematyka zdominowała Views. W „Too Good” przedstawiona została wewnętrzna walka oraz sercowe rozterki obojga zakochanych, obracające się wokół wzajemnego poświęcenia i braku poczucia spełnienia. „With You” z PARTYNEXTDOOR również obejmuje wspominanie byłych relacji damsko-męskich, eksponując po raz kolejny wrażliwość rapera i tęsknotę za ukochaną. Pościelowe „Redemption” przez ponad 5 minut trzyma w atmosferze flegmatycznego „Marvin’s Room”, które rozciąga się w nieskończoność. Z taką tematyką mieliśmy jednak styczność także w przypadku poprzednich materiałów, w związku z czym tekstowa monotonia po prostu zabija Views. Ratuje go z pewnością strona producencka, za którą w dużej mierze odpowiedzialny jest wieloletni przyjaciel, Noah „40” Shebib. Znużenie można próbować zabić, zahaczając o “Faithful”, „Hype” i „Still Here”, które z pewnością pobudzą zmysły.

Drake wydając poprzednie albumy postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Znajdą się fani, którzy zatrzymają się na dłużej przy poszczególnych kawałkach, jednak wielbicieli szanujących Views od początku do końca może być niewielu. Czemu? Zabrakło różnorodności lirycznej, która w kilku indeksach na szczęście została nieco zneutralizowana rześkimi, dynamicznymi rytmami.

ocena6