Boży plan – najsmutniejszy chłopiec pop rapu spłodził singla, w którym dzieje się tyle fantastycznych rzeczy, że naprawdę nie mam pojęcia, jak o nich napisać. Problem nie leży tylko w ich liczebności, ale także w tym, że nie potrafię znaleźć istniejących w języku polskim przymiotników, które w satysfakcjonujący sposób oddałyby tą nieznośną lekkość beatu, opartego na samplu z piosenki “Ex-Factor” Lauryn Hill (shoutout to Murda Beatz), a także pozwoliłyby zrozumiale opisać, co najlepszego wyczynia na “Nice For What” sam Drake. Wokalny performance Drizzy’ego, który można tu usłyszeć, powinien być słownikową definicją nieskrępowanego luzu i zabawy. Raper nie posiada morderczych umiejętności, nie przeszkadza mu to jednak w tym, żeby samodzielnie budować schludny szkielet kompozycyjny kawałka i nieustannie słuchaczy zabawiać jakimiś melodyjnymi drobnostkami. Nie mam zamiaru jednak nawet silić się na ich omawianie, bo to jest niewątpliwie piosenka z gatunku „nie do omówienia”, którą ja, jakiś tam redaktor piszący dla portalu o muzyczce, mogę tylko próbować polecać. Dlatego natychmiast przestańcie czytać ten tekst, przescrollujcie stronę do góry i zapomnijcie o swoich obowiązkach, by oddać się trzem i pół minutom wybornej tanecznej muzyki. Chapeau bas, Champagne Papi!