Ziemia zadrżała pod stopami fanów twórczości Franka Oceana, gdy przed kilkoma dniami usłyszeli snippet kompozycji tworzonej wraz z Calvinem Harrisem. Trudno pozostawać obojętnym wobec takich wieści, znając renomę i jakość muzyki zarówno autora ubiegłorocznego Blond, jak i producenta stojącego za takimi singlami jak „How Deep Is Your Love”. Jak dolanie oliwy do ognia zadziałała również wieść o tym, że do tego zestawu dołączyli panowie Quavo Offset, znani z formacji Migos, świętującej skądinąd sukces wydanego w styczniu krążka Culture. Dziś „Slide” znamy już w całości i możemy zweryfikować nasze oczekiwania(sic!).

Nie można się łudzić. Taka mieszanka artystów musiała zakończyć się całkowitym rozwarstwieniem utworu. Nie jest to jednak efekt braku umiejętności Harrisa, ale samego dobrania. Gdybyśmy usłyszeli o wspólnej pracy Oceana i Migos, może i zrobiłoby to nawet spore wrażenie, ale gdy na przedzie figurują inicjały C.H., możemy czuć zakłopotanie. W istocie mix, jakiego dopuścił się szkocki DJ, to rzecz wcale niezła jak na jego współczesne wytwory. Ciepła, idealnie wpisująca się w przedwiosenne marzenia melodia to dobrej klasy, popowe EDM. Niestety, na tyle niecharakterystyczne, że musiało pociągnąć za sobą głos Franka, który choć przyjemnie kontrastuje z całością poprzez charakterystyczne opanowanie, zostaje odarty z jakiegokolwiek znaczenia. Jak większość współpracowników, i jego udało się Harrisowi zwyczajnie „upupić”. Na podobne traktowanie narzekać może duet z Atlanty. O ile raperzy brylują jako Migos właśnie dzięki swojemu wyjątkowemu, nieco przerysowanemu flow, to w „Slide” tego niestety zabrakło. Pozostał typowy średniacki rap featuring . Ponad wszystko to wybija się jednak tekst – dosyć arogancki, acz płytki.