Wspomnień ciąg dalszy. Tym razem swoimi spostrzeżeniami na temat ubiegłego już roku 2016 podzielił się Sebastian Jóźwiak z ekipy Electro – Acoustic Beat Sessions. Ubiegłe 365 dni było dla wrocławskiego projektu czasem niezwykle owocnym. Warto wspomnieć przede wszystkim o Hołdzie dla Komedy, czyli podróży zarówno po kompozycjach filmowych, jak i tych niezwiązanych ze srebrnym ekranem. To jednak nie pierwszy hołd złożony legendzie jazzu. W 2015 roku zajęli się 40 – letnią spuścizną Miles’a Davis’a, innowatora gatunku i ikony popkultury. Istotnym krokiem okazała się również premiera Puzzle Mixtape, która rozgrzała publikę przed tegorocznym uderzeniem w postaci zapowiedzianego już krążka Repetitions. Tak pewnie wchodząc w nowy rok, chłopaki nie zapominają jednak o tym co za nimi. O tym przeczytacie poniżej.

menulogo

Osobiste odkrycie muzyczne tego roku

Ciężko mówić o osobistym odkryciu kiedy w zasadzie mówi się za septet. Każdy z nas eksploruje nieco inne muzyczne rejony, a EABS jest tylko tego wspólnym mianownikiem. Od półtora roku mocno skupiliśmy się na kompozycjach Komedy, więc można powiedzieć że odkryliśmy go na wylot. Nie tylko muzykę i kompozycje, ale cały klimat, życie, realia polityczne, filmy. etc. Mimo tego, że działamy w zasadzie już 5 lat, to sami daliśmy się szerzej odkryć dopiero w tym roku za sprawą Puzzle Mixtape. Przez cały ten czas tylko nam się wydawało, że koncertując w większych miastach czy organizując dość ciekawe cykliczne spotkania zawojujemy Polskę i świat. Stąd sami możemy stawiać się na pozycji debiutantów, chociaż poszczególnych muzyków możecie znać z mniejszych zespołów. Nasza muzyka zaczyna żyć swoim życiem… jesteśmy zdziwieni, że kawałki które nagraliśmy w klubie regularnie pojawiają się w audycjach w Worldwide.fm. To dla nas spore wyróżnienie, dlatego czekamy na premierę studyjnego debiutu pt. Repetitions. Może to będzie moment w którym ludzie szerzej dowiedzą się o EABS? Wracając do pytania… naszym odkryciem muzycznym jest eksplorowanie możliwości zaistnienia śmielszych pomysłów na polskiej scenie jazzowej, która wydaje się być bardziej konserwatywna niż ta na zachód od Polski. Dlatego też ilość młodych zespołów z świetnymi pomysłami rośnie szybciej niż w Polsce. Mamy w tej materii do zaproponowania na pewno mniej niż Anglicy, chociaż tegoroczne płyty wydawane przez Instant Classic robią wrażenie i zbierają pozytywne opinie na całym świecie. Dlatego warto wyróżnić takie bandy jak chociażby Innercity Ensemble. Rozwój tej strony sceny może spowodować większe zainteresowanie słuchaczy żywym graniem liczniejszych ekip, które przez lata zdominowane przez live-acty i duety niejako wykluczyło słuchaczy z możliwością dotarcia do czegoś innego.

Debiut roku

Z Polski warto chyba wymienić Bitaminę. W końcu szersze grono słuchaczy dotarło do ich “Placu Zabaw”, wydali też mega ciekawy beattape “C” i dali się poznać z fantastycznych występów live (6 osobowy skład!). Taka podkładka świetnie pozwoli im wejść z kolejnym krążkiem w 2017 roku. Jeśli chodzi o zachód, to chyba warto wymienić band Yussef Kamaal i ich płytkę “Black Focus”. Oczywiście dla wprawionych słuchaczy to nie koniecznie debiutanci, ale zauważono szerzej ich dopiero teraz. Wyprzedane płyty i coraz liczniejsze koncerty świadczą o tym, że szybko dołączą do takich tuzów jak Robert Glasper, Kamasi Washington czy BadBadNotGood.

Najlepszy album roku

Oczywiście nie da wybrać się jednego, zwłaszcza jeśli słucha się “wszystkiego”. Z pewnością można wyróżnić Konnichiwa Skepty, Blonde i Endless Franka Oceana, wspomniany wcześniej Black Focus od Yussef Kamaal, IV od BadBadNotGood. Świetne wrażenie zrobił też Idris Ackamoor And The Pyramids płytą We Be All Africans.

Najlepszy utwór roku

Dawno nic nie uderzało jak kawałek “Time Moves Slow” z Samem Herringiem autorstwa BadBadNotGood. To taka piosenka na miarę naszych czasów.

Największe rozczarowanie roku

W tak dużej ilości dobrej muzyki która ukazała się w 2016 roku trudno o rozczarowanie. Dlatego w tak mrocznych czasach otaczającej nas rzeczywistości dobrze, że mamy jeszcze fajną muzykę, która jest na pewno umilającym żywot soundtrackiem.

Oczekiwania względem 2017

Fajnie gdyby powstawało więcej muzyki w którejś o coś chodzi. W czasach postępującej idiokracji i braku krytycznego myślenia, czerpania wiedzy z memów, przydały by się bodźce “oświecające”. Muzyka kiedyś potrafiła pełnić taką rolę… a jeśli chodzi o małe marzenia, to fajnie gdyby publiczność doceniła nasze starania które będzie można usłyszeć na Repetitions oraz że spotkamy się na wielu koncertach.